Rozdział 123: Rozejm

37 1 1
                                        

Poniedziałek, 8⁵⁰

~ Lily Evans ~

Od samego ranka dało się słychać dźwięki kłótni między dziewczynami.

- Słyszysz, nigdy więcej nikomu nie wmawiaj, a w szczególności mnie, że czuję coś do Caradoca, bo tak nie jest!
- Jeśli tak nie jest, to dlaczego się z nim spotkasz? - zapytała Dor.
- Bo się kolegujemy i czasami trzeba gdzieś się spotkać i porozmawiać.
- Koniec tematu, wszystko wyjaśnione! A więc idziemy na zajęcia, bo jeszcze chwila, a się spóźnimy! - przekrzyczałam je.

Wyprowadziłam przyjaciółki na dół, potem za portret, a później poszłyśmy powolnym krokiem na Transmutację.
Od razu pojawiła się McGonagall i weszliśmy do sali. Usiadłam z Antonią na przodzie sali.

Po kilkunastu minutach lekcji coś do mnie dosłownie przyleciało. I wogóle nie zauważyłam szerzącego się w moją stronę Pottera.
Chciałam to początkowo zignorować, ale przypominało mi się to, co powiedziałam Petunii i to, że tylko czekałam aż mnie znowu przeprosi.
Więc, chcąc nie chcąc, otworzyłam liścik.

Najdroższa Liluś,

wiem, że uważasz mnie za największego dupka wszechświatów, ale...
Chciałem cię przeprosić z całego seduszka za moje wszystkie przewinienia skierowane z twoją stronę. Zdaję sobie sprawę, że będzie ciężko, żeby mi wybaczyć, ale proszę cię, zrób to chociażby dla naszych przyjaciół, którzy już nie zniosą tej napiętej atmosfery wokół nas.
Nie wytrzymam już więcej bez ciebie. Odzywaj się do mnie, nawet jeśli mają to być same wyzwiska, ale rób to, bo serce mi się kraja na twoją obojętność.
Wybacz mi.

PS. Pięknie dziś wyglądasz.

Twój J.F.P.

Przeczytałam te wypociny, Antonia oczywiście musiała mi zaglądać cały czas przez ramię, odwróciłam pergamin na drugą stronę i napisałam:

Ty parszywa gnido,
Rozumiem, że żałujesz, nie może być inaczej. W końcu to, co zrobiłeś było bardzo, ale to bardzo kiepskim zagraniem.
Zniszczyłeś moją przyjaźń z Sev'em i jeśli myślisz, że tak łatwo ci wybaczę, to się grubo mylisz.
Koniec końców zdobyłeś się na odwagę i mnie przeprosiłeś, ale jakim sposobem? W liście, naprawdę, jesteś żałosny, nie mogłeś nawet w wolnej chwili do mnie podejść i powiedzieć, co masz do powiedzenia. Powinieneś to zrobić, ale jeśli jesteś zbyt tchórzliwy, to nie moja wina.

PS. Przestań się tak szczerzyć, bo zmiotę ci ten uśmieszek jednym prostym zaklęciem.

L.E.

Napisałam swoje i wysłałam zgrabnie liścik do niego.

- Panie Black, Panno Potter, proszę o ciszę! Po lekcji się umówicie, teraz słuchać. Ja to już umiem, nie mówię tego dla siebie. - przewróciła ich, ale równocześnie i mnie do rzeczywistości.
- Przepraszamy, pani profesor. Będziemy już cicho. - odpowiedziała brunetka.

Po paru minutach znowu dostałam list. I że McGonagall tego nie widzi...

Evans,

Ciekawe, jak twoim zdaniem, miałem do ciebie podejść, gdyż już to robiłem i nic z tego nie wyszło, bo albo jesteś z dziewczynami albo się na mnie jedynie wydzierasz.
Więc później nie miej wyrzutów, że przepraszam cię w takiej formie.
Do siebie powinnaś mieć pretensje, nie do mnie. Przemyśl swoje zachowanie i wtedy, kiedy już to zrobisz, podejdź do mnie osobiście i porozmawiamy, jak prawdziwi dorośli.
J.P.

Siostra Jamesa Pottera Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz