~ James Potter ~
Miesiąc później, czerwiec, dzień SUMA z obrony przed czarną magią.
Jedliśmy śniadanie.
- Która godzina? - pytam, niech ktokolwiek odpowie.
- Przecież masz zegarek, po co go nosisz, skoro z niego nie korzystasz? - pyta moja zarozumiała siostra.
- Nie wtykaj nosa w nie swoje sprawy. - odpowiedziałem.
- Stresujesz się. - stwierdziła. - Tak jak każdy z nas, ale nie musisz być przez to nie miły.
- To która godzina? - spytałem jeszcze raz, może tym razem ktoś mi łaskawie odpowie.
- Przed dziewiątą. - odpowiada, dzięki Merlinowi, Remus, jedyny łaskawy.
- Czyli jeszcze godzina. Pójdę się przewietrzyć. - mówię i wstaję. - Sam. - dodaję, patrząc na Łapę.
Wychodzę z Wielkiej Sali.
Mega się stresuję, nie chciałem tego pokazywać, ale wyszło, jak wyszło.
Wszystko do bani. Niby się uczyłem i coś tam wiem, ale jednak jest pewna trema, co jeśli nie będę czegoś wiedział...wdech, wydech.
Evans nadal się uczy, nawet przy śniadaniu nie mogła odłożyć podręcznika na bok. Gdybym był nią, miałbym już wszystkiego dosyć i wyrzucił wszystkie podręczniki do kosza, ale nie, ona jeszcze zakuwa, jakby tego już nie umiała.
Ostatni miesiąc dał nam w kość, tyle nauki, na lekcjach, w bibliotece, w dormitorium, nawet po nocach. Niech się to już skończy. Na szczęście dziś ostatni dzień egzaminów. Już jutro się pakujemy do domów na upragnione wakacje.
Godzinę później odnalazłem przyjaciół pod salą, gdzie odbędzie się nasz sum. Chwilę potem przyszedł Flitwick, McGonagall, Slughorn oraz inni egzaminatorzy i weszliśmy. Zająłem swoje miejsce.
Chwilę potem dostaliśmy wszyscy arkusze i zaczęliśmy pisać. McGonagall coś tam jeszcze mamrotała o ściąganiu, ale ja się tym nie przejąłem, nie zamierzam tego robić.
Kilkadziesiąt minut później skończył się czas na test. Czy zrobiłem cokolwiek dobrze, nie wiem, mogę się tylko domyślać. Teraz tylko muszę czekać aż przyślą wyniki, żeby się przekonać jak źle mi poszło. Nie wiem czy Syriuszowi cokolwiek się udało napisać, mając swoją fankę za plecami i słysząc te wzdechy na jego punkcie...
* - Pióra na bok, proszę! - pisnął profesor Flitwick. - To dotyczy również ciebie, Stebbins! Proszę pozostać na miejscach, podczas gdy ja będę, zbierał wasze pergaminy! Accio! - ponad setka rolek pergaminu poszybowała w powietrzu prosto w rozpostarte ramiona Flitwicka, zwalając go z nóg do tyłu. Kilkoro ludzi wybuchnęło śmiechem. Kilku uczniów podniosło się z przednich ławek, chwyciło profesora Flitwicka pod ręce i postawiło go z powrotem na nogi.
- Dziękuję... dziękuję - wysapał profesor Flitwick. - No dobrze, wszyscy, jesteście wolni!
Pospiesznie przekreśliłem ozdabiane przez siebie "L.E.". Zerwałem się z miejsca, wetknąłem pióro i arkusz egzaminacyjny do plecaka, który przewiesiłem przez ramię i stałem, czekając aż Syriusz do mnie dołączy.
- Podobało ci się pytanie dziesiąte, Lunatyku? - zapytał Syriusz, kiedy pojawiliśmy się w Sali Wejściowej.
- Nawet bardzo - odparł rześko Lupin - Podać pięć oznak, które identyfikują wilkołaka. Rewelacyjne pytanie.
- Myślisz, że udało ci się podać wszystkie oznaki? - spytałem z udawaną troską.
- Myślę, że tak - odpowiedział poważnie Lupin, kiedy dołączyli do tłumu kłębiącego się wokół drzwi, chętni by wyjść na oświetlone słońcem ziemie. - Po pierwsze: siedzi na moim krześle. Po drugie: nosi moje ubranie. Po trzecie: nazywa się Remus Lupin.
Tylko Glizdogon się nie roześmiał.
- Podałem kształt pyska, źrenice oczu i czubaty ogon - powiedział z niepokojem. - ale nie mogłem wymyślić, co jeszcze...
- Taki jesteś tępy, Glizdogon? - stwierdziłem zniecierpliwiony. - Przecież uganiasz się z wilkołakiem raz w miesiącu...
- Weź się ucisz - poprosił Lupin.
CZYTASZ
Siostra Jamesa Pottera
FanfictionLiv Potter to 15-letnia dziewczyna, która do czasu uczy się w Beauxbatons. Lecz później przenosi się do Hogwartu, gdzie odnawia relacje z bratem i poznaje jego przyjaciół. Czy ich polubi? Czy może się w którymś zakocha? Zobaczcie sami.
