#111 Sierota

1.4K 53 11
                                        

O matko, ale opóźnienie 😦
Mam trochę spraw na głowie, ale myślę, że dzisiejsza praca wam się spodoba x

- To ta nowa. Spójrzcie.-Zaśmiał się nieznajomy brunet, wskazując na ciebie palcami. Minął zaledwie tydzień, odkąd wprowadziłaś się do Keston (miasteczka w Londynie), a już czułaś się jak intruz.
- Ciekawe komu ukradła sukienkę. Jest sierotą, wiedzieliście? Biedni państwo Bills. Nie doczekali się własnych dzieci i musieli wziąć jakieś z przytułku.-Odparła blondynka, siedząca obok chłopaka. Spojrzałaś w dół, lustrując wzrokiem swój strój. Tego dnia postawiłaś na dość rzucającą się w oczy stylizację - zwiewna sukienka w kolorach butelkowej zieleni z rozcięciami na udach. Materiał fruwał na wietrze, tworząc za tobą przepiękny welon, który niezwykle przykuwał uwagę. Włosy spięłaś w luźnego koka i ozdobiłaś go srebrnymi dodatkami. Makijaż - jak na taką okazję - szalony, mianowicie motyl na pół twarzy. Festiwal to festiwal. Podobno tego typu imprezy w małych miejscowościach miały za zadanie integrować, jednak całkowicie tego nie zauważyłaś. Niestety niektórzy mieli o tobie już od samego początku zupełnie inne założenia.
- Hej, ty!-Zawołała inna, tym razem ciemnowłosa dziewczyna. Obejrzałaś się w jej stronę z delikatnym uśmiechem.-Komu zwinęłaś ciuchy? W sierocińcu uczyli cię kraść?-Zaśmiała się.
- Nauczyli mnie większej kultury niż twoja.-Odparłaś z ironią w głosie. Chłopak, siedzący z nią i blondynką podniósł się na równe nogi i ruszył w twoją stronę, następnie łapiąc cię za gardło i mocno ściskając je.
- Radzę ci to odszczekać, wyrzutku.-Warknął. Starałaś się go odepchnąć, jednak był znacznie silniejszy. Ludzie przechodzący obok udawali, że niczego nie widzą, przez co twoja panika przybrała na sile. Niemożność oddychania naprawdę wprawia w ostry stres.-Patrzcie tylko na tę żałosną brzydotę. Takiej jak ty, pies z kulawą nogą nie chciałby za żonę.-Zaśmiał się.
- Michael, może przedstawisz mnie koleżance?-Usłyszałaś. Brunet puścił cię, przez co opadłaś bezsilnie na trawę, a chłopak wyglądał na dość zakłopotanego. Przed wami stanęła naprawdę piękna dziewczyna o kruczo-czarnych włosach, fiołkowych oczach i niezwykłych rysach twarzy. Wyglądała jak z jakiejś baśni.
- Cześć Venie. To jest.. uh.. sama spytaj.-Odparł Michael, następnie szybko znikając z zasięgu wzroku. Nieznajoma nachyliła się nad tobą, wyciągając do ciebie dłoń i pomagając ci wstać.
- Wyglądało groźnie. Wszystko w porządku?-Spytała, na co jedynie skinęłaś głową.-Michael to niezłe ziółko. Zazwyczaj straszy dla żartów, ale tym razem sama doznałam niezłego szoku. Ty jesteś Y/N, prawda? Y/N Y/L/N, nowa uczennica w naszej szkole? Sporo o tobie słyszeliśmy. W naszej okolicy wieści bardzo szybko się rozchodzą. Dookoła sami ciekawscy ludzie. Wiedzieliśmy o twoim przyjeździe zanim się pojawiłaś. Nie bierz tego do siebie, jednak duża część osób lubi dyskryminować już na samym początku. Masz trudny czas przed sobą, ale myślę, że mogłabym ci jakoś pomóc, jeśli tylko będziesz chciała. Swoją drogą jestem Venie De León. Chodzimy do tej samej szkoły. Mamy zajęcia z osobami w różnym wieku. Nie jesteśmy zbyt dużą grupą. Mimo, że w okolicy jest wiele dzieciaków, część z nich nie uczy się, bo ich przyszłość to farma, a więc wykształcenie jest im zbędne.-Mówiła.
- Brzmi... ciekawie.-Odparłaś.
- Mieszkałaś już wcześniej na Wyspach Brytyjskich? Podobno masz za sobą długą podróż.-Rzuciła, następnie prowadząc cię do zacienionego miejsca.
- Przyjechałam z Manchesteru. Fakt, pociągiem jedzie się przez całą wieczność.-Mruknęłaś pod nosem.
- Pani Leah pokazała ci już okolicę? Wiesz mniej więcej gdzie jest szkoła, kościół, w którą stronę do miasta?-Spytała.
- Tak. Zrobiłyśmy sobie niedzielny spacerek. Sympatyczne miejsce, piękne widoki i.. ludzie tacy oceniający z góry.-Rzuciłaś.
- Trochę minie, zanim przywykną. Nowi tutaj to.. obiekty niezwykłego zainteresowania. Nie zdziw się, gdy któregoś dnia usłyszysz na swój temat historie z kosmosu. Nasza nauczycielka pół roku temu przechodziła przez piekło. Stałe plotki, wyzwiska, traktowanie jak popychadło. To wszystko przez idiotyczne przyzwyczajenia. Jeśli nie masz życia ułożonego według pewnych schematów, nie licz na szczere intencje. Mowa oczywiście o starszych. Młodsze pokolenie myśli trochę inaczej, chociaż nasi starzy tak jakby zatrzymali się w czasie i uczą nas swoich „ideałów". Swoją drogą ładnie wyglądasz. Masz prawdziwe dzieło na twarzy. Sama malowałaś? Wygląda cudownie. Pewnie zajęło ci to sporo czasu. Musiałaś też chyba wielokrotnie obserwować motyle, żeby z takimi detalami odtworzyć wszystkie wzory. Kiedyś próbowałam narysować motyla, ale wyszedł mi jakiś nietoperz lub.. sama nie wiem.-Mówiła.
- Miło z twojej strony. Chciałam być oryginalna. Mam w głowie tyle różnych pomysłów na inne malunki, a wygląda na to, że prędko kolejny festiwal się nie odbędzie. W sierocińcu mieliśmy dostęp do wielu książek, w tym w większości do przyrodniczych. Tego motyla widziałam w jednej z nich.-Odparłaś, wskazując na swoją twarz.-A tamci.. Michael i jego koleżanki.. też chodzą do tej samej szkoły?-Spytałaś.
- Tak. Michael, Daphne i Pansy. To naprawdę wredne istotki. W zasadzie w szkole uczniowie nie są zbyt mili, a zwłaszcza chłopcy. Myślą, że wszystko im wolno.-Rzuciła Venie.-Jest tylko jeden, któremu naprawdę można zaufać. Draco Malfoy. Nie jestem z nim jakoś bardzo blisko, ale ma złote serce i nie zrobi ci krzywdy. Z tym, że nie radzę ci się do niego zbytnio zbliżać. Pansy, ta brunetka jest w nim po uszy zakochana. Gdyby zobaczyła cię w jego towarzystwie, miałabyś przekichane, a tego chyba nie chcesz.-Dodała.
- Wystarczy mi starcie z Michaelem.-Odparłaś, po czym obie zachichotałyście.

Draco Malfoy & Tom Felton ImaginyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz