Rozdział 89: Namiot

34 1 1
                                        

~ Liv Potter ~

Weszliśmy do mojego dormitorium i Łapę zamurowało.
Nie dziwię się, przez całe życie żył wśród czarodziejów, nie mugoli.
Oto tego skutki.
My z Jamesem bawiliśmy się czasami z dziećmi mugolskiego pochodzenia, czy na placu zabaw, czy w innym kraju, a teraz doszła do tego Lily i Mary, które są mugolakami, więc znamy co nie co takich zabaw, którymi się oni bawią.

- Co to jest? - pyta, okrążając moje łóżko.
- To, mój drogi, jest namiot. - tłumaczę, jak dziecku.
- Widziałem namioty i to z pewnością nie jest namiot. - upiera się.
- Bo to jest dla dzieci, nie na biwaki czy obozy. - dopowiadam.
- Powiedzmy, że rozumiem. I jak to działa?
- Podobnie, jak zwykłe namioty. Tyle że ten jest pod wpływem zaklęcia wyciszającego. - wyznaję.
- Czyli nas nie słyszą? - pokręciłam głową. - Super, a w ogóle kto tam jest? - dodał zainteresowany.
- Lily, James...
- Wiedziałem, że się tu ukrywa. - patrzę na niego surowo. - Mów dalej.
- Dor, Mar i Ala, byłam też ja, ale poszłam zobaczyć czy wróciłeś. - dokończyłam.
- Jest Mary, fantastycznie. - mówi podejrzanym głosem.
- Co od niej chcesz? - pytam.
- Wydarłem się na Remusa, to teraz czas na nią. Oczywiście to wszystko z mojej specjalnej troski.
- Słuchaj...nie możesz jej już odpuścić, co? - patrzy na mnie dziwnie. - Lily ją już okrzyczała. - zastanawia się.
- Muszę poważnie to przemyśleć. - podeszłam do niego bliżej. Wskazał palcem swój policzek.

Bez zastanowienia przyłożyłam mu z pięści. Nie użyłam całej swojej siły, niech się cieszy. Nie mogłam mu odpuścić tego, co zrobił.
- A to za co? - złapał się za twarz.
- Za zachowanie na randce z Marleną.
- przewrócił oczami.
- Skąd wiesz? Już się wygadała? Kapuś z niej. - mówi bez zastanowienia.
- Tak, już rozmawiałyśmy. Powiedziała, że na następną nie pójdzie i już się z ciebie odkochała. - mówię, również nie myśląc.
- Po pierwsze, to również nie zamierzałem iść na kolejną, wynudziłem się z nią, jak cholera. Po drugie, to była we mnie zakochana? - co ja zrobiłam.
Zakryłam ręce usta.
- Spoko, nie pierwsza, i nie ostatnia. Jak się do niego wchodzi? - obszedł namiot dookoła.
- Alicja mi też powiedziała, co zrobiłeś. A jeśli chcesz tam wejść musisz podać hasło. - gram na dwa fronty.
- Skąd ona może wiedzieć, co robiłem w tej głupiej toalecie? Jak brzmi hasło? - zadaje pytania.
- Po prostu cię zna, poza tym wróciłeś w niechlujny. Hasło to dzień, w którym mnie poznaliście. - odpowiadam.
- Niechlujny? Serio? Użyłbym innego słowa. - podszedł bliżej drzwi kolorowego namiotu, który jest zbudowany z wszystkich koców, jakie znaleźliśmy.
- Jakiego? Sponiewierany? - pytam chamsko.
- Dobra, to idzie w złym kierunku. - mówi, po czym dodaje: - 1 września.

Namiot się otworzył i Black wszedł dos środka, ja nie mająca wyboru, weszłam za nim.
Ale tu daje potem i alkoholem i do tego jest za gorąco.

- Siema, stary, jak leci? - zapytał go mój brat.
- Lepiej być nie mogło.
- Jak randka? - pytają.
- Nawet...- zaczął Black, ale mu przerwałam. Rozłożył się na jednej z poduszek pomiędzy Dorcas i Lily. Dały mu Ognistą Whisky. Wspaniale.
- Nie ma co opowiadać. Będąc z Marleną na spotkaniu, w toalecie posuwał inną panienkę.
Rogacz i Dorcas się tylko śmiali, nic więcej.
- Użyłbym innego słowa. Dlaczego jesteś dzisiaj taka wulgarna?
- Ja wulgarna?! Ja?!
- Uspokój się, Liv. Nic się nie stało. - mój brat bliźniak starał się mnie doprowadzić do porządku. Wdech, wydech.
- Nic się nie stało...- powtarzam sobie po cichu.
- Napij się. - tak, bo to odsunie wszystkie moje problemy.
- Nie jestem pijakiem, tak jak ty.

30 min później

Coś w kieszeni Jamesa zaczęło wibrować. Wyciągnął lusterko dwukierunkowe i ze zdziwieniem spojrzał na Syriusza, który powinien mieć je przy sobie, lecz ktoś inny z niego dzwonił. Tylko oni dwaj mieli takie, żeby się ze sobą komunikować.
Coś jest nie tak.
Po chwili usłyszałam głos Lunatyka. Uspokoiłam się.
- Dlaczego masz lusterko Blacka? - pyta brunet.
- Wypadło mu w dormitorium, kiedy się na mnie wydzierał. - odpowiada głos.
- Aaa, to luz. A czego chcesz?
- Gdzie wy jesteście? - pyta zdesperowany.
- U dziewczyn w dormitorium, przychodźcie jeśli chcecie. Hasło to 1 września. - i rozłączył się, zanim cokolwiek Luniak zdołał zapytać.
- Ej! Sami mieli zgadnąć.
- Już za późno. - odparł, pokazując m język. Odwzajemniłam czyn.

Siostra Jamesa Pottera Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz