35. Boże Narodzenie

4.3K 300 89
                                        

     Bella oglądała dwie sukienki, które leżały na łóżku. Nagle ktoś wszedł do pokoju. Dziewczyna odwróciła się i ujrzała Jamesa.

   -Za pół godziny schodzimy na dół, a ty dalej nie wiesz co ubrać?- spytał.

   -A ty wiesz co ubrać?

   -Pewnie- uśmiechnął się.

   -James... Pomóż, proszę...

James zaśmiał się i podszedł do dziewczyny. Objął ją ramieniem.

   -Granatowa czy ta krwistoczerwona?

   -Mmm... Granatowa.

Dziewczyna westchnęła i zabrała krwistoczerwoną i włożyła do komody. Później stanęła naprzeciwko chłopaka.

   -Dobra, to ja się przebiorę- powiedziała.

   -Okej...- James uśmiechnął się znów.

Dziewczyna zmarszczyła brwi.

   -No to wyjdź?

   -A no tak.

Chłopak podrapał się po głowie i wyszedł z pokoju. Dziewczyna patrzyła na drzwi jeszcze przez pięć minut. Później ocknęła się i przebrała.

     Bella zeszła że schodów. Na dole była pani i pan Potter. Chwilę później po zejściu Belli na dół, zeszli również chłopacy. Potter uśmiechnął się od razu, gdy zobaczył Isabellę. Każdy usiadł przy stole. Dziewczyna czuła się trochę niezręcznie.

   -Bella, co tak sztywnie?- zapytał Syriusz.

   -Wiesz, pierwsze święta...No takie inne... Nigdy nie byłam w innym towarzystwie podczas świąt.

   -Bello, nie musisz być taka sztywna. W takim towarzystwie zawsze możesz się rozerwać- zaśmiał się James.

   -No dobrze...- mruknęła pani Potter- Dzieci, jak wam idzie w szkole?

   -Doskonale mamo.

   -Pytałam się Belli i Syriusza- powiedziała.

   -Ugh...

   -Dobrze, nawet świetnie. Jak na mój pierwszy rok to dobrze.

   -Bellę wszyscy nauczyciele wychwalają i nie chce się do tego przyznać- ujął Syriusz.

Siostra popatrzyła na brata ze zmarszczonymi brwiami.

   -A ty Syriusz?- spytał Fleamont.

   -Yyy... No nawet dobrze- powiedział przeciągając sylaby.

Bella zaśmiała się pod nosem i przetarła oczy. Niedługo potem zaczęła się świąteczna kolacja. Podczas jedzenia nie za wiele rozmawiali. Po kolacji Bella pomogła znieść talerze pani Potter i posprzątać. Pan Potter rozmawiał z synem i Syriuszem. Później Bella dołączyła do reszty męskiego towarzystwa, ale Euphemia została jeszcze przez chwilę w kuchni.

     Po niespełna godzinie państwo Potter poszli na piętro i zostawili młodzież samą. Mieli jeszcze odpakować prezenty od przyjaciół. Szybko odpakowali prezenty i został jeszcze jeden. Dla Belli. Dziewczyna wzięła do ręki małe czarne pudełeczko.  Otworzyła je i pierwsze co zauważyła to karteczka.

   Bello
Z okazji świąt życzę ci dużo zdrowia. Niedługo się zobaczymy. Przyjadę do Jamesa dzień przed Sylwestrem.
Remus

Pod karteczką była bransoletka. Srebrna z zawieszką w kształcie księżyca.

   -To piękne- powiedziała pod nosem.

Wybacz ~HUNCWOCI✔Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz