- Czyli dobrze to przyjęli? - zapytał po raz kolejny.
Kasamia warknęła:
- Nie wiem, sprawdź to sobie w ich myślach. Nie możesz?
- Mogę, ale wolałbym to usłyszeć od ciebie - Wiatr spierał się o to z niewiadomego powodu.
- To wyczytaj to z moich myśli - przewróciła oczami. Czy nie widział, że była zajęta Koszmarem? Dympir zwinął się na jej kolanach i mruczał, jak mały kotek.
Żywioł westchnął z udręczoną miną:
- 231304, mógłbyś jej nie rozpraszać? Chciałbym, żeby chwilowo skupiła się na czymś innym, niż na tym czy podrapać cię za uchem, czy pod brodą.
Momentalnie zmroziło ją w miejscu.
- Jak ty go nazwałeś? - wychrypiała.
- 231304 - powtórzył, marszcząc brwi, jakby próbował wyczytać z jej myśli, co tak strasznie nią wstrząsnęło, ale natrafił jedynie na pustkę. - Dlaczego... Oh... - wyglądało na to, że sam na to wpadł. - Przykro mi, że tak to odbierasz, ale uwierz mi, że one nie mają nic przeciwko. Wręcz uwielbiają, kiedy zwracam się do nich osobiście.
Kasamia zmarszczyła brwi, posyłając mu harde spojrzenie.
- Zrozum, na świecie żyje obecnie ponad milion Dympirów, muszę je jakoś rozróżniać, więc używam kolejności, w jakiej się pojawiły. A im to NAPRAWDĘ nie przeszkadza.
- Dobrze... - wypuściła przez zęby powietrze, które nie zauważyła, że wstrzymuje. - ALE TO JEST KOSZMAR i nie chcę słyszeć, że mówisz do niego inaczej.
- Naturalnie - odwrócił wzrok. - Będzie, jak sobie życzysz.
- Jeszcze jedno.
- Tak?
- Jeśli jakiś Dympir przyjdzie do ciebie i powie, że ma prawdziwe imię, masz to uszanować i go tak nazywać, rozumiesz? - zamrugała, żeby przegonić natrętne łzy.
- One nie- - westchnął, łapiąc się za głowę. - Oczywiście, jeśli tak się zdarzy, uszanuję ich decyzję, możesz być tego pewna.
- Dobrze - nie przestawała mierzyć go spojrzeniem, nawet gdy wróciła do rozpieszczania Koszmara. - A skoro musisz wiedzieć, Feniksa wydaję się być bardzo zaangażowana w sprawę schematu, a przynajmniej odkąd zweryfikowała nasze mapy.
- A reszta? - zachwycił się.
- Przypływ potakuje jej we wszystkim, a Zefir i Flora również wydają się wierzyć, że dokonaliśmy przełomowego odkrycia. Wszystko zgodnie z planem. Ale powiesz mi, po co tak właściwie próbujesz ich wywieść w pole?
- Jeszcze nie zdecydowałem na pewno, aczkolwiek zastanawiam się nad zaatakowaniem konkretnej osoby.
- Oho, czyli to ma jakieś znaczenie?
- Wcześniej nie miało.
- Mogę wiedzieć kto jest taki wyjątkowy? - zaśmiała się sucho.
- Prezydent.
- No tak, to logiczne - jej słowa zmieniły się w pisk, kiedy Koszmar znowu zapomniał jaki jest ciężki i zaczął się wiercić.
- Wiem, że miałem cię już o to nie pytać, ale czy poczyniłaś już jakieś postępy odnośnie... podjęcia decyzji? - przysiadł się do niej na łóżku.
Teraz kiedy B- - przełknęła tę myśl, żeby Wiatr jej przypadkiem nie wychwycił. Ale w skrócie, jeszcze bardziej się wahała.
Przed odpowiedzią wybawił ją dzwonek telefonu.
CZYTASZ
Brakujący Element
Fantasy"Kiedy noc nastanie nad światem, pełnia zaświeci na niebie, księżyc odbije światło słońca i zadecyduje, kto teraz władze sprawuję. Gdy krew spłynie na jego jasną posturę, zwycięstwo Dympirów przypieczętuje, lecz gdy księżyc biały nastanie, mroku to...
