~ James Potter ~
- Coś długo nie wraca. - oznajmiłem, kiedy moja siostra nie wracała dość długo. Nie żeby mi to przeszkadzało, sam na sam z moją Lilusią.
- To idź jej poszukać. - odpowiada mi, nadal czytając podręcznik od zaklęć.
- Chodź ze mną. - zaproponowałem, choć nadzieję są marne.
- Jestem zajęta. - odpowiada cicho, ledwie słyszalnie.
- Dość tego. - zabrałem jej książkę i położyłem na stosie innych ksiąg. Wstałem.
- EJ!
- Proszę o ciszę. - przypomniała pani Pince, bibliotekarka.
- Przepraszam. - szepnęła zawstydzona.
- Nie możesz całe życie się uczyć. Daj sobie trochę luzu. Każdy wie, że będziesz mieć najwięcej wybitnych z nas wszystkich. Chodź. - złapałem ją za rękę. Poczułem ciarki przepływające przez całe moje ciało.
Lilka chyba też to poczuła, bo od razu się wyrwała.
- Nienawidzę cię. - powiedziała. Norma, nie zrobiło to na mnie wrażenia. Utwierdziło tylko w przekonaniu, że mnie bardzo kocha. Mówi jedno, myśli drugie.
- Też cię kocham.
- Weź się już ode mnie odpieprz, co.
- Nie proś mnie nawet o takie rzeczy. - odpowiedziałem i wyszliśmy z pomieszczenia w kierunku najbliższej łazienki.
Kiedy ją znaleźliśmy, otworzyłem drzwi i przytrzymałem, żeby Evans mogła wejść pierwsza. Ja chciałem wejść za nią, ale zagrodziła mi drogę.
- Nie powinieneś tu wchodzić. W końcu to łazienka dla dziewczyn. - powiedziała, patrząc do góry, żeby mi spojrzeć w oczy, bo jestem od niej dużo wyższy.
- Daj spokój, nie pierwszy raz tu jestem. - ominąłem ją i wszedłem do środka.
- Jak to?
- Liv?! - wołałam ją. - Jesteś tu?!
- LIV! - wydarła się Evans.
Cisza. Nie ma jej tu.
Odczekaliśmy chwilę, a później z jednej kabiny wyszła jakaś zarumieniona para. Nie patrząc na nas, wyszli.
- Merlinie! Możemy sprawdzić jeszcze inne toalety w okolicy...- mruczy.
- Nie, nie ma potrzeby. Musimy znaleźć Syriusza.
- Super. A po co? Jeszcze jedna osoba do odnalezienia!
- Słuchaj, znajdziemy tylko Syriusza, a wtedy użyjemy mapy i znajdziemy również Liv, czaisz? - spytałem na koniec.
- Dobra, to gdzie on jest? - spytała zrezygnowana.
- Nie jestem pewien.
- ŚWIETNIE! JA MAM DOŚĆ, WRACAM DO BIBLIOTEKI! - wyszła.
Dogoniłem ją.
- Zaczekaj. - obróciłem ją w moją stronę. Znalazła się bardzo blisko mnie.
- Ty się pójdziesz uczyć, a co jeśli ona jest w niebezpieczeństwie? - pytam.
- Hogwart jest bezpieczny.
- Tak? Zobacz, co się stało z Sashą.
- Oj, no dobra, ale odsuń się ode mnie. - zgodziła się, to najważniejsze. Spędzimy więcej czasu razem.
- To gdzie jest Black?
- Sądzę, że na randce. - odpowiedziałem szczerze.
- Czyli gdzie dokładnie?
- Na wieży astronomicznej.
- Co? Nie chcę mi się iść taki kawał. - marudziła. Mam świetny pomysł.
- Wskakuj.
- Co?
- Na barana. Zaniosę cię. No dalej. - proponuję. Wydaje się jakby biła się z myślami.
- Jestem za ciężka, Potter.
- Nie rozśmieszaj mnie. Jesteś najchudszą istotą, jaką znam. No już. - polazłem na moje plecy. Chcąc, nie chcąc, wskoczyła mi na nie. Ruszyliśmy w podróż.
- Ale jeśli go tam nie będzie, to normalnie zabiję cię. - oznajmiła mi do ucha. Znowu te ciarki.
- Spokojna głowa, Evans. Na pewno tam jest. Mówił, że idzie się spotkać z jakąś dziewczyną właśnie tam. - odpowiedziałem.
- Ehh...ciekawe, co teraz robi Liv...jak myślisz? - pyta. Ale ta Lilunia jest leciutka, musi zacząć więcej jeść, ja o to zadbam.
- Nie mam pojęcia, a może poszła do dormitorium, bo miała nas już dość.
- Chyba ciebie.
- Też możliwe.
- Zaraz będziemy. - powiedziałem po 10 minutach. Po drodze spotkaliśmy tylko Irytka, który jak nas zobaczył, to poszedł szybko wszystkim rozpowiadać, co właśnie widział. Evans się wkurzyła i walnęła mnie pięścią w ramię. Tylko tyle przygód z tej podróży.
Po schodach też kazała mi się nieść. Jędza jedna. Moje mięśnie na szczęście dały radę i nareszcie dotarliśmy na szczyt wieży.
CZYTASZ
Siostra Jamesa Pottera
FanfictionLiv Potter to 15-letnia dziewczyna, która do czasu uczy się w Beauxbatons. Lecz później przenosi się do Hogwartu, gdzie odnawia relacje z bratem i poznaje jego przyjaciół. Czy ich polubi? Czy może się w którymś zakocha? Zobaczcie sami.
