3 sierpnia
~ James Potter ~
Męczy mnie ta kłótnia z Syriuszem, którą sam, co prawda, zacząłem, ale co mam zrobić...na razie to zostawię i pójdę się zabawić do klubu niedaleko naszej wioski.
Ubrałem się przyzwoicie i wyszedłem.
10 minut później doszedłem.
Przekazałem ochroniarzowi moje dane i wszedłem do środka. Czas zapomnieć o tym wszystkim, co mnie przytłacza i znaleźć sobie pocieszenie.
Zamówiłem sobie pierwszego drinka. Później już nie miałem pojęcia który zaczynałem pić.
Kolorowe światła, muzyka, pot, alkohol, to wszystko mieszało się ze sobą, a ja tylko siedziałem i się temu poddałem. Nawet nie wiedziałem już w jakim celu tu przyszedłem, tylko piłem i się rozglądałem za kimś, kto mógłby mi potowarzyszyć.
Ale, na złość, nikogo nie było, nikogo stąd nie znałem.
A trzeba było się pogodzić z Łapą i by była niezła balanga, ale nie, moja duma jest ważniejsza niż nasza wieloletnia przyjaźń.
Nagle ktoś zmarnowany koło mnie usiadł. Była to dziewczyna. Piękna. Przepiękna. Spojrzała na mnie, a ja miałem wrażenie, że skądś ją znam.
- James?
Muszę sobie przypomnieć.
Imię. Nazwisko. Cokolwiek.
Jest na pewno z Hogwartu.
Moja fanka.
Przewodnicząca Rogaczek.
- Rachel?
Pokiwała głową.
Pomimo, że się "trochę" napiłem, to mój mózg jeszcze działał, ale kiepsko.
- Nie spodziewałem się ciebie tutaj, w Dolinie. - rzekłem sepleniąc.
Matko, tylko żeby nie było tutaj tej flądry, Scarlett.
- Mieszkam niedaleko, nudziło mi się, więc powiedziałam sobie: koniec użalania się, wstałam, uszykowalam się i wyszłam. A tu proszę, taka niespodzianka, chyba to przeznaczenie, nie uważasz?
- Co? Ooo, tak, jasne.
Rachel jest dość podobna do Green. Ma zielone oczy, długie, proste, blond włosy, jest szczupła, raczej niska i zawsze wypindrzona. Dzisiaj ubrała czarną, obcisłą kieckę i tego samego koloru szpilki. Oczywiście nie mogło zabraknąć różowej szminki, sztucznych rzęs i różu na policzkach. Jest ze mną na roku, tyle że w domu kruka.
Byłem z nią kilka razy na randce czy coś, ale za bardzo nie zwracałem na nią zbyt szczególnej uwagi, aż do teraz.
Gdybym zaczął chodzić z przewodniczącą mojego fanklubu, byłbym na językach całego zamku, a Evans by dostała szału. I właśnie o to mi chodzi. Miriam nie trawiła, więc i jej nie zniesie. Poza tym Rach też na tym zyska, marzy o mnie. Tak, jest mi to na rękę, a Dawson przecież nie jest brzydka.
Zamówiłem dla nas drinki.
- Zatańczymy? - spytałem.
Widziałem po niej, że jest zadowolona z takiego obrotu sprawy.
Ona nie była zbyt pijana, ale ja tak, dlatego nie odpowiadałem za to, gdzie latały moje ręce.
Muzyka znowu przyspieszyła, bas dudnił tak mocno, że czułem go w klatce piersiowej. Rachel pociągnęła mnie za rękę, śmiejąc się głośno, a ja dałem się porwać tłumowi. Tańczyliśmy na całego, bez myślenia, bez hamulców.
Była coraz bliżej. Zdecydowanie bliżej, niż powinienem dopuścić kogokolwiek tego wieczoru.
Jej dłonie spoczęły na mojej szyi, moje na jej biodrach. Alkohol robił swoje, przestałem analizować, przestałem się zastanawiać, przestałem być rozsądny. Liczyła się tylko muzyka i to, że ktoś wreszcie nie patrzył na mnie jak na „tego Pottera”, tylko jak na faceta stojącego tu i teraz.
- Chodź. - rzuciła mi do ucha.
Zanim zdążyłem zapytać dokąd, już ciągnęła mnie w stronę ciemniejszego kąta klubu, tam gdzie muzyka była trochę cichsza, a światła przytłumione. Oparłem ją lekko o ścianę, a ona spojrzała na mnie tym swoim pewnym, zadowolonym spojrzeniem.
I wtedy mnie pocałowała.
Najpierw niepewnie, jakby dawała mi ostatnią szansę na wycofanie się. Nie skorzystałem. Odpowiedziałem, przyciągając ją bliżej. Świat wokół przestał istnieć, był tylko ten moment, zapach alkoholu i perfum, ciepło jej dłoni na mojej koszuli.
Pocałunki były coraz śmielsze, coraz bardziej chaotyczne, jakbyśmy oboje chcieli na chwilę zapomnieć, kim jesteśmy i co zostawiliśmy za sobą. Ktoś przechodził obok, ktoś się śmiał, ktoś krzyczał, a mnie to było kompletnie obojętne.
Dopiero po dłuższej chwili oderwaliśmy się od siebie, oboje lekko oszołomieni.
- Wyjdźmy stąd. - powiedziała cicho.
Skinąłem głową. Klub nagle wydał mi się za ciasny, za głośny, za duszny. Złapałem ją za rękę i razem ruszyliśmy w stronę wyjścia, zostawiając za sobą muzykę, światła i wszystkie myśli, które miały wrócić… dopiero jutro.
CZYTASZ
Siostra Jamesa Pottera
FanfictionLiv Potter to 15-letnia dziewczyna, która do czasu uczy się w Beauxbatons. Lecz później przenosi się do Hogwartu, gdzie odnawia relacje z bratem i poznaje jego przyjaciół. Czy ich polubi? Czy może się w którymś zakocha? Zobaczcie sami.
