Następnego dnia rano Alex wyszedł z Jekim razem z Antioniem, który pokazał mu miejsce. Ja rano wstałam wypoczęta i ogarniałam się. Kiedy byłam gotowa poszłam do kuchni. W środku już była mama chłopaków, Francesko i babcia. Przywitałam się a Francesko zapytał
- czemu tak wcześnie wstałaś?
- jak widzę, to wy wstaliście o świcie - zaśmiałam się
- my jesteśmy przyzwyczajeni, śpimy krótko - odparł
- co mam ugotować? - spytałam
- a co chcesz - zaśmiał się - na pewno będzie smaczne
- no dobrze, a co macie za mięso? - spytałam
- mamy mielone prawie 3 kilo - odparł Francesko po konsultacji z mamą
- mam zrobić znowu gołąbki? - zaśmiałam się
- nie, a co jeszcze można z niego zrobić? - spytał
- mogę zrobić kotlety, takie okrągłe, do tego ziemniaki i mizeria, może być? - spytałam
- pewnie - zaśmiał się - co będzie potrzebne
- mięso, cebula, czosnek, jajka, bułka tarta - wymieniłam na jednym wydechu - a do mizerii ogórki, jogurt, sól, cukier i ocet winny
- super, wszystko jest - odparł - a ja Ci pomogę
- dobrze, to co? - spytałam - zajmiesz się obieraniem ziemniaków?
- dobrze - odparł - a dużo tego ma być?
- dużo, jak zostanie można coś z nich zrobić na kolację - odparłam
- okay - odparł i usiadł na krześle i zabrał się za obieranie
W międzyczasie przygotowałam ściereczki dla Jekiego i zagrzałam jego jedzenie i zaniosłam do pokoju. Alex właśnie wrócił z Antioniem i Jekim. Sam musiał wytrzeć psu łapy, bo ja byłam zajęta w kuchni. Przygotowałam mięso i pokroiłam cebulę płacząc przy niej niemiłosiernie, bo cholernie gryzła w oczy. Francesko śmiał się ze mnie do rozpuku, wciąż obierając ziemianki. Wrzuciłam cebulę na gorący olej i zaczęłam ją dusić podlewając leciutko wodą. Potem przecisnęłam przez praskę czosnek. Kiedy do kuchni wszedł Antionio i zobaczył mnie taką zapłakaną powiedział
- Basia co się stało? Dlaczego płakałaś?
- dobrze, że jesteś, bo też mi jesteś potrzebny
- dlaczego płakałaś, to przez niego? - i wskazał na bogu ducha winnego Francesko
- to przez cebulę - odparłam - cholera strasznie gryzie. To co?
- co mam robić? - zaśmiał się Antonio
- pomożesz mi zmieszać mięso - odparłam i wbiłam do mięsa jaja i dodałam już zeszkloną cebulę i przyprawy
- trzeba by rękawiczki - odparłam po chwili - ale ja nie mam
- a po co? - spytał Antonio - choroby żadnej nie mamy, tylko umyjemy ręce
Oboje grzebiąc w ogromnym garze mieszaliśmy wszystko ze sobą. Po kwadransie wszystko było gotowe. Antonio umył ręce i podał mi słoik z bułką tartą.
- ty wysyp, bo ja mam brudne - odparłam - i jeszcze przygotuj na co mam te kolety wykładać, może blachy do pieczenia? Tylko wyłóż papierem
Antonio kiwną głową, wysypał bułkę tartą na półmisek i przygotował blachy.
- co będziesz z nimi robić? - spytał patrząc jak formuję kotlety
- smażyć - odparłam - przygotuj patelnie i olej
CZYTASZ
ALEX
RomanceOna nienawidząca przymusów, on nienawidzący sprzeciwów. Kobieta, która przewróciła życie Alexa do góry nogami jest inteligentna i wciąż sprawdza na ile jej pozwoli. On, który do tej pory miał w miarę poukładane życie nagle zapragnął kobiety, która o...
