Po dotarciu do zachodniej bramy niewiele mogli zdziałać, chodźby Naruto walił oraz kopał w nałożone na całą wioskę Susanoo, nie był w stanie się przebić. Sasuke pracował nad nim przez jakiś czas i jak widać odnisło to naprawde imponujące efekty, ale dlaczego do cholery używa ich w taki sposób? Co on chce tym osiągnąć!?
Dawniej jego obrona całkowita oplatała tylko jego ciało chroniąc je, potrafił także połączyć tą technikę wraz z Lisią Zbroją Naruto, ale nigdy nie przekazywał swojego szkieletu na nic innego. Uzumaki nie raz widział jak Sasuke trenuje na drzewie bądź drzwiach do ich własnej sypialni, ochrona całej wioski wydawała się być o wiele poza jego limitem lecz jak widać radził sobie całkiem dobrze.
Naruto próbował dojrzeć co się dzieje poza murami, przykleił swój pysk do fioletowej poświaty wytężając swój wzrok.
- Naruto, możesz zawsze przekopać się pod ziemią. - Kakashi westchnął zirytowany jego zachowaniem, przecież to było bardzo oczywiste.
Postanowił, że nie będzie wykonywać jeszcze żadnego ruchu albowiem jest to idealna okazja aby Naruto sam się wykazał. Skoro jest kandydatem na przyszłego Hokage i ma mu kiedyś oddać stołek to niech Uzumaki nauczy się walczyć pod presją, dodatkowy stres spowodowany bliską osobą w niebezpieczeństwie mimo wszystko działa tutaj na plus. Oczywiście jeśli Naruto nie podoła i wpadnie w agresję, desperacyjnie chcąc walczyć…
Kakashi nic z tym nie zrobi.
Klasyczny Naruto, nie Hokage, a zwyczajny Naruto.
Teraz powinien ruszyć głową..
- Wiem. Ale nie mogę tam pójść.. - Naruto z trudem odsunął się od bramy, wlepiając swój wzrok w byłego nauczyciela. Chodź bardzo by chciał i z pewnością znalazłby pierdyliard sposobów dzięki którym mógłby przebić się tam, stanąć obok Sasuke aby walczyć z nim ramię w ramię to..
Nie mógł..
- Co masz przez to na myśli? - Kakashi zdziwił się jego postawą, jednocześnie bardzo zaintrygował. Po tym jak wpadł do jego gabinetu cały przerażony i zestresowany nie spodziewał się po nim tak nagłego opanowania oraz determinacji aby tylko stać i patrzeć jak jego ukochany walczy samotnie.
- To jest jego walka. Sasuke jest wspaniałym Shinobi, dopóki jest w stanie utrzymać Susanoo na całą wioskę, nie potrzebuje naszej pomocy. - Naruto uśmiechnął się delikatnie choć w środku i tak zjadała go iskierka stresu. Co tam musi się dziać skoro postanowił chronić wioskę właśnie w taki sposób? Jedyne co Naruto był w stanie zauważyć to rozmazane sylwetki stojące około kilometra dalej lecz nie mógł sprecyzować czyje ani co tam się dzieje..
- Mimo to, nie możemy tak stać Naruto. - Kakashi podszedł bliżej kładąc dłoń na ramieniu chłopaka. Naruto odsunął się od Susanoo spoglądając na niego krzywo, o czym on w ogóle pieprzy?
- Kakashi.. - Naruto posłał mu promienny uśmiech chwytając jego ramiona, którymi mocno potrząsnął.
Może i się mylił, jest też duża szansa, że kieruje się teraz swoimi emocjami, nie myśli teraz racjonalnie, ale gdyby Sasuke potrzebował pomocy z pewnością dałby znać. Muszą poczekać.
- Zaufaj mu. Wiem, że to może być śmiertelnie niebezpieczne, ale…ale musimy mu zaufać. Bycie dobrym towarzyszem to nie tylko walczenie przy swoim boku, a także zaufanie, czasami musimy się odsunąć. - był pewny siebie, zdeterminowany. Kakashi spojrzał na Shikamaru oraz dwa oddziały ANBU stojące tuż za nim. Co jeśli Naruto nie ma racji, przecież jak Sasuke coś się stanie to on sobie tego nie wybaczy, ale z drugiej strony ma też dużo racji.
- Bądźcie gotowi do ataku, powiadomcie szpital aby przygotowali salę i wzmocnijcie potrójnie mury, nie wiemy co dzieje się na zewnątrz. A i koniecznie uspokójcie mieszkańców, Naruto zajmij się tym. - Kakashi spojrzał na niego tym razem oceniającym wręcz wzrokiem, wiedział, że zaraz zacznie się buntować. Na pewno ostatnie czego chcę to zostawić teraz Sasuke, ale wioska również go potrzebuje.
CZYTASZ
Hidden Leaf - Sasunaru
FanfictionGdy każdy odetchnął po zakończonej wojnie, zaczeli walczyć z czymś o wiele gorszym. Z własnym życiem uczuciowym do którego nie byli w ogóle przygotowani. Na światło dzienne zaczęły wychodzić nie tylko nowe związki, dawno zatajana prawda, ale także...
