Dzień 2
~ Syriusz Black ~
Zanim rodzice bliźniaków przyszli, oglądałem pokój wzdłuż i wszerz, wtedy natrafiłem na ciekawe zjawisko. A mianowicie twarz naszej Pchełki. Była ona niecodzienna i wręcz powiem, że dziwna. Wydawała się rozmarzona i zapewne wspominała sobie coś miłego, ale nie mogę przysiądź. Nigdy nie widziałem jej takiej. W pewnym momencie na mnie spojrzała i już wiedziałem, że myślała o mnie. Otworzyły się drzwi i nasze spojrzenia się rozłączyły.
- Cześć, maluchy, jak minął wczorajszy dzień? - spytał Fleamont. A Euphemia nas po kolei przytulała. Co by tu odpowiedzieć, żeby było dobrze...
- Bardzo dobrze, jestem zadowolona, byliśmy na plaży. - odpowiada Liv.
- Tak. Szkoda tylko, że beze mnie. - jak zawsze uroczy Rogacz.
- Bo byłeś niegrzeczny. - mówię.
- Czyli było różnie, ale myślę, że dziś będzie lepiej, zabieramy was zaraz do Holtów.
- Będzie Alex? - pyta brunet.
- Oczywiście, skarbie. - mówi ich mama.
- Plan jest taki, że najpierw pójdziemy do ich willi, zwiedzicie ją, Syriusz i Olivia poznają państwa Holtów i ich synalka. Zmężniał od naszej ostatniej wizyty. - kontynuuje pani Potter. A James przerwaca oczami.
- Przypominam, że on jest w naszym wieku. - szepcze nam.
- Następnie my pójdziemy do restauracji i na bankiet, a was Alex zabierze na basen, który znajduje się niedaleko ich domu. Tam się lepiej poznacie i może jeszcze znajdziecie jakiś znajomych. Weźcie też stroje kąpielowe. Jak wam się podoba plan?
- Jest...dobry.
- ...kreatywny.
- ...boski.
- Fajnie, że wam się podoba. Przyszykujcie się, a my czekamy na dole. - mówi tata Potterów.
Wyszli.
- Tym razem strój założę nie na marne. - powiedziała i wyszła się przebrać. Pokręciłem głową z politowaniem.
- Jak wrócimy, to chcę wam przedstawić pewną dziewczynę. - wooo, czyli jednak James nie próżnował, gdy nas nie było. Podniosłem brwi. Chcę więcej informacji.
- Nazywa się Meredith i mieszka na dole z rodzicami, koło Stefana. Pomogła mi zapanować nad nudą. Opowiedziałem jej też o tym jak mnie zostawiliście.
- Ty nędzny łosiu, postawiłeś nas w złym świetle. - narzekam.
- O to chodziło. - zaśmiał się irytująco.
Do pokoju wróciła Livie, tym razem kompletnie ubrana. Rogacz poszedł jako drugi, zostaliśmy sami.
- Jeśli chodzi o wczoraj, to...- zacząłem.
- ...to dziękuję ci, że chciałeś nas chronić przed tymi zbirami. Nieważne w jaki sposób, po prostu jesteś moim bohaterem. - przybliżyła się do mnie i pocałowała w policzek. Sekundę później wrócił okularnik. Wyszedłem teraz ja się przebrać w kąpielówki.
5 minut później zeszliśmy we trójkę na dół i wyszliśmy na zewnątrz, gdzie rodzice czekali na nas z niecierpliwością.
- Nareszcie, ile można się szykować?!
- Nie przesadzaj, Fleamoncie. Ty dzisiaj szykowałeś się dłużej niż oni wszyscy razem wzięci.
- Dobra, dobra, czy to takie ważne?
W drogę. - idziemy, nie komentując zdenerwowania taty.
- Nie możemy się, na przykład, teleportować? - pyta okularnik.
- Nie! - krzyczy mężczyzna. Jakiś jest przewrażliwiony. Coś się musiało stać, w przeciwnym razie, byłby miły i normalny. Dopóki nikt nie pyta, ja też pozostaję cicho.
- Wolimy się przejść, prawda kochanie? - pyta Euphemia męża. On kiwa głową obrażony na cały świat.
- Nie chcemy przecież, żeby jacyś mugole nas przyłapali. A tu się nie można od nich odpędzić. Wszystko zobaczą i węszą jak nie wiem co. - mama też jest jakaś dziwna. W swoim czasie się dowiemy.
- A długo jeszcze? - znowu ta sama osoba zadała pytanie.
- NIE. Już jesteśmy. - nie był to długi spacer. Ledwo wyszliśmy, a już jesteśmy.
Przeszliśmy przez jakieś przejście, które było krzakami. Właśnie za nimi znajdowała się ta cała debilna rezydencja. Nie wyglądała jakoś zajefajnie.
CZYTASZ
Siostra Jamesa Pottera
FanfictionLiv Potter to 15-letnia dziewczyna, która do czasu uczy się w Beauxbatons. Lecz później przenosi się do Hogwartu, gdzie odnawia relacje z bratem i poznaje jego przyjaciół. Czy ich polubi? Czy może się w którymś zakocha? Zobaczcie sami.
