89

21.2K 1.2K 76
                                        

Po chwili do samochodu wrócił szatyn, ani chwili nie czekając po prostu rzuciłam mu telefonem w twarz. Syknął cicho, musiało go mocno zaboleć.

- Co to jest do kurwy?- Spojrzał na mnie zdezorientowany po czym przeniósł swój wzrok na urządzenie,  przeczytał to marszcząc brwi następnie ponownie umieścił wzrok na mnie.

Otwierał i zamykał usta nie wiedząc najwyraźniej co powiedzieć.

- Tak myślałam. - Odpięłam pas bezpieczeństwa i wsiadając trzasnęłam drzwiami. 

Chłopak uchylił szybę. - Roos..

- Wypierdalaj stąd! - Wahał się przez chwilę ale w końcu zostawił mnie odjeżdżając z piskiem opon. Jaka ja byłam głupa! Tylko niepotrzebnie skomplikowałam sobie życie.

Otarłam łzy wybierając numer blondyna, który odebrał po dwóch sygnałach.

-Lu.. - Załkałam mu do słuchawki.

- Rosie, kochanie proszę powiedz mi co się dzieje? - Powiedział wyraźnie wystraszonym głosem. 

- Mógłbyś po nie przyjechać? - Wychlipiałam. 

-Tak, pewnie!  Powiedz mi gdzie jesteś. 

Wytłumaczyłam mu dokładnie gdzie się znajduje na co ten obiecał, że będzie za dziesięć minut, oczywiście zabronił mi się rozłączać ponieważ się o mnie martwi.
Tak więc siedzę skulona,  zapłakana i trzęsąca się na krawężniku z telefonem przy uchu.

W końcu poczułam jak otaczają mnie dwa silne ramiona, w które mimowolnie się wtuliłam. Chłopak posadził mnie sobie na kolanach i zaczął głaskać po plecach, co chwilę całować w a to skroń, a to policzek, włosy czy nos. Dopiero teraz zdałam sobie, że z moich ust wydobywa się głośny płacz.

-Cii, kochanie już spokojnie, jestem tu przy tobie.

-Lu.. te kilka dni bez ciebie były okropne. - Wydyszałam przez płacz.

-Wiem kochanie, wiem, mi też nie było lekko. 

-To dlaczego tak się zachowałeś?  - Tutaj chłopak głośno westchnął.

-Może najpierw przenieśmy się do samochodu ponieważ cała drżysz a wtedy wszystko ci opowiem. 

-Dobrze.

Lov u RosOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz