Rozdział 95 - Mamma Mia!

50 3 0
                                        

Następnego dnia rano Alex wyszedł z Jekim razem z Antioniem, który pokazał mu miejsce. Ja rano wstałam wypoczęta i ogarniałam się. Kiedy byłam gotowa poszłam do kuchni. W środku już była mama chłopaków, Francesko i babcia. Przywitałam się a Francesko zapytał

- czemu tak wcześnie wstałaś?

- jak widzę, to wy wstaliście o świcie - zaśmiałam się

- my jesteśmy przyzwyczajeni, śpimy krótko - odparł

- co mam ugotować? - spytałam

- a co chcesz - zaśmiał się - na pewno będzie smaczne

- no dobrze, a co macie za mięso? - spytałam

- mamy mielone prawie 3 kilo - odparł Francesko po konsultacji z mamą

- mam zrobić znowu gołąbki? - zaśmiałam się

- nie, a co jeszcze można z niego zrobić? - spytał

- mogę zrobić kotlety, takie okrągłe, do tego ziemniaki i mizeria, może być? - spytałam

- pewnie - zaśmiał się - co będzie potrzebne

- mięso, cebula, czosnek, jajka, bułka tarta - wymieniłam na jednym wydechu - a do mizerii ogórki, jogurt, sól, cukier i ocet winny

- super, wszystko jest - odparł - a ja Ci pomogę

- dobrze, to co? - spytałam - zajmiesz się obieraniem ziemniaków?

- dobrze - odparł - a dużo tego ma być?

- dużo, jak zostanie można coś z nich zrobić na kolację - odparłam

- okay - odparł i usiadł na krześle i zabrał się za obieranie

W międzyczasie przygotowałam ściereczki dla Jekiego i zagrzałam jego jedzenie i zaniosłam do pokoju. Alex właśnie wrócił z Antioniem i Jekim. Sam musiał wytrzeć psu łapy, bo ja byłam zajęta w kuchni. Przygotowałam mięso i pokroiłam cebulę płacząc przy niej niemiłosiernie, bo cholernie gryzła w oczy. Francesko śmiał się ze mnie do rozpuku, wciąż obierając ziemianki. Wrzuciłam cebulę na gorący olej i zaczęłam ją dusić podlewając leciutko wodą. Potem przecisnęłam przez praskę czosnek. Kiedy do kuchni wszedł Antionio i zobaczył mnie taką zapłakaną powiedział

- Basia co się stało? Dlaczego płakałaś?

- dobrze, że jesteś, bo też mi jesteś potrzebny

- dlaczego płakałaś, to przez niego? - i wskazał na bogu ducha winnego Francesko

- to przez cebulę - odparłam - cholera strasznie gryzie. To co?

- co mam robić? - zaśmiał się Antonio

- pomożesz mi zmieszać mięso - odparłam i wbiłam do mięsa jaja i dodałam już zeszkloną cebulę i przyprawy

- trzeba by rękawiczki - odparłam po chwili - ale ja nie mam

- a po co? - spytał Antonio - choroby żadnej nie mamy, tylko umyjemy ręce

Oboje grzebiąc w ogromnym garze mieszaliśmy wszystko ze sobą. Po kwadransie wszystko było gotowe. Antonio umył ręce i podał mi słoik z bułką tartą.

- ty wysyp, bo ja mam brudne - odparłam - i jeszcze przygotuj na co mam te kolety wykładać, może blachy do pieczenia? Tylko wyłóż papierem

Antonio kiwną głową, wysypał bułkę tartą na półmisek i przygotował blachy.

- co będziesz z nimi robić? - spytał patrząc jak formuję kotlety

- smażyć - odparłam - przygotuj patelnie i olej

ALEXOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz