Dla April Meadow Reed zaginięcie koleżanki jest początkiem kłopotów i sytuacji z których trudno będzie wybrnąć. Życie April zmienia swój nudny bieg, gdy zaprzyjaźnia się z nową uczennicą Niną Martin. Dziewczyna wciąga April w świat zagadek i sekretó...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
— Jerome, czekaj chcesz mi powiedzieć, że ktoś ukradł klejnot z tarczy? Ale po co ktoś miałby to zrobić?
Jestem skonfundowana. Ten klejnot był jakiś dziwny i podejrzany, ale zrzuciłam to na fakt, że w tym domu prawie nic co pochodzi od Frobisher'ów nie jest zwyczajne.
— Mnie pytasz?
Przyglądam się tarczy i temu kamieniowi. Może powinnam go znów dotknąć, ale otwarcie gablotki... Sama nie wiem.
— Dzień Dobry, April, Jerome, mam nadzieje, że nie czatował pan tutaj przez całą noc? — zagaduje do nas Pan Sweet, który właśnie wchodzi do pomieszczenia.
— Nie, ale proszę pana niech pan spojrzy, tak porządnie — prosi Jerome. Pan Sweet wzdycha i podchodzi do gablotki.
— Nie bardzo rozumiem, czego ode mnie oczekujesz, Jerome — zastanawia się Sweet.
— Znam ten klejnot, nie wygląda na oryginał. To nie to — wykłóca się Jerome.
— W sensie, że to fałszywka? — upewnia się Dyrektor, ale raczej nie wydaje się traktować tego poważnie. — A co pani myśli, Panno Reed?
— Sama nie wiem... Wydaje mi się, że warto by było to sprawdzić — oznajmiam, wzruszając ramionami.
— Tak się składa, że już skontaktowałem się z profesjonalistą — informuje Sweet. Jerome spogląda niego zdumiony. — I potwierdził, nie ma wątpliwości, że to oryginalny kamień.
— Kim jest ten ekspert? — pytam.
— Jasper, a skoro to renomowany antykwariusz, więc nie miałby powodu kłamać, prawda? — mówi Sweet.
Jerome kiwa głową, ja również. Nie ma się co kłócić. Chyba możemy ufać Jasper'owi?
— Widzisz, nie ma się co martwić, Pan Jasper by nie okłamał — stwierdzam.
— Jasne, pewnie tak — mówi Jerome, ale wyczuwam w jego głosie powątpiewanie.
— Możesz sam go zapytać, aby się upewnić, sprawdzić jak się zachowa — proponuje.
— Tak zrobię — odpowiada Jerome, marszcząc brwi, jakby obmyślał jakiś tajny plan. Wzdycham. Sytuacja jest dziwna.
Rano ja i reszta Sibuny weszliśmy do piwnicy, aby położyć nasz pierwszy odblask. Musimy odnaleźć jeszcze pięć, które położymy na postumentach wyglądających, jak dłonie. Załamią światło, ułożą coś, jakąś konstelacje i otworzą drzwi. Problem z tym, że żadne z nas nie wie gdzie szukać kolejnego odblasku. Chociaż rysunki na ścianach wydają się podpowiedzią. Rozpracowanie wykresu zodiaku, który nieco się różni od zwyczajnych, a przynajmniej jest tak według Fabiana.
Nie jestem w stanie pójść z Jerome'em do biblioteki, aby wypytać Jaspera, ponieważ, ja, Patricia i Joy urządzamy szpiegowanie. Szpiegujemy Piper, Eddiego i Sweeta podczas kolacji na której to miała być Patricia. Wiecie Pipier udaje swoją siostrę. Po prostu muszę to zobaczyć, jestem niezwykle ciekawa, jak się potoczy ta sytuacja. Wyczuwam kłopoty.