Kiedy stosik zadrżał po raz setny, Kasamia straciła cierpliwość i uderzyła w niego dłonią, aż patyczki rozsypały się po całej jaskini.
- Bezsensu ta gra! - krzyknęła, a siedząca obok Burza stłumiła chichot. - Tylko człowiek mógł wymyślić coś równie głupiego.
- Przesadzasz, dobrze ci szło - mutantka spojrzała na nią z typową dla siebie łagodnością. - Prawie go miałaś.
- Pewnie, gdyby ręce nie trzęsły mi się z bólu... - krańcem oka dostrzegła, że Aria trzyma jeden z patyczków w dłoni. Wyrwała jej go czym prędzej, niż włożyła go sobie do ust.
- Masz rację, poszukam gry w której będziemy mieć równe szanse.
- A nie możesz po prostu iść do domu? - nalegała, kiedy ona po raz kolejny zaczęła przekopywać stertę ukradzionych przedmiotów. - Na pewno masz coś ciekawszego do roboty, niż siedzenie tu ze mną.
- Mówiłam ci już - spojrzała na nią. - Zostanę dopóki łowcy nieprzyjdą. Muszę mieć pewność, że ten kamień się sprawdzi.
- A nie możesz tego robić z daleka i w milczeniu? Ludzkie gry są takie durne... - poskarżyła się, choć ona nie wydawała się tym faktem zniechęcona. Wręcz przeciwnie, durny szeroki uśmiech nie schodził jej z twarzy. Rozłożyła przed nią następne pudełko. - A to co?
Burza już szturmowała w dłoniach instrukcje:
- Tutaj piszę, że to się nazywa „Statki" - mruknęła, nie odrywając wzroku od papieru. - Każda z nas ma porozkładać na swojej części swoje statki - mówiąc to podała jej garstkę plastikowych okrętów. - A później mamy zgadywać gdzie one są. Ta która pierwsza zatopi wszystkie statki przeciwnika, wygrywa.
- Kolejnagra o wojnie... kto by się spodziewał? - westchnęła. - Czyoni nie mają nic innego do roboty? Nawet dla rozrywki muszą się tłuc?!
- Bierki nie były o wojnie, tak samo Chińczyk - zauważyła, chichocząc. Odkąd zaczęły grać w gry znowu stała się irytująca - No już, daj spokój, rozkładaj swoje statki! - właśnie skończyła rozkładać swoje i napotkała jej zniechęcone spojrzenie. - Będziemy się świetnie bawić! Na co czekasz? Rozwiń żagle, Kas!
- Jesteś beznadzieja - mruknęła, mimo to sięgnęła po pierwszy statek i przyczepiła go do plastikowej planszy. - Co teraz? - zapytała, kiedy skończyła z ostatnim.
Burza pokrótce wyjaśniła zasady, a Kasamia starała się utrzymać niezadowoloną minę. W sumie, nie było wcale tak okropnie mieć towarzystwo... nawet kogoś tak głośnego i denerwującego jak ona.
- Chcesz zacząć?
...No bo, dlaczego ona się ciągle tak szczerzy? Czy nie zrozumiała jeszcze, że życie to niekończący się zbiór cierpień i porażek? Dlaczego jest taka wesoła? Nabija się ze mnie? Co ją tak wiecznie bawi?
- Kasamia?
- Ty zacznij - powiedziała szybko.
- Okej, niech więc będzie... B1.
Spojrzała na planszę:
- Trafiłaś.
- Serio?! Tak za pierwszym razem? - była podekscytowana, jak małe dziecko. - Co za szczęście. Teraz twoja kolej.
- Naprawdę muszę? - jęknęła.
- Jeśli bardzo nie chcesz... - westchnęła, a uśmiech zszedł z jej twarzy. - Nie musimy.
- C4 - rzuciła bez zastanowienia, a Burza natychmiast się rozpromieniła.
- Niestety pudło - sięgnęła po pionek, żeby odznaczyć na tablicy jej porażkę, a ona zgodnie z zasadami zrobiła to samo ze swojej strony. - Powiedz...
CZYTASZ
Brakujący Element
Kỳ ảo"Kiedy noc nastanie nad światem, pełnia zaświeci na niebie, księżyc odbije światło słońca i zadecyduje, kto teraz władze sprawuję. Gdy krew spłynie na jego jasną posturę, zwycięstwo Dympirów przypieczętuje, lecz gdy księżyc biały nastanie, mroku to...
