87

7.6K 407 115
                                        

- Aarooon.

- Chodź.

Zaśmiał się. Stanęłam tyłem do niego i mi ją zapiął.

- Dzięki.

Dobra... Mam się nie przejmować. Pff... Dam radę. Hah, ja dam radę na pewno.

- Hej! Coś nas ominęło?

Wpadli Jason z Madison, mamą i Nathem. Wyszliśmy na korytarz i spojrzeliśmy na Jasona.

- Ćpasz?

Tata zapytał.

- Em... Co?

- Pytam się czy ćpasz.

- To chyba moja sprawa.

Rozejrzał się i go popchnął na ścianę.

- Pytam się czy ćpasz, nie pytam czy mi odpowiesz.

- Gówno cię to obchodzi.

- Słuchaj gówniarzu, twoja siostra była przez ciebie naćpana, pomyślałeś co się stanie jak z tym dzieckiem będzie coś nie tak?

- Nie wepchnąłem jej tego siłą, z własnej woli się naćpała. A poza tym nic jej nie dawałem.

- W jabłku były narkotyki.

I zaniemówił. Nie wierzę...

- Co? Wyrzuciłem te jabłka.

- No patrz, jednak nie. Kurwa pojebało cię? Chciałeś zabić to dziecko, czy jak? Wiesz że dużo je i że na pewno by zjadła te jabłka.

- Mówię ci, że je wyrzuciłem.

- To jakim sposobem je zjadła?!

- Nie wiem, kupiłem nowe i zamieniłem! Możesz mnie puścić?

- Po co wpierdalałeś te narkotyki w jabłka?

- Byłem najebany i... No. Mieliśmy zabawę.

- To teraz będziesz miał zabawę, zero imprez przez rok. Przez ten czas co został do końca roku szkolnego będę cię odwoził i zawoził. I tak, będzie mi się chciało. Oddajesz wszystko, telefony, laptopy, tablety, wszystko. Rozumiesz? Dam ci jedynie jakąś starą nokie do dzwonienia.

- Jestem dorosły, więc te zakazy i rozkazy wsadź sobie głęboko w dupę.

- Oj głęboko w dupie to ty możesz mieć kij Karola. Dopóki z nami mieszkasz musisz się podporządkować, a dorosły to ty nie jesteś.

- W takim razie się wyprowadzę.

- W takim razie proszę bardzo. Ale nawet grosza od nas nie dostaniesz.

- No, od ciebie nie, ale mama to może da.

- Jak da to zablokuję wszystkie konta. Zobaczymy jaki jesteś dorosły.

- Luke skończ, nie wyprowadzi się.

Mama powiedziała.

- Skoro chce żyć po swojemu to proszę bardzo.

- Przepraszam... To jest szpital, proszę się uspokoić.

- Przepraszamy, już wychodzimy.

Jason na mnie spojrzał. Spuściłam wzrok i poszłam w stronę limuzyny. Usiadłam w niej, boże... Nie wiem co czuje do Jasona. No... Jestem na niego wkurzona, ale może pomylił te jabłka i... Niechcący to zrobił. Ale gdyby nie ćpał to by nic nie było. Z drugiej strony jest mi go szkoda, bo każdy teraz będzie miał o to żal. Ugh... Nie wiem no... Ale mi też jest przykro, przecież coś może się stać, a ja nie chcę stracić tego dziecka...

Przyjaciel Mojego Brata 3 || ZAKOŃCZONEOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz