86. Słodzi

2.7K 162 62
                                        

     James z Syriuszem weszli do kuchni. Oboje popatrzyli na siebie.

   -Co my mamy robić?- zapytał James.

   -Gotować?- powiedział niezbyt przekonany do tego Syriusz.

    -Bez niej nic nie zrobimy- zaśmiał się Potter- powinniśmy jeszcze raz spróbować z zaklęciami. Bez niej nic nie wiemy co robić.

Syriusz zaczął się śmiać. Podszedł do blatu i popatrzył na składniki.

   -Z zaklęciami nam nie wyszło przedtem, to i teraz nam nie wyjdzie. Musimy spróbować własnoręcznie to zrobić.

   -Matko... Przecież my jeszcze choinkę ubrać i w ogóle...

   -Damy radę. Mamy czas do wieczora, a może jeszcze Bella zejdzie. Przecież przez jedno wrzucanie do zaspy nie mogła się rozchorować- Syriusz w momencie popatrzył na Jamesa- albo w sumie wiesz co, James? Może. Ty byś zachorował.

   -No wiesz co. Ja?

   -Dokładnie.


     Powoli mijały godziny dla obu chłopaków. Jednak byli oni zadowoleni ze swoich efektów pracy, myśleli, że wyjdzie to gorzej. Przed piętnastą posiłki były gotowe. Teraz oboje zajęli się choinką.

   -Może powinniśmy sprawdzić czy Bella w ogóle żyje?- zapytał James, kiedy oboje weszli do salonu.

Syriusz popatrzył na niego i kiwnął głową, dajac mu znak aby poszedł sprawdzić co z Bellą. Potter opuścił przyjaciela i wspiął się po schodach, wchodząc na pierwsze piętro. Podszedł do pokoju Belli i bez chwili zawahania otwarł drzwi. Wszedł wgłąb pokoju. Dziewczyna spała na łóżku, przykryta po szyję kołdrą. Chłopak uśmiechnął się i usiadł na krańcu łóżka. Przez długą chwilę patrzył na twarz dziewczyny.

   -Słodko śpisz- powiedział do Belli, która nadal spała- śmieszne, ale dopiero teraz zauważyłem, że jesteś starsza. Trochę dziwne- nie widział z kim rozmawia.

Spojrzał na delikatne policzki Belli. Wstał z łóżka i zmierzał już w kierunku drzwi.

   -Serio, dopiero teraz?- odezwał się głos za nim.

Szybko odwrócił się i ujrzał, że Bella wcale nie śpi.

   -Ty mała kłamczucho- zaśmiał się i wrócił do jej łóżka.

Dziewczyna Podciągnęła się do pozycji siedzącej.

   -W czym ja cię okłamałam?

   -Udawałaś, że śpisz.

   -Aha, No to fajnie- zaczęła się śmiać- w ogóle to strasznie słodzisz. Zastanawiam się jak dużo słodzisz herbatę i uważam, że powinieneś mniej.

Oboje zaczęli się śmiać. Po chwili zapanowała cisza, w której Bella i James patrzyli sobie głęboko w oczy. Dziewczyna po chwili spuściła wzrok.

   -Zejdziesz do nas, na dół?- zapytał w końcu James.

   -Daj mi chwilę- odpowiedziała i kichnela- a właśnie jeszcze jedno. Będziesz długo pokutował, żeby zmazać z siebie ten grzech- zaśmiała się Bella.

James pokiwał głową i z uśmiechem na twarzy wyszedł z pokoju Belli. Dziewczyna została sama. Przez długi czas wpatrzona była w drzwi, a później przez chwilę jeszcze patrzyła za okno, dopiero potem wstała.

Wybacz ~HUNCWOCI✔Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz