Rozdział 102 - Detektyw

64 3 0
                                        

Następnego dnia rano Alex nawet mnie nie pocałował na dzień dobry. Umył się i ubrał nie czekając na mnie wyszedł z sypialni. Patrzyłam na niego jak wychodzi i zastanawiałam się co jest grane. Przypuszczałam, że był zły za to, że nagrałam jego rozmowę, ale przecież wczoraj wszystko sobie wyjaśniliśmy. Usiadłam przy toaletce i się umalowałam. Wyszłam z sypialni i poszłam do holu. Alex siedział już za stołem i pił kawę. Usiadłam również i Jan podawał nam śniadanie. Kiedy zjedliśmy Alex powiedział

- śpieszę się, weź drugi samochód - i wyszedł

Spojrzałam na niego i nie podobało mi się to. Zawsze jeździliśmy razem. Co to ma znaczyć do cholery? Wciąż w głowie miałam słowa Krysi, że on się spotyka z jakąś brunetką. Z kim do cholery? Zastanawiałam się. Kiedy dotarłam do pracy sekretarka dziwnie się na mnie patrzyła.

- jestem gdzieś brudna? - spytałam jej

- nie, nie - odparła

- to o co chodzi? - spytałam

- o nic - odparła i zajęła się pracą

Minęłam jej stanowisko i ruszyłam w kierunku pokoju. Magda już siedziała przy swoim biurku i rozkładała laptopa.

- dzień dobry Madziu - odparłam

- dzień dobry pani Basiu - przywitała się

Kiedy mój czas pracy minął poszłam z owocami do Alexa. Weszłam do jego gabinetu w obu rękach trzymając talerzyki z owocami.

- Basia możesz do cholery pukać? - zezłościł się Alex

Stanęłam w pół drogi i spojrzałam na niego.

- niby jak mam to zrobić? - spytałam wciąż stojąc

- mogłabyś mnie uprzedzać na przyszłość - odparł zły

- przecież wiesz, o której kończę pracę, zawsze o tej samej porze tu przychodzę - odparłam

- o rety! - warknął

- jakoś do tej pory nie miałeś obiekcji - odparłam zła i postawiłam jeden talerzyk na ławie

- zostaw mnie, nie mam ochoty na owoce - odparł

- Alex do cholery o co chodzi? - spytałam nadal stojąc na środku pokoju

- daj mi spokój - warknął

- dlaczego? Coś zrobiłam czy jak? - spytałam

- możesz mnie zostawić w spokoju?! - warknął

- owszem, mogę - odparłam zła i obróciłam się na pięcie i wyszłam z gabinetu

Jego zachowanie mnie zastanowiło. Wciąż sobie zadawałam pytanie o co chodzi?

W tym samym dniu po obiedzie, kiedy Alex oświadczył, że wraca do biura postanowiłam działać. Zadzwoniłam do agencji detektywistycznej i umówiłam się z szefem agencji na jutro o tej samej porze. Prosiłam go by zaparkował w pobliżu domu ale, żeby nie wychodził z samochodu, że ja sama do niego przyjdę.

Następnego dnia okazało się, że Jana rozłożyła choroba, leżał w łóżku z wysoką gorączką, więc zostałam w domu, by się nim zaopiekować. Sama zrobiłam śniadanie i podałam Alexowi. Potem zaniosłam Janowi i potem zjadłam sama. Leki p-gorączkowe pomagały Janowi i gorączka pomału spadała. Po obiedzie kiedy Alexa i Krysi już nie było poszłam na umówione miejsce. Wsiadłam do samochodu i przedstawiłam całą sprawę. Powiedziałam gdzie widziano Alexa i brunetkę i o której godzinie. Poprosiłam o zdjęcia i żeby prześwietlili komórkę Alexa. Szef agencji dał mi do podpisania zlecenie i przekazałam mu zdjęcie Alexa, oraz podałam adres gdzie pracuje. Już następnego dnia na moją komórkę dostałam zdjęcia z owej restauracji. To była Maja, ta lekarka, która przyszła wtedy do Alexa. Poprosiłam o prześwietlenie jej i dostałam wszystkie dane. Kolejnego dnia dostałam cały przegląd komórki Alexa, jego połączenia i wiadomości. Między innymi w wiadomościach była ich rozmowa. Przejrzałam wszystko i byłam smutna. Jednak mnie oszukuje, spotyka się z tą lekarką a mi mówi, że jest w pracy. Byłam tym faktem przybita. Kiedy Alex zjawił się w domu nie miałam ochoty z nim o tym rozmawiać. Detektywi wciąż go śledzili i robili zdjęcia i nagrywali. Kiedy po kilku dniach upewniłam się, że coś ich łączy, odwołałam detektywów i zapłaciłam im. Dowody miałam w szufladzie swojej toaletki. 

Minął miesiąc. Wcześniej zrobiłam zdjęcie w czarnej peruce i wyrobiłam paszport. Nie wiedziałam jak zdobyć fałszywy a poza tym nie chciałam ryzykować. Alex za kilka dni wyjeżdżał do Berlina, więc wtedy postanowiłam wyjechać. Wykupiłam wycieczkę i załatwiłam wszelkie formalności w Biurze Podróży. Kiedy miałam już wizę i bilety lotnicze byłam gotowa się ulotnić. Rano jak zwykle zjadłam śniadanie, wzięłam leki i wyglądało jakbym wychodziła do pracy. Nie wiedziałam tylko jak zmylić Łukasza i zadzwoniłam do niego mówiąc, że jadę z Alexem do pracy i żeby przyjechał prosto do firmy. Zgodził się, bo już nie raz tak było. Kiedy zobaczyłam, że Jan wychodzi, otworzyłam drugie drzwi, wyjście p/pożarowe i weszłam po cichu do domu. Jeki zdziwił się na mój widok, więc pokazałam, że ma być cicho. Zrozumiał i usiadł na swoim posłaniu. Walizkę miałam już spakowaną i schowaną w szafie, zabrałam jeszcze kilka rzeczy i zmieniłam ubranie. Zmyłam również makijaż i pomalowałam się zupełnie inaczej. Spojrzałam do lusterka i wyglądałam zupełnie nie do poznania. Kiedy wyszłam z sypialni Jeki zawarczał widząc obcą osobę. Kiedy się odezwałam dziwnie mi się przyglądał. Choć było mi ciężko na duszy musiałam się z nim pożegnać. Nie wiedziałam czy jeszcze kiedykolwiek go zobaczę. Wyszłam z domu w ten sam sposób i zawołałam taksówkę. Na mój telefon dzwonił Łukasz. Nie odbierałam i wyłączyłam telefon. Miałam drugi telefon przygotowany z inną kartą. Kiedy zjawiłam się na lotnisku akurat wszyscy się zbierali i pilotka sprawdzała obecność. Kiedy już siedziałam w samolocie odetchnęłam z ulgą. To był na razie lot do Paryża, potem był następny lot, tym razem dłuższy. Nie chciałam jechać do Joya, ani do Jacka, bo u nich mógłby mnie szukać Alex. Nie chciałam też odwiedzać przyjaciół w Wenecji, bo każdy by się pytał o Alexa. Kiedy usiadłam w samolocie miejsce przy oknie obok mnie było wolne, więc usiadłam na nim, bo chciałam patrzeć przez okno. Gdy samolot zaczął kołować odetchnęłam, nagle samolot się zatrzymał i do samolotu wpadł Alex z ochroniarzami. Zaczęli chodzić i chyba mnie szukali. Alex stanął blisko mojego miejsca w samolocie i usłyszałam

- szukajcie jej, ona nie może polecieć! 

Moi ochroniarze latali po samolocie i sprawdzali każde miejsce

- nigdzie jej nie ma szefie - odparł Dawid

- które jej miejsce? - spytał Alex

- 45B - odparł Łukasz

Alex spojrzał na mnie ale mnie nie poznał i powiedział

- do cholery, nie ma jej tu, to pewnie zmyłka

Kiedy wyszli a stewardesa zamknęła za nimi drzwi samolot znów zaczął kołować i wystartowaliśmy. W Paryżu czekałam na kolejny lot a kiedy znalazłam się w samolocie zastanawiałam się czy dobrze zrobiłam.  

ALEXOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz