#83 Anioł

1.8K 66 32
                                        

Myślałam, że uda mi się go skończyć jeszcze w niedzielę, ale niestety nie wyszło, jednak poniedziałkowy imagin chyba nikomu nie przeszkadza? Strasznie się cieszę, że tyle osób docenia moje prace. To dla mnie wiele znaczy! Wyszło znów dość słodko, ale o tej porze ledwo kontaktuję. Do soboty skarby x

- Hej. Hogwart?-Odezwał się do ciebie blondwłosy chłopiec, stojący na krześle. Ubrany był w długie szaty, a starsza kobieta podwijała je do odpowiedniej długości.
- Tak.-Odparłaś. Do sklepu wszedł również drugi chłopak. Szatyn w okrągłych okularach i zbyt dużych ubraniach.
- Mój ojciec jest za rogiem. Kupuje moje książki, a mama szuka różdżki. Później z pewnością pójdziemy obejrzeć jakieś miotły. Nie rozumiem czemu pierwszaki nie mogą mieć własnych. Chyba zmuszę ojca do kupienia mi jakiejś i przemycę ją do szkoły.-Mówił. Uniosłaś wysoko brwi i wymieniłaś się spojrzeniami z ciemnowłosym.
- Przypomina mi mojego rozpieszczonego kuzyna. Tylko, że tamten jest z dziesięć razy większy i pewnie złamałby to krzesełko.-Szepnął.
- A wy macie swoje miotły?-Odezwał się blondyn.
- Nie.-Odparliście równocześnie.
- I pewnie nie gracie również w Quidditcha? Rozumiem. Ja gram. Ojciec uważa, że to byłoby żałosne, gdybym nie grał w drużynie mojego domu. Wiecie, gdzie zostaniecie przydzieleni?-Spytał. Pokiwaliście przecząco głowami. Ty gdzieś w głębi duszy miałaś nadzieję na Gryffindor.-W sumie to nikt nie wie, dopóki nie założy Tiary. Ja wiem, że trafię do Slytherinu. Moja cała rodzina od wieków była tam przydzielana. Wyobraźcie sobie bycie w Hufflepuff. Chyba od razu bym zrezygnował.-Dodał.-A gdzie wasi rodzice?-Spytał.
- Poszli po książki.-Odparłaś sucho.
- Moi nie żyją.-Mruknął szatyn.
- Oh.. Przykro mi. Oboje byli tacy jak my?-Drążył.
- Czarownica i czarodziej, jeśli to masz na myśli.-Rzucił ciemnowłosy.
- Świetnie. Nie powinni pozwalać innym uczyć się w szkołach magii. Wyobraź sobie, że niektórzy „czarodzieje", nigdy wcześniej nie słyszeli o magii ani Hogwarcie. Dowiedzieli się po otrzymaniu listu. Żałosne. Powinni przyjmować tylko dzieciaki ze starych, tradycyjnych rodzin.-Rzucił sucho blondyn. Spuściłaś głowę i niezauważenie wycofałaś się ze sklepu.-Jak się nazywacie?-Dodał, po czym uniósł brwi, widząc że ciebie już nigdzie nie było.
- Oo, Hogrid!-Ucieszył się Harry i wyszedł do mężczyzny. Ten trzymał w dłoni klatkę ze śnieżnobiałą sową.
- Wszystkiego najlepszego.-Rzucił z uśmiechem.-Poznałeś już Malfoy'a. Wredną ma rodzinę.-Mruknął, patrząc na blondyna przez szkło.
- Tak, wiem o czym mowa. Widziałeś może taką niską szatynkę gdzieś w pobliżu? Wymknęła się bez słowa.-Odparł Potter. Hagrid wzruszył ramionami.

***

- Oo, miło cię widzieć.-Odezwał się blondyn, siadając obok ciebie w jednym z przedziałów. Podniosłaś na niego wzrok i skinęłaś głową na przywitanie.-Czemu wyszłaś z szat na każdą okazję?-Spytał.
- Musiałam iść w inne miejsce.-Odparłaś sucho.
- Jestem Draco. Draco Malfoy. A ty to..-Rzucił, wyciągając do ciebie dłoń. Uścisnęłaś ją niechętnie.
- Y/N Y/L/N.-Odparłaś.
- Do jakiego domu chciałabyś należeć?-Zaczął.
- Najchętniej Gryffindor.-Szepnęłaś, sięgając po książkę do swojej podręcznej torby.
- Gryffindor? To dom rywalizujący ze Slytherinem. Ja tam bym wolał, żebyś trafiła do domu węża. Wydajesz się ciekawa.-Zachichotał.
- Tak? W porządku. Zobaczymy czy powiesz to samo, gdy poznasz mnie bliżej.-Rzuciłaś.
- Harry Potter jest w pociągu!-Krzyknął nieznajomy ci brunet. Mafloy podniósł wzrok na podekscytowanych pierwszaków.
- Chodźmy, poznamy Harry'ego Pottera.-Odezwał się blondyn i wyciągnął do ciebie dłoń.
- Idź sam.-Odparłaś, a ten wzruszył ramionami i opuścił przedział. Nie było go przez dłuższą chwilę, podczas której zaczytałaś się w książce. Nieoczekiwanie poczułaś, jak ktoś ułożył głowę na twoim ramieniu. Wyrwało cię to z transu. Był to nie kto inny jak Draco. Znacznie bardziej zgaszony niż wcześniej. Miał zamknięte oczy i grymas na twarzy.
- Odrzucił moją przyjaźń.-Odezwał się ze smutkiem w głosie.-Nigdy nie miałem przyjaciela. Za dzieciaka bawiłem się ze Zgredkiem. Moim skrzatem domowym. To był mój jedyny przyjaciel. Wiesz, że Potter to ten, którego spotkaliśmy w sklepie? Naprawdę ma ranę na czole. I woli przyjaźnić się z Weasley'em. To niesprawiedliwe.-Westchnął.
- Cóż, najlepszego pierwszego wrażenia na nim nie zrobiłeś.-Odparłaś obojętnie. Chłopiec spojrzał na ciebie zdziwiony.-Te teksty o czarodziejach z tradycyjnych rodzin były beznadziejne. Na własne życzenie zrobiłeś z siebie czarny charakterek. Nie obwiniaj Pottera, że nie chce mieć z tobą nic wspólnego. Mogłeś się ugryźć w język.-Dodałaś. W oczach blondyna zabłyszczały łzy, a chwilę później zaczęły spływać po jego policzkach. Pociągał co chwilę nosem.-No już nie płacz. Ułoży się. Będzie dobrze. Po prostu najpierw myśl, a potem mów.-Dodałaś i objęłaś go ramieniem. Chłopiec wtulił się w ciebie, a po chwili usnął w twoich ramionach.

Draco Malfoy & Tom Felton ImaginyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz