Rozdział 188: Trzecioklasiści

18 0 0
                                        

**
Ten rozdział dedykuję Jamesowi, ponieważ dzisiaj są jego 66 urodziny, 27 marca.
**

5 września

~ Liv Potter ~

Ten pomysł, żeby przebrać się za Freyę był chyba najlepszym w moim życiu. Wszystko się udało, James mnie nie rozpoznał, Scarlett się wściekła i mam nadzieję, da nam w końcu spokój. Żyć, nie umierać.
Dzisiaj próba, więc będzie można zobaczyć jej nastrój po tym wszystkim, czego się wczoraj dowiedziała, pewnie już chodzą plotki, że Syriusz Black ma dziewczynę. Szkoda tylko, że nie widzą, że to ją nią jestem.
I na to przyjdzie czas.
Dobrze, że dzisiaj piątek, pierwszy tydzień szkoły jakoś minął, reszta zleci za nim się obejrzymy i będziemy musieli się pożegnać z Hogwartem już na zawsze...a jutro nasza randka! Trzeba wszystko zorganizować i wtajemniczyć Remusa i Lily. I jeszcze do tego ten szlaban z zielarstwa, ale dobrze, będziemy mieli z Syriuszem czas dla siebie, sprzątając przy tym jakieś brudne syfy.

- Liv. - przyszła do mnie Lily, kiedy przebywałam w łazience i się malowałam.
- Co tam?
- Bo ja...i...on...- zaczęła.
- Całowaliście się. Wiemy. - odparłam ku jej zdziwieniu.
- Skąd? Ale... ty mówisz o ranku, a ja mówię o schowku...
- Nie, ja też mówię o schowku.  
- Ale skąd wiesz? Wiecie? Kto jeszcze o tym wie?
- Ja i Syriusz. - odpowiedziałam, malując usta.
- Nikomu więcej nie mów, bo zaczną gadać na cały zamek. Jejku, Evans w końcu uległa Potterowi, wiesz jaki byłby to skandal. - dramatyzowała.
- Ale przyznasz się, że COŚ do niego czujesz?
- Słucham? Niby dlaczego? To, że się z nim całowałam...
- Dwa razy...- wtrąciłam.
- ...wcale nie znaczy, że zmieniałam swoje zdanie o nim ani cokolwiek...
- A co to znaczy w takim razie? - spytałam. Cisza. - Lilka, zastanów się, co robisz. Całujesz się z zajętym chłopakiem dwa razy tego samego dnia a nawet go nie lubisz, gdzie tu sens?
- Właśnie, o Merlinie, on ma dziewczynę. - uświadomiła sobie nagle.
- Robisz mu nadzieję, a potem zbywasz, unikasz i obrażasz, a z tego, co wiem odwzajemniłaś pocałunek...ej, gdzie ty idziesz? Mówię do ciebie!
- Muszę iść porozmawiać z Rachel! - odkrzyknęła.
- Co?! Nie, nie zrobisz tego. - wyszłam z łazienki i ją dogoniłam. Zamknęłam drzwi dla pewności.
Nasze przyjaciółki patrzyły z niezrozumieniem.
- Co się dzieje? - spytała Ala, czesząc swoje złociste włosy.
- Lily chce powiedzieć Rachel, że się całowała z jej chłopakiem.
Zaśmiały się.
- No przecież to absurdalne.
- Chyba nie zależy Ci na tym, żeby z nią zerwał, co? A jak to zrobisz, to na pewno taki efekt uzyskasz.
- To co ja mam zrobić? - spytała załamana,
- Wyznać mu swoje uczucia? - zaproponowała Meadowes.
- Codziennie mu mówię, że go nienawidzę.
Wróciłam do łazienki, ale zostawiłam otwarte drzwi, bo musiałam wszystko słyszeć.
- Dzisiaj dla odmiany powiedz mu, że go kochasz, wiesz jak się ucieszy... - zaproponowała Mary. Uśmiechnęłam się.
- Padłaś na głowę! Ja go nie kocham, nawet nie lubię!
- Ale całuje dobrze. - dziewczyny zasugerowały.
- Bosko... - rozmarzyła się. - Znaczy NIE! - wyszła, trzaskając drzwiami. Mam nadzieję, że już porzuciła myśl pójścia do Dawson.
Ogarnęłam się i czekałam na resztę.

- Ej, a ta dziewczyna Blacka jest z Gryffindoru? Nigdy jej jakoś nie widziałam. - Mary zaczęła nowy temat, kiedy szłyśmy na transmutacje.
- No schodziła z naszych schodów...- odpowiedziała jej lekceważąco Meadowes.
Merlinie. Muszę uciekać.
Po prostu będę siedzieć cicho i nikt się nie domyśli.
- Czy to takie ważne? Chłopak w końcu znalazł sobie jakąś normalną dziewczynę, a wy...- dodała Alicja.
- Normalną? To na pewno jego kolejna fanka, a poza tym czy normalnym jest mizianie się w miejscu publicznym? - odparła Dorcas.
No...może trochę przegięliśmy, ale Remus w porę nas ogarnął. On jako jedyny się domyślił, że to ja.
- Tak robią NORMALNE PARY. Ja też z Frankiem czasami za mocno zabalujemy, po prostu zazdrościsz i dlatego ich krytykujesz.
- Dobra, nie ma o co się kłócić, dziewczyny. Lepiej poszukajmy Rudej. - wtrąciłam.
- Nie zmieniaj nam tu tematu...
- A ty co o tym myślisz? - dodała Dor zaraz po Alicji.
- Ja? Eee...myślę, że to ta jedyna.
Chwilę odczekały, po czym się zaśmiały.
- Nie bądź śmieszna. Syriusz i miłość to oksymoron. - odparła Mary.
- On się nie zakochuje, to pies na baby.
Zrobiło mi się słabo, ale akurat doszłyśmy i zabrzmiał dzwonek, więc nie mogłam tak po prostu sobie uciec. McGonagall by mnie udusiła. Usiadłam tam,  gdzie zawsze, obok psa na baby. Casanovy Hogwartu.

Siostra Jamesa Pottera Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz