~ Syriusz Black ~
- Nie wierzę...- powiedziałem, kiedy złapałem opadające ciało Florence. Naprawdę straciła przytomność, nie udaje. Wariatka czy nie, musiałem ją przytrzymać, żeby nie rozwaliła sobie głowy, w końcu jestem dżentelmenem.
- To jest już przesada. - powiedziała Liv. - Chodźmy. - dodała, przewracając oczami.
Więc udaliśmy się do salonu, gdzie James śmiał się z dziadkiem, z podajże opowiedzianego przez chłopaka żartu.
Kiedy weszliśmy, wujek Michael i ciocia Amanda spojrzeli na nas przerażeni. Co ja mówię...cały salon spojrzał tak na nas, nawet James stracił wątek.
- Co się wydarzyło?! Dlaczego nie ma z nią kontaktu? - pytali. Ojciec kuzynki Potterów wziął ją ode mnie. Livie postanowiła, że na spokojnie im opowie, tylko bez szczegółów, mam nadzieję.
- Rozmawialiśmy, gdy nagle upadła. Okazało się, że zemdlała. - mówi lekceważąco i obojętnie. Zero empatii dla drugiego człowieka.
- Ale dlaczego?! Przecież to zdrowe dziecko! - krzyczy Amanda.
- Szybko jedźmy do św. Munga! - powiedział dziadek Henry. Inni go poparli.
Zrobiło się zamieszanie.
- Ubieramy się i wsiadamy do samochodu. - powiedział tata. - Nie zmieścimy się wszyscy - dodał po chwili.- Dlatego ja, Euphemia, Amanda, Michael i Flora jedziemy moim autem. Dziadkowie mogą się teleportować, natomiast dzieciaki pilnują domu.
Przygotowali się i wyszli z domu, pozostawiając nam pole do popisu.
30 min później
Zostaliśmy sami. Ja, Rogacz i Liv.
Wszyscy opuścili dom w celu odwiedzenia Szpitala Świętego Munga. Nigdy tam jeszcze nie byłem i nie zamierzam go odwiedzać.
Ale chociaż raz w moim życiu go odwiedzę, wypadałoby go przynajmniej zwiedzić.
Siedzieliśmy właśnie w pokoju Rogasia.
- Ale tak z dupy straciła przytomność czy wy coś...ten tego...? - pytał, po raz któryś z rzędu, brunet.
- Coś ten tego...? Naprawdę, stary? O co chcesz nas oskarżyć tym razem? - spytałem.
- Nie, nic jej nie zrobiliśmy. Po prostu Syriusz kazał jej wszystkich przeprosić, prawie krzycząc. Nie wytrzymała presji, dziewczyna. - dodała Potterówna.
- No i uciekła przed odpowiedzialnością. - dokończyłem za nią.
- Dokładnie. - rzekła moja przyjaciółka.
- Nic jej nie będzie. - oświadczam.
- Skąd możesz to wiedzieć? - zapytał James.
- Nie wiem, ale tak przypuszczam. Kto się zakłada? - James poszedł do toalety. Dobrze go rozumiem, dużo stresu dzisiaj było, a człowiek po takiej dużej dawce stresu może z sobie dużo wypuścić.
- Zakładasz się? - pytam kolejny raz.
- Doskonale wiesz, jak się kończą nasze zakłady.
Wszyscy się przebraliśmy, więc już nie byliśmy w koszulach ani sukienkach, tylko w luźnych szortach i koszulkach.
- Tym razem tak nie będzie, zapewniam cię, chyba wystarczająco dorośliśmy.
- Tak? W 7 miesięcy? Tak, też tak sądzę. - odpowiada z kpiną.
Przypomniałem sobie nasz zakład z września. Dopiero się poznawaliśmy.
Spodobała mi się i miałem zamiar coś, co do tego zrobić, jednym z tych sposobów był zakład, który koniec końców nie wypalił. Chodziło w nim o to, czy uda mi się do niej zbliżyć i czy mi na to pozwoli. Lecz plan podziałał w odwrotną stronę niż początkowo zamierzałem. Zaczęła się ode mnie oddalać i mnie unikać, więc odpuściłem.
Pogodziliśmy się dopiero w moje urodziny, przyszła na imprezę i zatańczyliśmy. Tego dnia miałem z nią pierwszy taniec, chyba że pominąłem jakiś wcześniejszy, ale nie sądzę, i pierwszy raz mnie przytuliła. To był dzień pełen wrażeń. Dopadła mnie melancholia.
- Black, mówię do ciebie. - wyrwała mnie z nostalgii.
- Co? - nie czaję, co się teraz dzieje wokół mnie i czemu Rogacz tak długo nie wraca z kibla...utopił się czy jak...
- Zakład. - tłumaczy. No tak, to jest to, o czym cały czas rozmyślałem.
- Więc ja zakładam, że wróci jeszcze dziś albo przynajmniej jutro cała i zdrowa. - na pewno tak będzie, innej możliwości nie ma. No bo, co jej się mogło takiego strasznego stać?
- Ja zakładam, że coś jej jednak jest i wróci za kilka dni. - mówi swoją opcję.
Możesz sobie pomarzyć o wygranej, Liv, Florence zapewne znowu udaje. - pomyślałem.
- O co? - pyta.
- Ustalimy, jak któreś z nas wygra. - oznajmiłem.
- Stoi. Trzeba czekać na Jamesa, żeby przeciął. - 5 minut później nadal go nie było. Przypominam, że jest już ciemno, światła się nigdzie nie palą i jest jak w istnym horrorze.
CZYTASZ
Siostra Jamesa Pottera
FanfictionLiv Potter to 15-letnia dziewczyna, która do czasu uczy się w Beauxbatons. Lecz później przenosi się do Hogwartu, gdzie odnawia relacje z bratem i poznaje jego przyjaciół. Czy ich polubi? Czy może się w którymś zakocha? Zobaczcie sami.
