K. Stoch & P. Prevc part IV

1.2K 116 22
                                    

Miało nie być, ale skoro jest zapotrzebowanie, to napisałam 😁

I z góry uprzedzam!

Jeśli myślicie, że poniżej będzie opis tego, co miało się dziać wieczorem, to muszę was poinformować o pewniej zaistniałej sytuacji... Tak więc...

Macie racje myśląc tak 😂😂😂

I nie będzie dziś rozdziału Kraftböcka 🤔

No to nie przedłużając już bardziej...

Miłego czytania 💖

- O której masz jutro trening? - spytał Pero, gdy siedziałem w salonie z laptopem na kolanach.

- O 10 - odparłem, gdy koło mnie usiadł.

- Daj - zabrał mi laptopa. - Słyszałem dziś w radiu fajną piosenkę - włączył jakąś.

- Rzeczywiście - zaśmiałem się. - Dobrze, że rozumiem każde słowo - dodałem, bo piosenka była chyba po hiszpańsku.

- Przetłumaczyć ci? - uśmiechnął się.

- Poproszę - uniosłem brew.

- Twoje ciało tuż przy moim - szepnął patrząc mi w oczy. - Czuję pod palcami twoją miękką skórę... Twoje usta, smakujące malinami... To zawsze będzie dla mnie raj...

- Serio?

- Nie... Nie znam hiszpańskiego - zaśmiał się i oberwał ode mnie w ramię. - Ale piosenka fajna - pocałował mnie.

- No fajna - spojrzałem na ekran laptopa. - 6 minut? Boże... Też sobie upatrzyłeś piosenkę.

- Mi się podoba - wstał. - Zaraz wracam - wyszedł z salonu, a ja wróciłem do przeglądania instagrama, a w tle leciała piosenka, którą włączył Pero. - Wiesz, mam wrażenie, że Kinga doskonale wie, że jesteśmy razem.

- Skąd ten pomysł? - oderwałem wzrok od laptopa i spojrzałem na niego. - To od niej dostałeś? - zaśmiałem się.

- Dokładnie - poprawił mankiet koszuli.

- Na pewno o nas wie - śmiałem się. - Podoba mi się ten mundur.

- A wiesz, co mam pod spodem? - poruszył brwiami.

- Nic?

- Nie ma tak łatwo - roześmiał się. - Włącz od początku - kiwnął na laptop.

- Więc mówisz, że słyszałeś tą piosenkę w radiu, tak? - puściłem ją od początku, a następnie odstawiłem komputer na stolik.

Zaczęła lecieć muzyka, a Pero podszedł do mnie założył mi na głowę czapkę, którą jeszcze przed chwilą miał na sobie. Uśmiechnąłem się, a on zaczął tańczyć koło mnie dokładnie tak, jak wtedy w klubie.

- Znasz tylko ten jeden układ? - zapytałem, gdy zaczął rozpinać koszulę, odsłaniając swoją klatkę piersiową.

- Nie podoba ci się? - zbliżył się jeszcze, wyciągnąłem rękę i przeciągnąłem palcami po jego torsie.

- Podoba - złapałem za rozpiętą koszulę i pociągnąłem go do siebie. Zaśmiał się i ukląkł na kanapie, ocierając się o mnie biodrami. Moje usta znalazły się na jego brzuchu.

- Bez dotykania - zaśmiał się i złapał mnie za nadgarstki.

- Jak to bez? Oczywiście, że z dotykaniem - oznajmiłem, a on ponownie się zaśmiał.

Zdjął z siebie koszulę i rzucił ją gdzieś na bok. Oparł ręce o oparcie kanapy za moimi plecami i otarł się biodrami o moje, co spotkało się z moim jękiem.

Moje palce wędrowały po jego ciele, a on cały czas poruszał się w rytm muzyki.

Zacząłem rozpinać pasek jego spodni, ale mnie powstrzymał.

- Nie poganiaj - wyszeptał prawie mnie całując, ale gdy chciałem złączyć nasze wargi, on się odsunął się.

- Pero - jęknąłem, ale zamilkłem, gdy chłopak zdjął spodnie, uprzednio pozbywając się butów. Został w samych czarnych, bardzo obcisłych bokserkach. - Bardziej nago wyglądałbyś bez nich - oblizałem dolną wargę. - Chodź do mnie - wyciągnąłem rękę.

- Nie ma tak dobrze - złapał mnie za dłoń i przyciągnął do siebie. - Teraz ty dla mnie zatańcz.

- Ja? - zaśmiałem się i objąłem go w pasie. - Kotu... Ja mam dwie lewe nogi - stanąłem na palcach.

- Nauczę cię - wymruczał w moje usta. Jego dłonie znalazły się na moich biodrach.

- Jestem nienauczalny, jeśli chodzi o taniec - przesunąłem dłonie po jego plecach.

- Tak całkowicie? - zaczął bujać się ze mną w rytm muzyki.

- Mhym... Podobno tak... Kompletnie nie umiem tańczyć - pocałowałem lekko jego usta, gdy oparł czoło o moje.

- A ja myślę, że jestem w stanie cię nauczyć - jego dłonie znalazły się pod moją koszulką.

- Jutro - odparłem, a on zdjął ze mnie t-shirt. Uśmiechnął się tryumfalnie i złączył nasze usta. Jego dłonie powędrowały na moje pośladki, przysunałem się do niego jeszcze, Pero podniósł mnie do góry, więc oplotłem go nogami w pasie, a on ruszył w stronę sypialni. - Wiesz co?

- Mmm...?

- Chyba muszę podziękować Kindze za ten mundur.

- Wiedziałem, że będziesz zadowolony - zaśmiał się. - Jutro dam ci jej numer - wszedł do sypialni i nogą zamknął za nami drzwi.

ONE SHOTS II  Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz