Nadeszła kolacja. Syriusz był spięty przez cały czas, a Bella zastanawiała się czemu. Ciągle coś szeptał z Jamesem.
-No dajcie spokój!- krzyknęła, a wszyscy Huncwoci popatrzyli na nią zdziwieni- szeptacie coś ciągle. To nie miłe! O co chodzi?
-Nic. O nic- powiedział szybko James.
-Yhm- mruknęła- dobra, skończyłam jeść. Idę do dormitorium.
Bella wstała i wyszła z Wielkiej Sali. Remus spojrzał na Syriusza.
-O co wam chodzi naprawdę?
-No wiesz... Chyba nie mogę Tobie powiedzieć- uznał Syriusz.
-Syriusz. Czuję że knujecie coś co nie skończy się dobrze. Powiedz.
-Eh... No dobra- mruknął Syriusz- po kolacji czeka mnie pojedynek.
Peter, który właśnie pił sok pomarańczowy zakrztusił się nim
-Z kim?- spytał.
-Z Loney'em...
-Zwariowaliście- odezwał się Remus- Syriusz, ty się w ogóle coś przygotowałeś? A w zasadzie...- zatrzymał się- po co ten pojedynek?
-O Bellę. Jeśli wygram on nigdy się do niej nie odezwie, a jeśli przegrana to będzie miał ją do "dyspozycji".
Remus wyglądał na rozgniewanego.
-Teraz przegieliście! Bella ma być "nagrodą" w waszym głupim pojedynku!? To człowiek, dziewczyna, a nie jakaś rzecz, o którą można grać!
-Remus nie gniewaj się, proszę nie mów tego Belli- oznajmił Syriusz.
-Żarty sobie robisz? Eh... No dobrze, nie powiem, ale później to będzie wasza wina. I później nie mówcie, w nie ostrzegałem.
Syriusz wraz z Jamesem i Peterem wyszli z zamku i zaczęli iść w stronę Błoń, konkretnie do miejsca gdzie pojedynek miał się odbyć. Remus siedział na wzgórzu, niedaleko zamku, gdzie miał doskonały widok na pole walki. Nie chciał uczestniczyć w tym, ale musiał wiedzieć co się dzieje z Syriuszem i czy mu nic nie grozi. Niedługo potem zjawił się Barty. Nie był sam. Towarzyszli mu dwóch uczniów z Ravenclawu.
Barty stanął naprzeciwko Syriusza. Syriusz uśmiechnął się pod nosem i wyjął różdżkę.
-Obleciał Cię strach, Loney?- spytał złośliwie.
Barty nie odpowiedział tylko również wyciągnął różdżkę.
-Przejdźmy do rzeczy- powiedział.
Syriusz pokazał, aby James i Peter odsunęli się. Wokół Blacka i Loney'a pojawił się srebrzysty krąg. Obaj uniesli swoje różdżki.
-Na trzy- powiedział James- raz...dwa...
Syriusz i Barty popatrzyli na siebie z nienawiścią.
-TRZY!
Obaj rzucili równocześnie zaklęcia.
-Drętwota!- Barty uniknął zaklęcia- Riktusempra
Barty robił świetne uniki.
-Expeliarmus!- krzyknął Loney.
Syriusz z trudem uniknął zaklęcia.
Remus z niepokojem oglądał pojedynek. Widział, że Syriusz radzi sobie lepiej, ale zaczyna robić się słabszy. Zerknął w lewo i zobaczył jak Bella zmierza przez Błonia.
-Nie...- mruknął.
Chłopak zaczął biec w jej stronę.
-Bella!
Dziewczyna usłyszała to i odwróciła się do Remusa. Uśmiechnęła się i podeszła do chłopaka.
-Cześć Remus- powiedziała.
-Hej Bella.
-Co u Ciebie? Wiesz gdzie są Syriusz i James?
-Yyy... No wiesz- Remus spojrzał lekko przez ramię Belli. Syriusz wygrał- widziałem ich jak rozmawiali z takim jednym z Gryffindoru. James chciał się zapytać o datę treningu Quidditcha, a Syriusz mu towarzyszył. Rozmawiali na korytarzu, zaraz pewnie będą w Pokoju wspólnym. Ja wyszłem się przewietrzyć... Może wrócimy do zamku? Zimno jest i pewnie zaraz zacznie padać śnieg.
-Pewnie.
Remus i Bella zaczęli iść do zamku. Szli obok siebie w ciszy. Gdy znaleźli się już w Pokoju wspólnym, Bella zaczęła.
-Dobra, jutro pogadamy, Idę spać- ziewnela długo- Dobranoc- Bella przytuliła się do Remusa i pocałowała w policzek.
Dziewczyna poszła do dormitorium, zostawiając oniemiałego Remusa. Chłopak dotknął policzka i rzucił się na kanapę. Był cały w skowronkach.
-Tak!- krzyknął i zaczął się śmiać.
CZYTASZ
Wybacz ~HUNCWOCI✔
Fanfiction-Nie mówiłeś nam że masz siostrę, Syriusz- powiedział Rogacz -Tak wiem...- mruknął- No ale... zaraz tu będzie. O! Już idzie! Do Huncwotów podeszła dziewczyna. Damskie odwzorowanie Syriusza. Piękna, bardzo piękna. Miała czarne włosy i szaro-zielone o...
