43

6.9K 387 137
                                        

Zadzwonił mu telefon.

- No co tam?

- Daj na głośnik.

Zrobił to i położył na stole.

- Aaron wjechał samochodem do jeziora, więc luz znalazł się.

Chyba Nath, ale nie wiem. Ale że co zrobił?! Po co?! Jak?!

- Po chuj?

Zach się zaśmiał.

- Ja mam wiedzieć?

Po co mógł wjechać? Po coś to zrobił, nie jest aż tak głupi...

- Tato jak się zamoczy narkotyk to już nie jest do użytku?

- No nie.

- Tym sposobem zniszczył narkotyki. Były w samochodzie, wyrzucił je. Tyłem wjechał?

- No tak

- Coś mówił?

- Nie chcę wyjść z tego samochodu. Zamknął się w nim, a tam jest coraz więcej wody.

- Wyjmijcie go stamtąd. Dlaczego nie chce wyjść?

- Stan depresyjny po amfie. Ma zjazd i chce umrzeć.

Tata wyjaśnił.

- Nath jak go nie wyjmijcie to was zabiję, rozumiesz? Jest tam z pięć osób, a on jeden. Nawet jak się będzie rzucał to macie go wyjąć i już.

- Nie chce. W ogóle szyby nie chce otworzyć, nic.

- Ty spróbuj z nim pogadać.

Mama powiedziała.

- Czekaj... Aaron możesz to otworzyć? Mówię że nic. Siedzi ze spuszczoną głową i nic.

- Zach masz jechać jak najszybciej.

- A może helikopter?

Tata zaproponował. Ma helikopter?

- Masz?

- No, jest na dachu jednego budynku. To jak? Będzie szybciej

- Umiesz nim latać?

Mama się zaśmiała.

- Pff... Ja bym nie umiał? Dobra nie umiem, mamy pilota. Ja z mamą pojedziemy samochodem żebyście mieli tam samochód, wy polecicie helikopterem i my później wrócimy.

- Okej... To dawaj.

- To zbieramy się. Ja dzwonię po pilota a ty Kylie leć po samochody.

- Okej.

Mama poszła do garażu, a tata wyjął telefon.

- No siema, raz dwa do helikoptera, ważna sprawa, sporo dostaniesz za to. No i super, widzimy się za... Niedługo.

Pojechaliśmy do tego budynku. Tata nas tam zaprowadził na ten dach.

- Pilnuj ich, ostrożnie i szybko. Jak ich wysadzisz możesz wracać i później się dogadamy i ci zapłacę, bo jedziemy tam z Kylie samochodami.

- Spoko

- Trzymajcie się i mu pomóż.

Tata się uśmiechnął i zamknął drzwi od helikoptera. Pierwszy raz będę lecieć helikopterem. Polecieliśmy tam i faktycznie krótko to trwało.

- Dziękujemy.

Uśmiechnęłam się do niego i wysiadłam. Zach też i on poleciał.

- Co to kurwa było?! Skąd?!

Przyjaciel Mojego Brata 3 || ZAKOŃCZONEOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz