31 grudnia, Sylwester
~ Liv Potter ~
Korytarz na piątym piętrze był pusty, cichy i chłodny, a jednak atmosfera wrzała. Stałam naprzeciw Blacka z iskrą w oczach, która mogłaby podpalić Zakazany Las. Właśnie zostałam z nim sama, po tym jak James, Remus i Peter nas zostawili, mówiąc że powinniśmy ze sobą szczerze porozmawiać, bo nie wytrzymują napięcia między nami.
- Jesteś kompletnym kretynem, Black. - syknęłam, krzyżując ramiona na piersi. -To, co zrobiłeś było żałosne. I naprawdę myślisz, że jak rzucisz żart, to każdy ci wybaczy? - Syriusz wzruszył ramionami, nonszalancki jak zawsze, z tym półuśmieszkiem, który irytował mnie bardziej niż klątwa trądziku.
- Nie każdy, Potter. Tylko ci, którzy mają choć odrobinę poczucia humoru. Ale ty najwyraźniej urodziłaś się z różdżką w… - urwał, bo już zrobiłam krok w jego stronę.
- Dokończ to zdanie. - wysyczałam. - No dalej. Odważ się.
Byłam blisko. Za blisko. Nasz twarze może dzieliły kilka cali. Czułam bicie swojego serca jak zaklęcie uderzające o ściany.
- Wiesz co? - powiedział cicho, tonem, który zupełnie nie pasował do sytuacji. - Ty mnie cholernie wkurzasz.
- Dobrze. - odburknęła. - Bo ty mnie doprowadzasz do szału.
Zapanowała cisza. Napięcie między nimi było tak gęste, że można by je kroić zaklęciem tnącym. Syriusz spojrzał na moje usta, potem z powrotem w oczy. Te oczy były jak burza - pełne gniewu, błysku i czegoś, co bał się nazwać.
Wtedy się wydarzyło.
Bez ostrzeżenia, bez pytania, jakby gniew i przyciąganie były tą samą siłą Black chwycił mnie talii i pociągnął do siebie. Nasze usta zderzyły się jak zaklęcia w pojedynku - nie było w tym delikatności, tylko ogień, bunt, iskry i sprzeczne emocje.
Przez ułamek sekundy zawahałam się - a potem odwzajemniłam pocałunek z równą furią. Jakbym chciała go udusić tym pocałunkiem. Albo uratować. Kiedy się odsunęliśmy, oboje ciężko oddychaliśmy, a nasze policzki płonęły.
- To był błąd. - wyplułam.
- Jasne. - odpowiedział Syriusz, oblizując kącik ust. - Powinniśmy się częściej kłócić.
Zadrżałam, ale nie z zimna. Syriusz stał zbyt blisko, z tą miną, jakby nic się nie stało, a przecież świat właśnie się przekręcił. Albo przynajmniej korytarz.
- Częściej kłócić? - parsknęłam z niedowierzaniem. - Ty naprawdę jesteś beznadziejny.
- Ty też. - odpowiedział z lekkim uśmiechem. - Ale jakoś da się z tym żyć.
Zrobiłam krok w tył, próbując odzyskać grunt pod nogami. Nie mogłam pozwolić sobie na to, by ten pocałunek... cokolwiek znaczył. Nawet jeśli wszystko we mnie krzyczało, że już za późno.
- To się nie powtórzy. - powiedziałam stanowczo, choć moje serce jeszcze się nie uspokoiło.
Łapa przekrzywił głowę, jakby analizował moje słowa pod światłem księżyca wpadającym przez witraż.
- Jasne, Potter. - mruknął. - Zupełnie tak samo, jak „to nie był flirt” w listopadzie...
Zacisnęłam szczękę.
-To był impuls.
- Aha. Impuls. - uniósł brew. - Może powinniśmy go jeszcze raz przetestować. Dla nauki. Dla… zamknięcia sprawy.
- Spróbuj, a dostaniesz z pięści. - warknęłam, ale ton był słabszy, mniej groźny niż zamierzałam.
Szatyn zaśmiał się cicho. Ten jego prawdziwy śmiech - nie złośliwy, tylko miękki, zdziwiony, jakby nie rozumiał, jak tu nagle stanęliśmy. Jakbyśmy oboje zapomnieli, że przez cały grudzień unikaliśmy się nawzajem, udając, że nic się nie dzieje.
- Wiesz co? - powiedział po chwili. - Może to był błąd. Ale przynajmniej jeden z tych, które warto popełniać.
Zostawił mnie z tym zdaniem, obrócił się i ruszył korytarzem, jakby całowanie się z Potterówną w sylwestrowy dzień było tylko kolejnym punktem dnia.
A ja… zostałam tam, z gorącym policzkiem, drżącą dłonią i myślą, która nie dawała mi spokoju:
To nie był tylko błąd.
I oboje dobrze o tym wiedzieliśmy.
Godzina 10 P.M.
Impreza rozkręcała się coraz bardziej. Sala wspólna Gryffindoru była pełna śmiechu, muzyki i wrzasków nieco już pijanych uczniów. Ognista leciała litrami, ktoś wyczarował migoczące konfetti, a paszteciki dyniowe rozeszły się szybciej niż tajemnice w dormitorium dziewcząt. Raz w roku, choćby Hogwart stanął w płomieniach, nikt nie powstrzymałby tej imprezy.
CZYTASZ
Siostra Jamesa Pottera
FanficLiv Potter to 15-letnia dziewczyna, która do czasu uczy się w Beauxbatons. Lecz później przenosi się do Hogwartu, gdzie odnawia relacje z bratem i poznaje jego przyjaciół. Czy ich polubi? Czy może się w którymś zakocha? Zobaczcie sami.
