#54 Klątwa

1.2K 54 4
                                        

Ilość słów: ~1.2K
Podsumowanie: Co się stanie, gdy Draco w końcu zakocha się w czarownicy z mugolskiej rodziny?

————————————

- Naprawdę wszystko jest dobrze, Hermiona. Mam lekkie zawroty głowy, ale to nic wielkiego.-Odezwała się Y/N, gdy Granger drążyła temat jej samopoczucia. Obie pracowały razem na eliksirach, przy stanowisku ze mną i Blaisem. Spojrzałem na chłopaka wywracając oczami. Przez ostatnie kilka dni, wszyscy niemiłosiernie zawracali Y/L/N tyłek różnymi pytaniami, na temat jej zdrowia.

- Może powinnaś przejść się do Poppy?-Zaproponował Zabini, za co skarciłem go wzrokiem.

- Ludzie, przestańcie dobrze? Wszystko jest w porządku. Każdy ma słabe dni.-Syknęła, opierając się dłońmi o stanowisko i zaciskając szczękę. Blaise i Hermiona spojrzeli na siebie niepewnie.-Przepraszam, po prostu wkurza mnie ciągłe litowanie się nade mną.

- Nie wkurzaj się. Martwimy się i tyle.-Odparła Granger.

- Ostatnio jesteś blada jak ściana.-Mruknął Blaise pod nosem, nie patrząc na Y/L/N.

- Zapewniam, że wszystko w porządku.-Rzuciła cicho.

- Cholera, co z tym nie tak?-Warknąłem, nie rozumiejąc jak przekroić bardzo twardy składnik. W księdze eliksirów nie było o tym ani słowa. Y/N stanęła tuż obok i rozgniotła go. Skorupka pękła, a wówczas krojenie było możliwe. Uśmiechnąłem się do niej szczerze, chyba pierwszy raz w życiu.

***

Y/N zemdlała na dzisiejszych zajęciach. Usiedliśmy razem... tak zupełnie z ciekawości. Świetnie się dogadywaliśmy. Była naprawdę pomocna, gdy czegoś nie zrozumiałem. Trochę mnie to zdziwiło, gdyż w końcu zawsze wyzywałem ją od szlam. Po kilkunastu minutach, położyła głowę na moim ramieniu, z czego ucieszyłem się. Sam nie wiem czemu. Objąłem ją i oparłem policzek o jej włosy. Używała szamponu o naprawdę ładnym zapachu. Tropikalny, czy coś w tym stylu. Dopiero, gdy profesor Snape wywołał ją do odpowiedzi, skumałem, że coś jest nie tak. Y/N nie reagowała. Odsunąłem ją lekko i poklepałem delikatnie po policzku, myśląc że spała, ale nic się nie wydarzyło. Hermiona zaczęła panikować. Wziąłem Y/L/N na ręce i tak jak rozkazał Snape, zaniosłem ją do skrzydła szpitalnego. Pielęgniarka jakimś cudem wybudziła ją. Zrobiła jakieś tam badania i poprosiła, abym wrócił na zajęcia i powiedział, że Y/N najprawdopodobniej nie pojawi się na nich do końca tygodnia. Dopiero wówczas zacząłem poważnie martwić się o nią. Wróciłem do klasy, gdzie wszystkie twarze skierowały się w moją stronę.

- Y/N nie będzie w tym tygodniu na zajęciach.-Rzuciłem. Snape wydawał się niezbyt zaskoczony, zupełnie tak, jakby wiedział co dzieje się z dziewczyną.

- Wiadomo czemu zemdlała?-Spytała z przejęciem Granger.

- Nie do mnie to pytanie.-Odparłem i wróciłem na miejsce. Skupiłem się kilka razy bardziej, robiąc notatki, aby potem móc bezbłędnie wpisać je do notatnika Y/N.

***

- Naprawdę nie musisz tego robić.-Mruknęła Y/L/N, leżąc w łóżku szpitalnym. Siedziałem na krześle obok niej, z zeszytem na kolanach, wpisując różne ważne definicje, podawane na zajęciach. Minął tydzień, a jednak jej stan nie był zadowalający. Cerę miała porcelanową, a oczy wiecznie przeszklone, przez co widać było po niej jakąś bliżej nieokreśloną chorobę. Y/N przeczesała palcami moje włosy, wyrywając mnie ze skupienia. Spojrzałem na nią i pocałowałem jej dłoń, a ta uśmiechnęła się lekko. Po przepisaniu notatek, schowałem jej zeszyt do torby i ułożyłem głowę na jej poduszce, opierając się czołem o skroń dziewczyny. Gładziła dłonią mój policzek, a była tak czuła, że zrozumiałem, że zmarnowałem kilka lat na nienawiść w w jej stronę. A wszystko ze względu na jej pochodzenie.

Draco Malfoy & Tom Felton ImaginyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz