Po dwudziestej przyjechałam do hotelu w towarzystwie Aleksa. Tak było bezpieczniej, na nasze nieszczęście ludzie którzy mieli mieć oko na Jakuba zgubili go. Nie wiadomo więc gdzie przebywał.
-Jestem wykończona ale szczęśliwa wiesz? -powiedziałam z uśmiechem
-Jak zmęczona to idź weź prysznic ja zamówię jakiegoś drinka i będę czuwał a ty będziesz spała -Aleks był przemiłym mężczyzną. Jego delikatny lecz męski i stanowczy głos na pewno imponował nie jednej kobiecie. Poczułam pokusę by wypytać go o życie prywatne
Myłam się ponad czterdzieści minut. Delikatnie rozkoszowałam się płynem malinowym, umyłam włosy i nałożyłam maskę ochraniającą... Założyłam krótkie spodenki i koszulkę Marcina. Owinęłam się szlafrokiem i wróciłam do mojego towarzysza.
-Blue kamikaze -wręczył mi do ręki napój w szklance o kształcie jajka i niebieskim zabarwieniu. Wzięłam łyka
-Uuu -zapiszczałam radośnie -orzeźwiający! A czemu ty nie masz?
-Wolę być czujny sytuacja jest zbyt niebezpieczna -odpał i położył się na kanapie -Może posłuchamy jakiejś muzy?
-To włącz -odpowiedziałam i położyłam się na swoim dwuosobowym łożu. Ułożyłam się w pozycji pół siedzącej. Okryłam się ciepłą pościelą i co chwilę popijałam
-Jak się czujesz?
-Lepiej, ale wolałabym siedzieć z Marcinem w szpitalu i widzieć co z nim jest.. przeraża mnie jego widok. Leży taki bezbronny i nie bardzo wie co się dzieje -wróciłam wspomnieniami do ostatnich czterech dni -myślałam że nie żyje... naprawdę -westchnęłam
-Nie myśl już o tym... szefuńcio żyje i jeszcze długo nas nie opuści -zaśmialiśmy się
-A ty w ogóle kogoś masz? -zapytałam z znienacka. Zdziwiony moim pytaniem zmarszczył czoło
-A po co chcesz wiedzieć?
-Bo ty tak wiele o mnie wiesz a ja o tobie totalnie nic
-Muszę coś wiedzieć na temat osoby której pilnuję -uśmiechnął się jednak po chwili uśmiech z jego twarzy zniknął i pojawił się ból -Ja 7 miesięcy temu się ożeniłem... jednak to porażka i za tydzień się rozwodzimy
-Młodo się ożeniłeś -stwierdziłam i zastanawiałam się dlaczego się rozwodzą
-Dagmara jest dwa lata starsza, byliśmy ze sobą od kąd ona skończyła 18 lat a ja 16...mimo różnicy wieku ona dalej wygląda jak nastolatka a ja starzej... ludzie zawsze mówili że jestem starszy -roześmiał się a ja z nim
-Wcale tak staro nie wyglądasz -stwierdziłam
-Przy niej nawet ty wyglądasz jak babcia... uwierz. Ma niesamowicie młode geny... czy nie wiem jak się to mówi -uśmiechał się
-Zdarza się Aleksie -popatrzyłam na jego zmartwioną twarz
-Pewnie zastanawiasz się czemu się rozstaliśmy?
-Tak trochę -powiedziałam
-Była narkomanką. Wróciła z odwyku i zaczęła spokojne życie, po ślubie... jakiś miesiąc to zaczęła pić. Straciła pracę. Żyliśmy tylko z mojej wypłaty. Jadnak gdy zaczęła ponownie jarać i mnie zdradzać nie wytrzymałem. Zmarnowała szansę i nie dostanie kolejnej... opłaciłem jej specjalny odwyk za dużą kasę... specjalnie pojechała aż do Paryża na 5 miesięcy by się wyleczyć -zamknął oczy i widziałam że zatrząsł się ze złości
-Współczuję ci -doskonale wiedziałam co to znaczy ćpać na dłuższą metę... przecież byłam jedną z tych nastolatek które w stanach imprezowały... ćpanie to kiedyś była codzienność. Mimo to udało mi się ogarnąć gdy przywitałam Polskę.
-Ja potrzebuję siły. Kocham ją a ona to wie i błaga mnie o wybaczenie choć wiem że się nie zmieni...
-Aby rzucić bez odwyku trzeba mieć cholernie dobrą wstrzemięźliwość. Z odwykiem łatwiej ale wisienką na torcie jest widzieć i nie jarać. Mieć dostęp i nie brać
-A ty skąd wiesz? -popatrzył na mnie a ja zastanawiałam się czy skłamać czy mówić prawdę. Wiedziałam jednak że przed nim nie ma co ukrywać
-Byłam narkomanką -urwałam i odwróciłam głowę... to wyznanie było trudniejsze do przyjęcia niż myślałam
-Ale wyszłaś? -patrzył na mnie i widziałam mieszany wyraz twarzy
-Tak, całkowicie w stu procentach. Nie potrzebuję już... Nawet do fajek mnie nie ciągnie -jego wyraz twarzy od razu złagodniał i się uśmiechnął
-To dobrze
Wypiłam drinka i położyłam się spać. Chciałam wstać z rana i pojechać do Marcina.
O 8 mnie obudził
-Myślę że za godzinę po śniadaniu odwiozę cię do szpitala a ja z Przemkiem pojedziemy zmienić wartę przy twoim mieszkaniu
-Okej dziękuję -poprzeciągałam się na łóżku a Aleks poszedł zamówić śniadanie dla nas. Wstałam i udałam się do łazienki by zrobić sobie makijaż. Podkład puder, kreska na oku i byłam przy malowaniu rzęs gdy mnie zawołał bym poszła jeść puki ciepłe
-Szybko -z uśmiechem podeszłam do stolika na którym była jajecznica z chrupiącym pieczywem i sok pomarańczowy nalany w kieliszkach
-Pycha -rozkoszowałam się tym wspaniałym smakiem
-Mi też smakuje, jest 8.40 długo ci jeszcze wszystko zajmie? -widziałam że się niecierpliwił ale nie dopytywałam czemu
-Muszę dokończyć brwi i się ubrać... no i umyć zęby -popatrzyłam na niego przeżuwając
-Okej... 9.15 wyjazd
-Spoko
Od razu jak dokończyłam danie poszłam się ogarnąć. Ubrałam spodnie czarne z wysokim stanem i bluzkę białą którą włożyłam do środka. Po 9.30 byliśmy na miejscu. Mój "ochroniarz" odprowadził mnie pod salę ale nie wszedł ze mną, pobiegł szybko i właściwie nie wiem dlaczego mu się aż tak śpieszyło
-Hej skarbie -uśmiechnęłam się do Marcina który odwzajemnił szczery uśmiech
-Przespałaś całą noc? Wypoczęłaś? -dopytywał mnie
-Jestem wypoczęta... a ty jak się czujesz? -pocałowałam go
-Nie najgorzej... Proszę cię uważaj na Jakuba -widziałam że Marcin się bał, doskonale wiedział że nie mógł mnie obronić
-Ochroniarze mnie pilnują -zaśmiałam się
-Mam nadzieję... po coś w końcu są
-Marcin o co dzisiaj chodzi? Aleks od rana jest nerwowy... spieszy się wszędzie... to nie jest jego normalne zachowanie
-Mała... ten psychol grozi że nas zniszczy... robią łapankę... Kuba wymierzył śmierć nam a my jemu
-Marcin! -uniosłam się nie dowierzając w to co słyszę -przecież to twój brat
Jego oczy w sekundzie stały się zimne jak lód. Widziałam że aż się spiął cały a na jego twarzy malowała się złość
-On kurwa chciał cię zgwałcić i zabić. Zbajerował cię... wpadłabyś w pułapkę... Masz się mnie słuchać... zrozumiałaś to?
CZYTASZ
Porwana
Fiksi Remaja-I jak się z tym czujesz szmato? -złapał mnie za włosy i rzucił na podłogę -Moi ludzie cię znajdą i zginiesz w cierpieniach... Obiecuję -nie bałam się go, byłam zbyt silna by się bać. -Gdy by nie ta twoja śliczna buźka, dawno byś nie żyła! -Oczy m...