Rozdział 82: Nieplanowane złamanie

66 1 3
                                        

Miesiąc później, maj

~ Lily Evans ~

Od miesiąca chodzę jak struta. Potter mnie załamał. Oznajmił wszech i wobec, że nie wykona zadania przeze mnie wymyślonego i koniec kropka. I weź z takim rozmawiaj. On nie jest jeszcze na tyle dojrzały, żeby mógł ze mną rozmawiać jak równy z równym.
Musi dorosnąć, żeby cokolwiek osiągnąć, a mu do tego daleka droga.
Tak samo Black, poparł swojego kumpla w tej teorii nie robienia niczego z przegrania, że oni dwaj są najgłupszymi ludźmi na planecie. Śmiechu warte. Ale trzeba żyć dalej i cieszyć się z życia. Ciekawe jak...trzeba wymierzyć sprawiedliwość i ukarać ich jak należy. Muszę złapać ich na robieniu czegoś niedozwolonego i dać im szlaban. Wtedy zapanuje spokój i cisza w moim umyśle, tylko wtedy.

SUMy idą wielkimi krokami, już za miesiąc się odbędą. A ja nic nie umiem. Muszę dzisiaj iść do biblioteki, żeby powtórzyć cały dotychczasowy materiał. Może dziewczyny ze mną pójdą...

Szłam sobie korytarzem, kiedy na kogoś wpadłam. Podniosłam głowę i zobaczyłam osobę z tłustymi włosami.
- Lily.
- Sev.
To pierwsze nasze spotkanie, odkąd się dowiedziałam, że Mulciber, kolega mojego najlepszego przyjaciela, pozostawił Sashe na pastwę losu, porzucając go w ciemnym korytarzu, uprzednio rzucając na niego czarnomagiczne zaklęcie.

- Masz mi coś do powiedzenia...? - pytam spokojnie.
- Niby co? - wdech, wydech.
- Nie udawaj głupiego, doskonale wiesz, o co mi chodzi. - podniósł brwi do góry w akcie zdziwienia.
- Sasha. Mowi ci to coś? Czy jednak dalej będziesz udawać, że nic się nie stało? - nie doczekałam się niczego z jego strony. Odwróciłam się z zamiarem odejścia, lecz jeszcze powiedziałam:
- Zawiodłam się na tobie. Myślałam, że jest jeszcze dla ciebie nadzieja. Muszę jednak przyznać, że jesteś na straconej pozycji. - gdy chciałam już odejść na dobre, rzekł:

* - Myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi - mówił Snape. - Najlepszymi przyjaciółmi...

- Jesteśmy przyjaciółmi, ale nie lubię kilku typów, koło których wciąż się kręcisz! Wybacz mi, ale nie cierpię Avery'ego i Mulcibera! Mulciber! Co ty w nim widzisz, Sev? Jest odrażający! Nie wiesz, co zrobił Sashy?

Przystanęłam przy filarze zamku i oparłam się o niego, patrząc w jego chudą, ziemistą twarz.

- To nic takiego...Taki żart, nic więcej...
- To była czarna magia i jeśli uważasz, że to śmieszne...poza tym, to jeśli nie zauważyłeś, to teraz on nie żyje...

- A co robi ten Potter i jego kumple? – zapytał ze złością Snape, rumieniąc się lekko.

- Co ma z tym wspólnego Potter?

- Wymykają się gdzieś w nocy. Ten Lupin jest jakiś dziwny. Jak myślisz, gdzie on wciąż znika?

- Lupin jest chory – odpowiedziałam. - Mówią, że choruje...

- Co miesiąc, przy pełni księżyca?

- Wiem, co myślisz – powiedziałam chłodno. - Nie wiem tylko, dlaczego masz jakąś obsesję na ich punkcie. Dlaczego tak cię obchodzi, co oni robią w nocami?

- Próbuję ci tylko wykazać, że wcale nie są tacy cudowni, jak wszyscy uważają.

Intensywność jego spojrzenia sprawiła, że ​​się zarumieniłam.

- W każdym razie nie uprawiają czarnej magii. - ściszyłam głos.

- Nie pozwolę ci...

- Nie pozwolisz? Ty mi czegoś nie pozwolisz ?

Moje zielone oczy zmieniły się w szparki. Snape natychmiast się zreflektował.

- Nie to chciałem powiedzieć...ja...ja po prostu nie chcę, żebyś wyszła na głupią...on...ty mu wpadłaś w oko, James Potter dowala się do ciebie! - te słowa wyrwały mu się chyba mimowolnie. - A on wcale nie jest...Wszyscy myślą...Wielki czempion Quiditcha...

Siostra Jamesa Pottera Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz