Imagine - krótka forma opowiadania. Każdy imagin opowiada o czymś innym, może być podzielony na kilka części. Może być króciutki, może być bardzo długi. Cała książka to zbiór imagine'ów, w którym każdy opowiada inną historię. Nie ma ciągłości między...
Głęboki wdech.. i wydech. Wdech... i wydech. Wygodna pozycja - jest. Oczyszczony umysł - jest. Wiara w powodzenie - jest. Zamknęłaś oczy i skupiłaś się na oddechu, jednocześnie wyobrażając sobie wszystko, co znalazło się w twoim skrypcie.
„Przenoszę się na piąty rok do Hogwartu. Jestem czarownicą z mugolskiej rodziny, która trafiła do Slytherinu - ze względu na swoją ambicję, spryt, przebiegłość i zaradność. Jestem drugą oprócz Slughorna miłą i ciepłą Ślizgonką, która pomaga każdemu i docenia najmniejsze drobiazgi. Jednocześnie jestem również dość bliską przyjaciółką Harry'ego Pottera, przez co mam dość duże problemy z Draconem Malfoy'em."
Wdech, wydech. Wdech, wydech i... białe światło. Zasnęłaś. - Dobrze się czujesz?-Usłyszałaś. Podniosłaś się do pozycji siedzącej i otworzyłaś oczy. Nie byłaś już w swoim pokoju. Byłaś w dormitorium, które dzieliłaś z Pansy Parkinson. Udało się. UDAŁO SIĘ! Przeniosłaś się do Hogwartu po jakichś kilku tysiącach prób. - Pansy?-Zdziwiłaś się. - Merlin, brałaś coś? Oczywiście, że Pansy. Kto inny byłby z tobą w dormitorium?-Rzuciła brunetka.-Wszystko w porządku? Bardzo głęboko oddychałaś. Bałam się, że coś jest nie tak.-Dodała. - Oh tak. Jest perfekcyjnie.-Odparłaś. - W takim razie podnoś tyłek, ogarnij się i lecimy na śniadanie. Eliksiry zaczynają się równo o 8. Snape nienawidzi spóźnień.-Wydukała Pansy. Skinęłaś głową i zrobiłaś o co prosiła cię dziewczyna.
***
- Na czas, drogie dziewczęta.-Rzucił sucho Snape, gdy wraz z Parkinson weszłaś do klasy. Starałaś się nie dać po sobie poznać emocji. Razem z dziewczyną zajęłyście miejsca przy stanowisku dla czterech osób. Kto oprócz was przy nim stał? Draco i Blaise. Stałaś naprzeciwko blond perfekcji, dla której zdecydowałaś się shiftować. Wyglądał jak milion galeonów. Idealnie ułożone włosy, charakterystyczny uśmieszek, przenikliwe spojrzenie, które wylądowało na tobie zaraz po tym, jak pojawiłaś się przed nim. Widzieć Draco na ekranie to jedno, ale stać naprzeciwko niego, podczas gdy ten pali cię wzrokiem, to zupełnie inny wymiar. - Panno Y/L/N, co czuje pani w wywarze?-Spytał Snape, wyrywając cię z rozmyślań. Stanęłaś przed stojącym na środku sali kociołkiem, wypełnionym cieczą o perłowym kolorze. Od razu zaleciał cię zapach jabłek, mięty i wody kolońskiej. - Otóż... Owoce. Tak, owoce i coś orzeźwiającego.-Odparłaś. Pytania o wymienianie zapachu wśród ludzi wydawały ci się zawsze dość głupie. A jeszcze głupsze byłoby przyznanie się, co poczułaś naprawdę. Przeczytałaś wiele fanfictionów o Draco i zawsze niezwykle wkurzało cię, gdy główna bohaterka bez zastanowienia się opisywała zapach wywaru. Halo, przecież zawsze można skłamać. Nikt nie musi znać prawdy. Zabawa zbyt szybko by się skończyła. A tymczasem na twarzach wielu osób wyrysowało się ogromne zdziwienie. Kątem oka dostrzegałaś, jak uczniowie zaczynali dyskusje. Niech mają jakieś zajęcie. Wróciłaś do swojego stanowiska i usiadłaś na wysokim krześle. - Owoce? Coś orzeźwiającego? Żałosne.-Warknął Draco.-Mugolak. Ma tak brudną krew, że kreci ją czystość, orzeźwiające zapachy.-Dodał, krzyżując ramiona.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.