Rozdział 26 - Lady in red

104 4 1
                                        

Nastała sobota. Bałam się tego dnia, bałam się jak Alex mnie potraktuje i jak przedstawi. Kiedy się obudziłam Alex spał obok. Zajrzałam na telefon, bo chciałam wiedzieć, która jest godzina. Dochodziła 9-ta, a na 11- tą byłam umówiona do fryzjera. Wstałam delikatnie z łóżka by go nie zbudzić. Poszłam do łazienki, umyłam się i weszłam pod prysznic. Już mogłam się wykąpać, choć uprzedzano mnie bym delikatnie postępowała przy wycieraniu. Nie malowałam się, bo znowu będę miała opalanie natryskowe. Usiadłam przy toaletce i nałożyłam pielęgnację. Alex się obudził. Spojrzał na mnie i poczułam jak się przytula do moich pleców. Usiadł na stołku za mną i usłyszałam

- naprawdę się Ciebie nie wstydzę - chyba czytał mi w myślach

- to dobrze - odparłam

- a Ty? - spytał

- co ja? - zapytałam

- wstydzisz się mnie? - spytał nos wtulając w moje włosy

- żartujesz chyba?! - odparłam

- nie żartuję? Wstydzisz się mnie? - spytał

- no coś TY! - odparłam - jesteś świetnym facetem

- naprawdę? - spytał

- chyba sam wiesz? - spytałam

- to dobrze - odparł - gniewasz się na mnie?

- nie skarbie, nie gniewam - odparłam

- to dobrze - odparł Alex i wyszedł z pokoju

Kiedy się ubrałam wyszłam z pokoju i zobaczyłam jak Jan krząta się w kuchni. Zrobił nam śniadanie a za chwilę przyszedł Alex.

- na którą masz fryzjera? - spytał

- na 11-stą - odparłam

- dobrze - usłyszałam Alexa - ja muszę pojechać na miejsce i sprawdzić czy wszystko idzie zgodnie z planem

- rozumiem - odparłam

- zobaczymy się na obiedzie - odparł Alex

Kiedy zjedliśmy zabrałam telefon i torebkę i wyszliśmy. Jan zawiózł mnie do salonu i najpierw miałam opalanie natryskowe a potem poszłam do salonu fryzjerskiego. Mój fryzjer upierał się przy koku ale ja upierałam się przy Hollywoodzkich falach. Umyto mi głowę i nakręcono włosy. Długo siedziałam pod suszarką, bo moje włosy piją wodę jak oszalałe, ciężko je wysuszyć.  Kiedy w końcu mi wyschły fryzjer nakręcił je na lokówkę i zrobił loki. Nie wiem jak oni to robią ale te loki trzymały się jak wściekłe. Można z nimi było wszystko zrobić a skręt nadal był piękny.  Fryzura wyszła bomba, jak na czerwony dywan i bardzo mi pasowała. Kiedy przyjechałam do domu Alexa jeszcze nie było. Było już koło 15-tej, więc wyciągnęłam moją czerwoną suknię i odświeżyłam ją steamerem i powiesiłam na drzwiach szafy.  Nasmarowałam całe ciało balsamem ze złotymi drobinkami i moja skóra po tym wyglądała o niebo lepiej. Jan w tym czasie zamawiał obiad. Powtórzyłam swoją pielęgnację i umalowałam się wieczorowo. Użyłam moich turbopigmentów i przykleiłam sztuczne kępki. Moje oczy od razu wyglądały inaczej. Kiedy zamówienie przyszło Alexa jeszcze nie było. Zadzwoniłam do niego.

- Alex gdzie jesteś, obiad już jest? - odparłam

- już podjeżdżam pod dom - odparł  - za chwilkę będę

Kiedy się zjawił akuratJan wykładał gorące danie na talerze. Alex otworzył drzwi i stał przez chwilę

- coś się stało? - zapytałam gdy zobaczyłam jego minę

Alex wszedł, podszedł do mnie i mnie objął

- wyglądasz oszałamiająco - odparł - nie poznałem Cię

- naprawdę? Jeszcze nie mam na sobie sukni - zaśmiałam się

- a już wyglądasz jak milion dolarów - zaśmiał się Alex

Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść obiad. 

- wolę co Ty ugotujesz - odparł po chwili

- dlaczego? - spytałam zaskoczona

- smaczniejsze - odparł i się uśmiechnął

- daj spokój, nie mam zamiaru stać przy garach - odparłam

- dlaczego? Chcesz mnie pozbawić takich pyszności? - zapytał roześmiany

- oj przestań, mogę ugotować od czasu do czasu ale nie stale - odparłam

Kiedy zjedliśmy a Jan zbierał naczynia zapytałam

- jak Krysia się czuje? 

- już troszkę lepiej - odparł Jan - ale nie ma mowy o pracy

- rozumiem - odparłam

Trochę się tym martwiłam, bo nie wiedziałam jak pogodzę pracę i gotowanie obiadów na czas, ale postanowiłam, że martwić się będę później. Alex poszedł się przebrać i ja również. Ubrałam czerwoną sukienkę, dobrałam złotą biżuterię i ubrałam czarne szykowne szpilki. Sięgnęłam po korek perfum Chanel nr 5 i potarłam korkiem swoją skórę. Sukienka miała piękny dekolt z przodu, więc nałożyłam trochę rozświetlacza i bronzerem zaznaczyłam kształt biustu. Od razu wydał się większy, to taki trik gwiazd. Kiedy wyszłam z pokoju Alex akurat wychodził ze swojego. Poprawiał muszkę i kiedy mnie zobaczył stanął w miejscu.

- o co chodzi? - spytałam nie wiedząc dlaczego tak się gapi

Podszedł do mnie, objął mnie w pół i powiedział

- lady in red - zaśmiał się

- daj spokój! - odparłam

- pięknie wyglądasz, jak gwiazda - odparł Alex

- acha gwiazda, akurat! - zaśmiałam się

- tylko coś brakuje - odparł

- co takiego? O czymś zapomniałam? - spytałam zdezorientowana

- poczekaj - odparł i poszedł do swojego pokoju

Przyszedł i staną przede mną, w ręce miał czerwone coś, nie mogłam rozszyfrować co to jest, było dosyć spore, płaskie i aksamitne. Kiedy otworzył już wiedziałam, że to etui i zobaczyłam kolię z rubinami.

- Alex co to? - spytałam

- jak to? Kolia dla Ciebie - zaśmiał się

- dla mnie? - spytałam zdziwiona

- wiedziałem, że będzie Ci pasować - odparł i wyciągnął kolię, a etui oddał Janowi, który pojawił się koło nas jak duch

- jest za droga - odparłam

- jesteś nie możliwa - westchnął - zamiast się cieszyć ty marudzisz - i zapiął mi kolię

- nie marudzę - odparłam i pocałowałam go - dziękuję

- Jan futro - odparł i zobaczyłam jak Jan wyciąga z szafy etolę z lisa

- nie, tylko nie to - odparłam

Alex chyba był zły, bo puścił mnie i odwrócił się.

- nie zrozum mnie źle, wolę sztuczne - odparłam i przytuliłam się do jego pleców

- dobrze, zapamiętam - odwrócił się i pomógł mi ubrać etolę

- będzie mi w  niej gorąco - odparłam

- w środku zdejmiesz - odparł i złapał mnie za rękę. 

Zobaczyłam, że Jan nie idzie z nami, widocznie będzie kierowca. 

ALEXOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz