3 sierpnia
~ Liv Potter ~
Minęło kilka dni odkąd cała reszta od nas wyjechała, a ja musiałam znosić tą całą, bezsensowną sprzeczkę między Jamesem a Syriuszem.
Ale dzisiaj nadszedł ten dzień, dzień rozejmu. Gdyż miałam pewien plan. Postanowiłam wyjaśnić im wszystko, co wiem na ten temat. I takim sposobem James zrozumie, że nie powinien się gniewać na Łapę, bo ten nie miał o niczym najmniejszego pojęcia. I wszystko znowu będzie po staremu. No prawie...
Bo ja jeszcze mam niewyjaśnione sprawy z Blackiem. Nie chodzi już o tą całą sytuację z pamięcią i naszym związkiem, ale o to, że tak łatwo mnie okłamał. To boli bardziej niż wszystko inne.
Te ostatnie dni nie należały do najłatwiejszych, ale się nie poddałam i wierzyłam w swoje siły. Dlatego zamknęłam się w pokoju na 2 dni, udając zranioną, nic nie jadłam, chciałam u nich wzbudzić wyrzuty sumienia, że ja też przez to cierpię.
Wyszłam dopiero trzeciego dnia po południu.
Ubrałam szare spodenki oraz tego samego koloru bluzkę na krótki rękaw i zeszłam na dół do jadalni.
- Cześć, mamo. - przywitałam się. Euphemia mnie wyściskała i podała racuchy z jabłkami.
Niechętnie zjadłam i wypiłam koktajl truskawkowy.
To, że to wrzuciłam do żołądka, to był prawdziwy cud. Ostatnio miałam problemy z normalnym jedzeniem, więc to był ogromny postęp.
- Zaraz jedziemy z tatą na zakupy, więc pilnuj chłopców. - pokiwałam głową.
Oj, na pewno się nimi zajmę.
15 minut po wyjechaniu rodziców zadzwonił dzwonek do drzwi. Chcąc, nie chcąc otworzyłam je. Każdego się spodziewałam, tylko nie jej.
Zamurowało mnie dosłownie. Co ona tu, do diabła, robi?
- Cześć, mogę wejść?
Odchrząknęłam.
- Tak, jasne. - sztucznie się uśmiechnęłam i ją wpuściłam.
- Napijesz się czegoś? - spytałam z grzeczności.
- Chętnie.
Przeszłyśmy do kuchni i zagrzałam wodę na herbatę.
- Co cię do nas sprowadza, Scarlett? - spytałam i usiadłam naprzeciwko niej.
Scarlett Green w moim domu.
Nigdy przenigdy nie spodziewałabym się takiego obrotu sprawy.
Scarlett to jedna z dziewczyn z Łapówek, czyli fanklubu Syriusza. To z nią Black się zabawiał podczas randki z Marleną, to ona wygrała casting na randkę Łapy, to z nią się całował na próbie, żeby zaimponować Wright.
Ma ona zielone oczy ukryte pod wachlarzem grubych, czarnych, stycznych rzęs. Natomiast jej włosy są długie, proste i jasnobrązowe z odrobiną blond pasemek.
Poza tym jest gdzieś mojego wzrostu i jest szczupła. Zawsze jest wymalowana, jakby był sylwester i ubiera się jakby była prostytutką. Jest Krukonką, ale mądra to ona za grosz nie jest.
Dzisiaj ubrała krótką, niebieską spódniczkę, że prawie było widać jej goły tyłek, a na górze miała czarny, ozdobny podkoszulek, oczywiście z dużym dekoltem. Ta dziewczyna nie zna wstydu.
Ale najważniejsze pytanie: czego ona ode mnie chce?
A może przyszła do Blacka? W końcu ze mną nie ma o czym rozmawiać, ja nie chcę mieć z nią nic wspólnego. Ale z drugiej strony skąd by wiedziała, gdzie mieszka teraz Łapa...
Ona jest niepoczytalna.
Nasz adres zna, bo była u nas na pamiętnym Sylwestrze.
W międzyczasie zalałam jej herbatę i postawiłam przed nią. Wątpię by ją wypiła. Na darmo się napracowałam.
- Przyszłam do ciebie, bo chcę cię prosić o przysługę. - rzekła.
Na pewno dużo ją to kosztuje.
- Słucham, o co chodzi? - spytałam znudzona.
- Wiem, że wcale nie chcesz brać udziału w przedstawieniu. - powiedziała.
Przedstawienie? Jakie...
O matko! O Merlinie. Spektakl. We wrześniu. Romeo i Julia.
Ja już zdążyłam wszystko pozapominać, cały tekst.
- To prawda nie mam na to ochoty. - nie mogłam dać po sobie poznać, że zapomniałam o tak ważnym wydarzeniu.
- I tu przychodzę ja! Mogę cię wyręczyć i zagrać Julię. - powiedziała to z tak ogromnym entuzjazem, że musiałam przewrócić oczami.
- Nie sądzę, żeby profesor Wright się na to zgodziła. - odparłam.
Ten pomysł nie jest taki zły, ale są pewne minusy.
Po pierwsze prof. Hailey na to nie pójdzie, Green nie brała udziału w próbach, jako Julia, i nie wie co i jak, po drugie by musiała pocałować Syriusza, pewnie tylko dlatego chce mnie zastąpić, a ja na to nie pozwolę. Pokłóciłam się z nim, to prawda, ale dalej to mój chłopak i go kocham, nie dam jakiejś lafiryndzie go całować, bo taki ma kaprys. Już i tak mnie dość poważnie wnerwiła, kiedy nam wszystkim, a przede wszystkim mi, zaprezentowała jak powinna wyglądać miłość Romea i Julii.
- Dlatego mam pewien pomysł. - nie wiem czy chce go usłyszeć.
- Zrobimy tak, żeby myślała, że masz złamaną nogę, a ja przyjdę tutaj na ratunek. Już znam cały tekst Julii, uczyłam się go przez cały lipiec... - dodała.
Nie no walnięta i do tego wariatka. Powstrzymałam się przed zwyzywaniem jej.
- Wszystko dla mojego Syriuszka. - jeszcze śmiała dodać.
Jak na zawołanie do kuchni wszedł szatyn. Gdy ją ujrzał, stanął jak wryty, po prostu nie dowierzał.
Green też oniemiała. Wstała i do niego podeszła. Widziałam w jego oczach, że nie jest zadowolony z tej sytuacji.
- Syriusz, ty tutaj? - na przywitanie oczywiście musiała go pocałować w policzek, blisko ust, oczywiście, że musiała.
- Lepiej powiedz, co ty tu u licha robisz, Scar?
- Chodź, wszystko Ci opowiem. - wyszli z kuchni, pędząc na kanapę w salonie.
Westchnęłam.
No i zostałam sama.
Zostawioną herbatę wylałam do zlewu. Marnotrawstwo.
CZYTASZ
Siostra Jamesa Pottera
FanfictionLiv Potter to 15-letnia dziewczyna, która do czasu uczy się w Beauxbatons. Lecz później przenosi się do Hogwartu, gdzie odnawia relacje z bratem i poznaje jego przyjaciół. Czy ich polubi? Czy może się w którymś zakocha? Zobaczcie sami.
