55. Zaczyna się

3.4K 233 25
                                        

     Ostatnia środa tego roku szkolnego, wieczór. Bella od samego ranka chodziła niespokojna, pewna że coś się ma wydarzyć, jednak nikomu tego nie mówiła. Siedziała sama w Pokoju wspólnym, podczas gdy większość uczniów już spała w swoich dormitoriach. Także huncwoci ją opuścili.  Isabella siedziała w ciszy, przed kominkiem, nic nie robiąc. Patrzyła cały czas w płomienie.

     Wybiła godzina 23:45. Bella otworzyła oczy i zobaczyła, że nadal jest w Pokoju wspólnym.

Idź do lasuuuu.... Idź tamm.... Idź....

Bella popatrzyła na pokój. Nikogo oprócz niej nie było tam. Dziewczyna była lekko przestraszona, nie chciała iść do lasu, jednak coś w niej mówiło, że ma tam iść. Powoli wstała i spojrzała za okno. Dziś pełnia... Bella udała się do wyjścia z Pokoju, a następnie w stronę wyjścia z zamku. Na korytarzach nie było nikogo, żadnego nauczyciela, nic... Niepokojąca cisza... W ciągu pięciu minut Bella znalazła się na dworze. Była chłodna noc. Dziewczyna popatrzyła na zanużone w ciemnościach błonia i Zakazany Las.

   -Kto tam jest!?- krzyknął prawdopodobnie Filch.

Bella odwróciła się i w oddali ujrzała światło. Puściła sie pędem w stronę Zakazanego Lasu.

     Black zatrzymała dopiero gdy była w środku Zakazanego Lasu. Była cała zdyszana. Rozglądnęła się po lesie. Właściwie dziewczyna nic nie widziała, bo było za ciemno. Dziewczyna zaczęła się bać. Była sama w ciemnym lesie, zamieszkiwanym przez najdziwniejsze stwory. Przez chwilę szła przez Las szukając czegokolwiek.

     Nie minęło pięć minut a Bella zauważyła światło i zaczęła słyszeć głosy. Zaciekawiona  zaczęła iść w tamtą stronę. Ustawiła się za drzewem i przeraziła się tym co zobaczyła. Jedenastu ludzi, którzy stali w okręgu i trzy w środku. Jedna z osób w środku Klęczała i była wyraźnie pobita. Każda postać w kręgu była strasznie blada. Dziewczyna próbowała rozpoznać kogoś i poznała...

   -Felix?- szepnęła do siebie.

Obok niego stał ktoś bardzo dziwnie ubrany. Nie można było tego opisać. Ta postać ubrana była w długi płaszcz, był to mężczyzna.

   -Juz niedługo- odrzekł Felix- musisz dać radę. Od ciebie zależy moja sława, życie... Nie zepsuj tego- zagroził.

Druga postać kiwnęła głową. Popatrzyła na Klęczącą postać. Miała wręcz białe włosy, jednak nie była to osoba stara, ale na pewno starsza od Belli.

   -Proszę nie róbcie mi tego...- prosił białowłosy- proszę...

   -Jeszcze minuta... Zaczynaj- rozkazał Felix.

Serce Belli zaczęło mocniej bić.  Spojrzała w niebo i zobaczyła- pełnia... Popatrzyła na białowłosego. Chłopak zaczął krzyczeć z bólu, jednak nikt mu nic nie robił. Bella strasznie się przelękła.  Jego cera stała się bledsza. Mężczyzna w płaszczu wyciągnął ręce przed siebie i zaczął coś mówić w dziwnym języku. Black zrozumiała teraz- białowłosy jest wilkołakiem i następuje przemiana. Felix stał i uśmiechał się pod nosem. Bella nie wytrzymała. Wybiegła zza drzewa i zaczęła biec w stronę tego dziwnego obrzędu.

   -Zostawcie go!- krzyknęła.

Felix w strasznie szybkim tempie znalazł się przed Bellą. Dziewczyna zdziwiła się tym. W ciągu sekundy znalazł się przy niej. Ona nie znała prawdy.

   -Co ty tu robisz!?- warknął.

Bella ominęła go i biegła dalej, jednak po chwili poczuła jak upada na glebę. Odwróciła się. To Felix ją popchnął.

   -Co wy robicie!?- krzyknęła przerażona.

   -Widzisz- zaczął- heh... Ujmijmy to tak... Rosnę w siłę... Widzisz... Miałaś mi pomóc jutro, ale skoro już dziś jesteś to zrobimy to dziś.

Chłopak zaśmiał się i nogą przycisnął Bellę do ziemi. Obserwowała z daleka jak białowłosy przemienia się i cierpi z powodu tego co robił mężczyzna w płaszczu. W pewnym momencie wziął on nóż i zamachnął się nad chłopakiem.

   -NIE!- krzyknęła Bella

Nawet nie zdążyła zamknąć oczu. Pierwszy raz widziała jak ktoś umiera na jej oczach.

   -McGendyr!- krzyknął Felix- teraz ona. Przyszła wcześniej, ale to chyba żaden problem.

   -Felix... Nie...

Felix złapał Bellę i pociągnął ją do środka okręgu.

   -Kim ty jesteś?- spytała Bella Felixa.

Chłopak rzucił Dziewczyną i uśmiechnął się.

   -Jestem Felix Cambridge, arystokrata z brytyjskiej rodziny królewskiej. No i jeszcze jedno... Jeden z najstarszych żyjących wampirów. A te historyjki co mówiłem ci jak zostałem wampirem i w ogóle... Kłamstwa. Żyje już jakiej... Ponad tysiąc pięćset lat...

   -Bella!- krzyknął jakiś głos.

Wszyscy odwrócili się w tamtą stronę jednak nikogo tam nie widziała...

Wybacz ~HUNCWOCI✔Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz