3 października, sobota
~ James Potter ~
12 dni temu zerwałem z Rachel, w końcu miałem jakiś konkretny powód, byłem tylko zakładem, założyła się ze Scarlett i to była też częściowa jej wina, że Green tak postąpiła w stosunku do Syriusza, ale dostała karę za to, że chciała coś zrobić mojej siostrze, została zawieszona w prawach ucznia na miesiąc i musiała pomagać Hagridowi w pracach ogrodowych. Co za pośmiewisko.
A Deaborn za to, że jej pomagał Ravenclaw stracił 50 pkt i Caradoc dostał miesięczny szlaban. Oby nigdy więcej nie zbliżał się do Livie, bo gorzko tego pożałuję, wiedziałem że od samego początku coś knuł, ćpunom się nie ufa.
Dowson błagała mnie, żebym jej nie rzucał, bo przecież ona mnie kocha, a ten zakład był tylko dla zabawy, ale się nie ugiąłem i już się do siebie nie odzywamy. Z plotek też się dowiedziałem, że już nie jest przewodniczącą mojego fanklubu. Gdy Rogaczki się o wszystkim dowiedziały, od razu ją zmieniły na kogoś innego, ale na kogo jeszcze nie wiem.
Ja się czułem, gdy dowiedziałem się, że byłem tylko zakładem?
Nie wiem, nie myślałem nad tym.
Pewnie tak, jak te wszystkie wykorzystywane przeze mnie i Łapę dziewczyny.
Początkowo było mi z tym źle, że ktoś tak ze mną postąpił, ale...z czasem mi przeszło, chociaż moja duma została porządnie strzaskana.
Rach zrobiła to, co zamierzała Evans na początku września, chciała mnie uwieść, a potem rzucić, ale jej nie wyszło, bo ją zdemaskowałem. Pragnęła, żebym się poczuł tak jak moje byłe, które zmieniałem co chwilę dla przyjemności. Chyba w końcu coś zrozumiałem.
A jeśli chodzi o Lily to...nie przejęła się całą tą sytuacją, pomimo że powiedziała, żebym się zdecydował i rzucił blondynkę, jeśli naprawdę mi na niej zależy. A gdy w końcu to zrobiłem, ma mnie gdzieś i mnie unika. Może uda mi się z nią porozmawiać sam na sam w jakimś ciemnym korytarzu i dowiem się dlaczego taka jest.
Dzisiaj jest sobota, co oznacza trening z samego rana. Już o 6 zagoniłem wszystkich zawodników na boisko. Stawiali opór, ale niedługo pierwszy mecz ze Slytherinem i trzeba jak najciężej trenować.
Najpierw biegaliśmy w deszczu, później wymknęło się to spod kontroli i zaczęliśmy rzucać w siebie błotem. Cali brudni wsiedliśmy na miotły i rozegraliśmy mały meczyk z podziałem na dwie grupy.
Kiedy skończyliśmy było przed ósmą, więc styrani wróciliśmy do wieży Gryffindoru się umyć, a potem z Huncwotami udaliśmy się na śniadanie.
Za parę godzin miałem iść do Hogsmede z Liv na obiecane jej przeze mnie ciasto, tylko jeśli przeżyje zamach na jej życie i przeżyła, więc idziemy.
Akurat zeszły do nas dziewczyny i się dosiadły.
- Witamy, piękne panie. - powiedziałem. - Jak tam, wyspane? - rudowłosa spojrzała na mnie z irytacją.
- Hej, można tak powiedzieć, ale ktoś w nocy buszował w szafie i nas obudził, dlatego powiem, że pół na pół. - odparła Dorcas, wlewając sobie soku dyniowego.
- Nie buszowałam, tylko szukałam skarpetek, bo było mi zimno. - wytłumaczyła się Mary.
- Nadchodzą coraz zimniejsze dni. - dołączył Lunatyk.
- Idziecie do wioski? - spytała Ala.
Spojrzałem na moją bliźniaczkę.
Odwzajemniła spojrzenie.
- My idziemy z Rogasiem do kawiarni.
- Pani Puddifoot? - zażartował Black.
- Tak, żebyś wiedział.
Nie wiedział czy to sarkazm czy nie.
- Nawet bym nie pomyślał, że lubisz takie romantyczne klimaty, wokół różowe serduszka i całujące się pary.
- Widać wcale mnie nie znasz. - odpowiedziała zadziornie. Ja - siedziałem cicho. Czasami tylko spoglądałem na Lilcię, która siedziała naprzeciwko mnie. Nie była tym faktem zachwycona.
- A może...znam cię na tyle dobrze, że wiem kiedy kłamiesz.
- Sugerujesz, że kłamię? - odstawiła na stół kubek z herbatą.
- Nie, ale wiem że nie lubisz takich rzeczy.
- Niby skąd?
- Ta gra jest niebezpieczna. - szepnął wilkołak.
- Bo nie lubisz różowego...??
- Serio, nie lubię różowego, to jest twój argument? Wiesz, nawet nie mam siły, żeby się z tobą dzisiaj kłócić, mam dobry humor i dlatego niech tak pozostanie.
- Jeszcze do tego wrócimy.
- Oj, coś mi się nie wydaję. - Widzimy się później na dziedzińcu, Jamie. - dodała.
Zignorowała go i poszła. Spojrzałem na szatyna.
- No co?
Przewróciłem oczami.
- Nic.
- A wy, dziewczyny idziecie do Hogsmede? - spytał je.
- A co, chcesz się dołączyć? - odparła Meadowes.
CZYTASZ
Siostra Jamesa Pottera
FanfictionLiv Potter to 15-letnia dziewczyna, która do czasu uczy się w Beauxbatons. Lecz później przenosi się do Hogwartu, gdzie odnawia relacje z bratem i poznaje jego przyjaciół. Czy ich polubi? Czy może się w którymś zakocha? Zobaczcie sami.
