#99 Niewierna |Tom Felton|

1.4K 63 21
                                        

W godzinach porannych na autostradzie M11 (biegnącej z Londynu do Cambridge) doszło do kolizji 3 samochodów osobowych. Na całe szczęście nikt nie zginął. 5 osób trafiło do szpitala w stanie stabilnym - młoda para oraz małżeństwo z przyjacielem, a jedna w stanie ciężkim - znany brytyjski aktor Tom Felton.

Moje oczy przybrały wielkość kurzych jaj. Thomas to chłopak, z którym zaprzyjaźniłam się na planie Harry'ego Pottera. Wielokrotnie pomagał mi, a ja jemu, przez co nasza relacja była coraz silniejsza. Zatkałam usta dłonią, nie mogąc uwierzyć w to co usłyszałam. Przed oczami stanęły mi wszystkie nasze wspólne chwile, od momentu gdy się poznaliśmy.

- Jakie sceny z książki chcielibyście zobaczyć w filmie?-Spytał reżyser, a dzieciaki po kolei zaczęły opowiadać o wszystkim co im zaimponowało. Tylko ten jeden blond chłopiec spośród całej grupy - Tom - wydawał się dość zestresowany. Gdy ktoś wspomniał o banku Gringotta, ten ożywił się i wypalił „tak tak, te Gringotty brzmią super. Bardzo podobało mi się jak one.. latały.. tam przy tym.. no..". Reżyser spojrzał na niego dość zdziwiony, a Felton już wiedział, że nieźle się wkopał. Musiałam coś zrobić.
- Masz na myśli Gobliny? Tak, zdecydowanie chciałabym zobaczyć cały bank od środka i jak „latają" wagonikami jak szaleńcy od jednej skrytki do drugiej. A w zasadzie to jeżdżą.-Odezwałam się.-To miejsce wydaje się bardzo interesujące. Czytałam, że jeśli skrytkę będzie chciał otworzyć ktoś inny niż goblin, zostanie wciągnięty do skarbca. No i oczywiście umrze, bo gobliny sprawdzają je co jakieś 10 lat.-Dodałam. Blondyn spojrzał na mnie z podziwem i uśmiechnął się lekko, w ramach podziękowania. Chris zadał jeszcze kilka pytań, po czym mogliśmy iść do domu. Opuściłam budynek, w którym odbywały się castingi jako jedna z pierwszych. Kierując się na przystanek autobusowy, poczułam uścisk na ramieniu. Obróciłam się, a mwoim oczom ukazał się przesłodki uśmiech i równie uroczy chłopiec.
- Dziękuję. Ale się wkopałem. Chris z całą pewnością domyśliłby się, że nie czytałem książki.-Odezwał się.-Jestem Tom. Tom Felton. Będę grał Draco.-Dodał, wyciągając do mnie dłoń. Uśmiechnęłam się przyjaźnie, po czym uścisnęłam ją.
- Y/N Y/L/N. Zagram Astorię. Miło cię poznać.-Odparłam ciepło.-Koniecznie musisz zabrać się za czytanie. Nie zajmie ci to dużo czasu. Najwyżej dzień lub dwa. Naprawdę warto, bo poznasz lepiej swoją postać, no i nigdy więcej nie będziesz musiał się stresować, że czegoś nie wiesz.-Zaśmiałam się. Blondyn lekko poczerwieniał. Był niesamowicie nieśmiały, dlatego trudno było mi wyobrazić go sobie w roli szkolnego prześladowcy.
- Nigdy nie miałem głowy do czytania. Wiesz, niektórzy to mole książkowe, a ja jestem raczej fanem lektorów. Z tym, że akurat tej powieści nigdzie nie idzie znaleźć.-Odparł. Przytaknęłam na jego słowa, po czym sięgnęłam do torebki i wyjęłam z niej „Kamień Filozoficzny". Podałam książkę Feltonowi, a ten przez chwilę lustrował ją wzrokiem i uśmiechnął się pod nosem.
- Mimo wszystko polecam przeczytać. Jak odpali ci się wyobraźnia, będziesz wyczekiwał na publikację kolejnej części.-Rzuciłam.-Nigdy nie lubiłam fantasy i sądziłam, że to nie dla mnie, ale po przeczytaniu zrozumiałam, że żyłam w błędzie.-Dodałam.
- Dzięki. Postaram się z nią szybko uwinąć i oddam ci na planie.-Mruknął cicho.
- Nie spiesz się. Ja już przeczytałam. Korzystaj z niej ile chcesz. No i skup się na scenach Dracona. Jest tam wiele smaczków, które naprowadzą cię na jego osobowość.-Odparłam.

(...)

- Nie umiem. Nie tobie. Nie mogę ci prosto w oczy wygarnąć.-Mruknął Tom, z wyraźnym niezadowoleniem w głosie, po czym klapnął na łóżko ze skrzyżowanymi ramionami. Usiadłam obok niego i oparłam podbródek o jego ramię. Chłopak uwielbiał, gdy to robiłam. Natychmiast uścisnął mnie i obdarował moją skroń buziakiem.
- To nasza rola. Daj spokój.-Wymruczałam.
- Kiedy.. kiedy ja nie umiem na ciebie podnieść głosu.-Odparł.
- Ale musisz, bo tak mówi i książka i scenariusz. No dawaj. Pomyśl, że bardzo cię wkurzyłam i że mamy ogromny konflikt. Wiem, że umiesz.-Zachęcałam. Blondyn pokiwał przecząco głową.
- Draco Lucjusz Malfoy, ten tępy jak jakaś dzida syneczek tatusia.-Zaczęłam, stając przed nim. Ten podniósł na mnie wzrok i obserwował każdy mój ruch.-Jak śmiesz atakować moich przyjaciół? Bycie czysto-krwistym świrem nie daje ci żadnych szczególnych przywilejów!-Krzyknęłam. Blondyn zmarszczył brwi, a chwilę później stał tuż przede mną, z wymalowaną na twarzy złością.
- Ah tak? Twoi przyjaciele to toksyny. Święty Potter, uwielbiany tylko za swoją głupią bliznę. Weasel-bee, rudzielec z piegami ze zdradzieckiej rodziny, liczącej więcej dzieci niż są w stanie wykarmić. No i Granger. Mugolak, to znaczy szlama. A ty? Twoja rodzina na liście Nienaruszalnej Dwudziestki Ósemki, Ślizgonka, a przyjaźnisz się z ... z takimi jak oni. Cóż. Najwidoczniej jesteś niewiele więcej od nich warta.-Warknął.-Od urodzenia masz taki paskudny wyraz twarzy?-Dodał z ironią. Wywróciłam oczami, krzyżując ramiona na klatce.
- A twoja matka zawsze ma taki grymas, czy tylko wtedy, gdy jesteś obok?-Spytałam, cicho chichocząc.
- Odwal się od mojej matki, Greengrass!-Krzyknął, chwytając za moje ramiona.
- Nie dotykaj mnie. Kto wie jakie toksyny przenosisz na brudnych łapskach.-Syknęłam, odpychając go. Po chwili rozłożyłam ramiona, a blondyn przytulił mnie mocno i pocałował mój policzek.-Cudownie ci to wyszło.-Dodałam.
- Twoja pomoc działa cuda.-Odparł ciepło.

Draco Malfoy & Tom Felton ImaginyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz