Rozdział 100 - Rozstanie

53 2 0
                                        

Minęło kilka dni, w których ciągle się kłóciliśmy. Czułam, że Alex oddala się ode mnie. Po kolejnej kłótni byłam już zdecydowana od niego odejść. Spakowałam walizkę i zaczęłam wychodzić. Alex widząc mnie stanął mi na drodze, objął mnie i nie puszczał

- chcesz mnie zostawić? - spytał zły

- Alex ja już nie mam siły, nie jesteś ze mną szczery, odkąd wróciliśmy z Wenecji ciągle się kłócimy - tłumaczyłam

- bo się ciągle czepiasz! - warknął 

- czepiam się?! Bo chcę wiedzieć gdzie idziesz i kiedy przyjdziesz? Postaw się na moim miejscu. Byłbyś szczęśliwy gdybym tak robiła? - spytałam patrząc w te szare oczy

- nigdzie nie pójdziesz - warknął Alex

- zostaw mnie w spokoju - warknęłam próbując się uwolnić z jego uścisku

- przepraszam, zostań proszę - odparł i wycierał moje łzy

- czy Ty nie rozumiesz, że się wykończę przez Ciebie - odparłam szlochając

- daj spokój, nie płacz - odparł i chciał mnie pocałować ale nie pozwoliłam

- daj mi spokój, ja chcę spokojnie żyć, a z Tobą mam jazdę jak na Rollercoasterze - odparłam

Kiedy wypuścił mnie z ramion ruszyłam do drzwi a potem do windy. Kiedy wyszłam z budynku zadzwoniłam po taksówkę. Kiedy znalazłam się w swoim domu ryczałam na całego. Nic nie jadłam i mało piłam, wzięłam prysznic i położyłam się spać.

Następnego dnia Alex nie dzwonił i nie przyjechał po mnie. Pomyślałam, że może i dobrze, powinnam o nim zapomnieć, choć moje myśli wciąż krążyły wokół Alexa. Kochałam tego faceta. Kochałam te szare oczy, ale czy on czuł coś do mnie? Zmieniało mu się co chwilę, i za każdym razem inaczej mnie traktował. Musiałam o nim zapomnieć, choć było to bardzo trudne. 

Minął tydzień od kiedy odeszłam od Alexa. Nie chodziłam także do pracy, nie chcąc go widzieć. Któregoś razu wracając z zakupów pod blokiem ujrzałam Jana opartego o samochód. Kiedy mnie zobaczył podbiegł

- dzień dobry - odparł

- coś się stało? - spytałam

- Basia proszę wróć do niego - usłyszałam

- dlaczego on mnie o to nie prosi tylko Ty? - spytałam

- uparł się, nie śpi, nie je, żyje jak lunatyk - odparł Jan

- rozumiem, ale ja nie mogę tak żyć - odparłam

- co to ma znaczyć?! - usłyszałam warknięcie

Spojrzałam w bok i ujrzałam Alexa

- spotykacie się za moimi plecami?! - warknął

- daj spokój, Jan jest tu pierwszy raz - odparłam

- po co? - spytał wściekły

- chciałem się dowiedzieć, czy wszystko w porządku - odparł Jan

Potem Jan nas zostawił i wsiadł do samochodu, jednak nie odjechał. Staliśmy tak milcząc

- czego chcesz? - spytałam po chwili

- Basia proszę wróć ze mną - usłyszałam Alexa

- nie rozumiesz, że ja tak żyć nie chcę - tłumaczyłam

- przepraszam, to było głupie z mojej strony - odparł - wybacz mi

- ile razy mam Ci wybaczać? - odparłam

- proszę, nie mogę żyć bez Ciebie - odparł i mnie objął

- daj mi spokój, ja chcę spokojnie żyć, a z Tobą to jest jazda bez trzymanki - odparłam płacząc

-obiecuję Ci, że już nigdy Cię nie zranię - odparł wciąż trzymając mnie w objęciach

- nie obiecuj, bo za chwilę znów coś zrobisz, a moje serce tego nie wytrzyma - tłumaczyłam

- dobrze, to postaram się. Proszę wróć ze mną - odparł

Nie wiedziałam co mam zrobić, kochałam go i tęskniłam za nim, ale bałam się, że następnego rozstania nie przeżyję.

- dobrze, daję Ci ostatnią szansę, więcej już nie będzie - odparłam

Alex wycierał moje łzy i pocałował mnie. Spakowałam się i zabrałam zakupy i jedzenie z lodówki, żeby się nie zmarnowało. Potem pojechaliśmy do domu, do jego domu. Kiedy weszliśmy do mieszkania Jan już był. Zabrał od Alexa moją walizkę i zaczął wypakowywać. Kiedy weszłam do sypialni wszystko było tak jak zostawiłam. Wzięłam kwiaty, chciałam, żeby się napiły

- nie musisz, wczoraj je napoiłem - odparł Jan kiedy zobaczył co robię

- dziękuję - odparłam i zaniosłam je z powrotem do sypialni

Obiad był gotowy, więc zjedliśmy. Po obiedzie poszłam do sypialni. Po chwili przyszedł Alex. Położył się na łóżku obok mnie i mnie przytulił

- prześpij się, wyglądasz na zmęczoną - odparł

- tak, ostatnio kiepsko spałam - odparłam

- to tak jak ja. Może oboje się prześpimy? - odparł i przykrył nas kocem

- dobrze - odparłam

Zasnęłam przytulona do jego piersi. Kiedy się obudziłam Alexa nie było obok mnie. Wyszłam z pokoju i zobaczyłam jak stoi w holu  i coś zerka do telefonu. Kiedy mnie zobaczył podszedł

- przespałaś się trochę?

- tak, a Ty? - spytałam

- też, dobrze mi to zrobiło - odparł

- mi też - odparłam

Odkąd wróciłam do Alexa, wróciłam też do pracy. Lubiłam swoją pracę a wiem, że Alex mnie potrzebował. W pracy wypisałam urlop bezpłatny za ten tydzień. Wszystko wracało do normalności. Alex okazywał mi swoją czułość i mówił gdzie wychodził i kiedy wróci. Przestaliśmy się kłócić, bo nie było powodu. 

ALEXOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz