Rozdział 94 - Obraz

36 2 0
                                        

 Kiedy wypiliśmy kawę wróciliśmy do swojego pokoju. Było w nim bardzo gorąco, bo okna były od południa.

- rety, gorąco tutaj - odparłam

- wiem, mi też gorąco - odparł Alex

- szkoda, że nie ma klimatyzacji - odparłam

- właściwie można by kupić, choćby taki stojący - odparł Alex

- masz rację, im też się przyda - odparłam

- to kupię kilka - odparł Alex - ale nie wiem gdzie kupić

- zapytam się Franceska - odparłam

W otwartych drzwiach stanął Antonio

- o co chodzi? - spytał

- o dobrze, że jesteś - odparłam - chcemy kupić klimatyzator

- po co? - spytał Antonio

- trochę nam za gorąco - odparłam - tylko czy nie będzie Wam przeszkadzać? Za zużycie prądu zapłacimy

- daj spokój, nie będziecie za nic płacić, jesteście naszymi gośćmi - odparł Antonio

- ale to zużywa prąd - odparłam

- to nic - odparł - dziś chcecie kupić?

- tak, jeśli to możliwe - odparł Alex

- pomożesz nam, nie wiemy gdzie jest jakiś sklep - odparłam

- nie ma sprawy, tylko dajcie mi chwilkę powiem rodzicom - odparł Antonio

- dobrze - odparł Alex

Antonio zniknął nam w drzwiach a po chwili wrócił razem z Francesko.

- sklep jest niedaleko, chodźcie - odparł i wyszliśmy z nim

Znaleźliśmy sklep i klimatyzatorów było do wyboru do koloru. Alex wybrał dwa stojące ale były dosyć sporych rozmiarów.

- są chyba za duże - odparł Alex

- a nie chcecie takich wiszących? - spytał Francesko

- takie były by lepsze, ale kto je zamontuje? - spytał Alex

- o to się nie martwcie, Vincenzo to zrobi - odparł Antonio

- a Wasza babcia, może jej też trzeba by kupić? - spytałam

Antonio spojrzał na Franceska i obaj spojrzeli po sobie.

- nie wiemy - odparł Francesko

- to kupmy jeszcze jeden, na pewno się komuś przyda - odparłam

Alex wybrał klimatyzatory i ruszyli do kasy. Antonio chciał zapłacić ale Alex nie pozwolił. W końcu to był nasz pomysł. Chłopaki pomogli mu zanieść do domu. Po jakiejś chwili zjawił się Vincenzo. Antonio do niego zadzwonił by przyszedł z narzędziami. Po dwóch godzinach klimatyzatory były zawieszone, jeden u nas, drugi w sypialni rodziców, a trzeci u babci. Kiedy włączyliśmy poczuliśmy chłód.

- Alex tylko, żeby nie było za zimno znowu - zaśmiałam się

- to na ile mój zmarzluchu włączyć? - zaśmiał się Alex

- na 22 stopnie wystarczy - odparłam

Alex ustawił i wyszliśmy, bo była już pora obiadu. Jeki nam towarzyszył. Tym razem obiad był w jadalni, która była wielkości salonu. Na środku stał ogromny stół a przy nim postawione krzesła. Przyszła reszta rodziny i usadowili się na miejscach. Maria siedziała na środku stołu a jej syn jako głowa rodziny siedział na szczycie. Obok mnie siedział Alex a po drugiej stronie Antonio. Ja przypomniałam sobie o obrazie i wróciłam się do naszego pokoju. Kiedy weszłam Alex się podniósł i podszedł do mnie.

ALEXOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz