Marcin nie za wiele mówił, leżałam wtulona w niego i dziękowałam Bogu że mi go nie zabrał. Przemek z jakimś kolegą pojechali załatwić sprawę z Kubą. Jakie to wszystko było poplątane... Gdy w końcu wrócili wyszłam na korytarz by z nimi pogadać
-Kuba nie chce odpuścić... oszalał -Przemek miał zmartwioną minę
-Jak to oszalał?
-Wyciągnął broń czego się nie spodziewaliśmy... chciał strzelić ale nie trafił. Jest bardziej niebezpieczny niż myślałem, wykorzystał to że chciałaś wrócić do siebie by wiedział gzie mieszkasz... teraz siedzi w twoim mieszkaniu i nie zamierza go opuścić...
-To gdzie ja mam wrócić? -zaczęłam panikować
-Najlepiej idź do hotelu.... choć by na tydzień -odezwał się młody nieznajomy chłopak, niewiele starszy odemnie -Jestem Aleks i od roku mam interesy z Marcinkiem -uśmiechnął się i podał mi rękę
-Julia -odwzajemniłam uśmiech i uścisk dłoni
-Tutaj, 5 minut na pieszo od szpitala jest taki hotel 5-gwizdkowy, może by był jakiś pokój. -zaproponował mi
-Tak, to dobry pomysł... pójdziemy tam i zobaczymy co da się zrobić -oznajmił Przemek i poszli
Ja wróciłam do Marcina.
-Jesteś głodny ? -wyszeptałam i złapałam go za rękę
-Pić... -wycharczał. Szybko poszłam do pokoju pielęgniarek po wodę dla niego. Gdy skończył pić uśmiechnął się do mnie -myślisz że będę jeszcze kiedyś chodzić? -zapytał mnie
-Na pewno -uśmiechnęłam się ale sama nie wiedziałam jak to będzie -przeżywałam piekło, myślałam że nie żyjesz wiesz? Tak się cieszę że jesteś -zaczęłam na nowo płakać i przytuliłam się ale nieco delikatniej
-Jak tylko wyjdę to zabiję go obiecuję
-Śpij... spróbuj zasnąć -nie chciałam by się denerwował. Długo czekałam aż w końcu zamknął oczy a ja poszłam do sklepu po jakieś jedzenie bo odczuwałam okropny głód.
Gdy wychodziłam spotkałam Aleksa
-O 18 masz wolny pokój, 105 3 piętro -podał mi kartę i klucze
-Dziękuję wam
-Przemek pojechał do ciebie po jakieś twoje rzeczy, a ty gdzie się wybierasz?
-Idę na obiad... jestem głodna a już 18 -powiedziałam patrząc na telefon -idziesz ze mną?
-Chętnie coś zjem
Poszliśmy do pobliskiej knajpy. Ja zamówiłam zapiekankę makaronową a on pizze.
-Zrobił ci coś? Groził? Bił? Wiesz to troszkę niebezpieczny człowiek, Przemo pewnie ci mówił jak nas zaskoczył -Aleks zaczął rozmowę gdy czekaliśmy na zamówienie
-Tak... ale raczej Kuba był miły, chciał bym miała się dobrze
-Tak... potem zrobił by ci krzywdę. To on zlecił by zabili Marcina wiesz? -to mnie zaskoczyło... przecież Jakub twierdził że go nie zna
-Co za kłamczuch! Wiele razy powtarzał mi że nie zna Marcina... że nigdy go nie widział
-Może i nie widział... ale zna go doskonale... Julia... to cię zaskoczy ale Marcin i Jakub to bracia...- Te słowa mnie zwaliły z nóg... Otworzyłam usta i nie wiedziałam co powiedzieć
***********************************************************
Jest 02.02 a ja wam piszę kolejny rozdział... to się nazywa poświęcenie :D
CZYTASZ
Porwana
Teen Fiction-I jak się z tym czujesz szmato? -złapał mnie za włosy i rzucił na podłogę -Moi ludzie cię znajdą i zginiesz w cierpieniach... Obiecuję -nie bałam się go, byłam zbyt silna by się bać. -Gdy by nie ta twoja śliczna buźka, dawno byś nie żyła! -Oczy m...