22 lutego, godzina 15⁰⁰
Pov: Antonia
Z pośpiechem wybiegłam na korytarz z pokoju wspólnego Ravenclawu.
Przed chwilą swoją obecnością zaszczycił nas, nie kto inny, jak nasz opiekun domu, profesor Filius Flittwick. Oznajmił, że jednak po długiej, mrożącej krew w żyłach naradzie, nauczyciele i sam Dumbledore, postanowili, że pogrzeb odbędzie się huczniejszy niż zamierzali go uczynić.
Powiedział nam, że jako uczniowie Ravenclawu, a Sasha należał do tego domu właśnie, naszego domu - podkreślił, więc cały dom uda się godnie go pożegnać.
Uczniowie z innych domów będą mieć możliwość uczestniczenia w uroczystości, lecz nie będą zmuszani, jak niektórzy z nas. Ja pójdę z wielką chęcią pożegnać się ostatni raz z Sashą Paluszkiem i zakończę ten rozdział w moim życiu na dobre.
Jednak mimo wszystko wolałabym nie iść tam sama. Może poproszę Lilkę, żeby ze mną się wybrała...
Chociaż, zważając na to, że tak na nią naskoczyłam, nie będzie chciała ze mną gadać. Trudno, kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.
Dotarłam pod obraz Grubej Damy, tylko co teraz... nie znam hasła, więc sobie poczekam na kogoś.
Minuty mijały i końca nie było widać, aż nagle dostrzegłam zarys, idącej w tą stronę, postaci. Kiedy go ujrzałam, uświadomiłam sobie, że nigdy go dotąd nie widziałam. Bo był to chłopak, przystojny chłopak.
Ma bujną, jasno-brązową czuprynę kręconych włosów oraz posiada zielone oczy.
Jest średniego wzrostu, ciut wyższy ode mnie, normalnej postury, nie za gruby, nie za chudy, w sam raz.
Ubrany jest w niebieskie dżinsy, bordową koszulkę i trampki, tego samego koloru.
Wstałam z podłogi, ponieważ usiadłam sobie, żeby nie przemęczać, i tak już obolałych nóg. Podeszłam, żeby lepiej mnie widział i zaczęłam konserwację.
- Witaj, przybyszu. Ja jestem Antonia Evans i mam do ciebie prośbę. - wskazałam na obraz.
Drętwo trochę wyszło i sztywno, ale co tam, ja jestem w tym perfekcyjna.
Chłopak w końcu na mnie spojrzał i złapaliśmy kontakt wzrokowy. Niech się odezwie...
Ma śliczne oczy. - pomyślałam.
Opanuj się, przypomnij sobie, po co tu przyszłaś! - krzyczy głosik w mojej głowie.
- Cześć, jesteś siostrą Lily Evans? - wyłapał tylko jedną trzecią mojej zachwycającej wypowiedzi. Cóż, widocznie moja siostrzyczka jest tu sławna, jeśli ją tak wszyscy znają.
- Tak. A co? - walę prosto z mostu.
- Szukasz jej? - od razu się domyślił, jest mądrzejszy niż na niego wygląda.
Kiwam głową.
- Widziałem ją przed momentem w bibliotece. Może jeszcze tam jest. - odpowiada, uważnie mi się przypatrując. Ciarki przeze mnie przeszły.
- Dziękuję, ratujesz mnie tym. Naprawdę. - odpowiadam, jeszcze raz patrząc na niego, po czym omijam typa i idę we wskazanym kierunku.
Dziwne uczucie mnie opętało od tej pory, odkąd spotkałam tego tajemniczego gościa. Nie przedstawił się, chociaż ja to zrobiłam. Nie zapytał jaką mam do niego prośbę, tylko od razu wypalił czy jestem siostrą Lilki. Zna ją, w końcu są w tym samym domu. Na dodatek, Lily jest Prefektem, dlatego jest mu znana, ale powodów może być więcej. Nie spytam się jej czy go zna, bo mi się nie przedstawił, gamoń.
Wszystkie osoby z danego domu pewnie się znają nawzajem. Ale czy ja znam wszystkich Krukonów...? Na pewno nie.
Spróbuję podsumować moją wiedzę...
No to tak. Na pierwszy ogień moje współlokatorki: Hestia Jones, Ann Wilson i Natalie Bole.
To już coś, ale nie jest to nawet jedna czwarta tego, ile mamy członków Ravenclawu...
Następnie: Kate McKenzie, Addison Brown i Jane Davies, trzy najbardziej zasłużone członkinie fanklubu Blacka, z których jedna z nich jest ich przewodniczącą.
CZYTASZ
Siostra Jamesa Pottera
FanfictionLiv Potter to 15-letnia dziewczyna, która do czasu uczy się w Beauxbatons. Lecz później przenosi się do Hogwartu, gdzie odnawia relacje z bratem i poznaje jego przyjaciół. Czy ich polubi? Czy może się w którymś zakocha? Zobaczcie sami.
