185

10K 629 60
                                    

Rozglądałam się uważnie, stojąc w przedpokoju. Dom był jasny i przestronny, urządzony w nowoczesnym stylu, chociaż brakowało mu dodatków. W zasadzie były tylko podstawowe meble, na tyle ile zdążyłam zobaczyć.

- Rodzice przyślą moje rzeczy w tym tygodniu – powiedział.

- Co? Rozmawiałeś o tym z nimi? Kiedy?

- Z nimi, z chłopakami – wzruszył ramionami. – Kiedy byliśmy w Sydney. To było oczywiste, że w końcu się wyprowadzę.

- Nie wolałbyś mieszkać w Sydney? Bliżej rodziny, chłopaków...

- Jaki byłby w tym sens, skoro ty byłabyś tu? Zresztą w Los Angeles spędzamy sporo czasu, a do rodziny zawsze mogę polecieć, jeśli będę miał Cię dość – powiedział ze złośliwym uśmieszkiem.

- Mnie? – zapytałam. Wystawił w moim kierunku dłoń, na której, na palcu wskazującym wisiały klucze.

- Jeśli tylko zechcesz tu ze mną zamieszkać – uśmiechnął się. – Twoje obecne mieszkanie nie przywołuje u Ciebie najlepszych wspomnień, rozmawialiśmy już o tym nie raz... więc pomyślałem, że moglibyśmy zamieszkać razem. Tutaj, w Los Angeles.

- Nie przeszło Ci przez myśl aby zapytać mnie czy nie chciałabym zamieszkać w Sydney?

- Przeszło, ale stwierdziłem, że to lepsze rozwiązanie. Tutaj masz znajomych, większość twojej pracy to zlecenia w Stanach, a mnie i tak częściej nie będzie niż będę, taka praca, więc lepiej abyśmy mieszkali tutaj niż gdzieś, gdzie nie znałabyś nikogo, bo wiadomo, że nie mogłabyś jeździć ze mną ciągle w trasie. Wiem jak uwielbiasz swoją pracę, a niedługo będziesz mogła wrócić do sesji, a ciągłe latanie w tą i z powrotem przez pół globu jest bezsensu.

- Kupiłeś dom z myślą o mnie? - powiedziałam z niedowierzaniem. - Wszystko zaplanowałeś? I niby jak miałabym Ci powiedzieć, że z tobą nie zamieszkam? – zabrałam do niego klucze i już po chwili wisiałam na jego szyi, a nogami objęłam w pasie. – Oczywiście, że z tobą zamieszkam, głupku – złapałam dłońmi za jego policzki i złączyłam nasze usta. – Kocham Cię, Calum.

- Ja Ciebie też kocham, Leen.

- Ale mamy do omówienia kwestię wydatków... - zaśmiał się.

- Obiecuję, że więcej domów nie kupię – był rozbawiony. Pokręciłam głową z niedowierzaniem. – Więc... podoba Ci się?

- Jak na razie może być – powiedziałam, starając się powstrzymać uśmiech. – Ta przeszklona ściana jest świetna, wpada przez nią tyle światła i mamy basen!

- Widok z tarasu i tak jest lepszy niż cokolwiek tutaj, zwłaszcza nocą.

- Skąd wiesz?

- Widziałem zdjęcia – wzruszył ramionami. – Taki urok domu na wzgórzu, widać panoramę miasta.

- Ile właściwie ma pokoi?

- Cztery. Główna sypialnia jest na dole i ma osobne wyjście na taras, reszta jest na piętrze.

- Oh... musimy zwiedzić w końcu nasz dom – spojrzałam wprost w jego czekoladowe tęczówki. – Powinniśmy zacząć od naszej sypialni.

- Doskonały pomysł.





Seksów nie będzie w następnym, nie chce mi się ich opisywać xD

Nie wierzę, że to już powoli koniec, jednocześnie czuję się dziwnie, bo naprawdę lubię to pisać i się cieszę, bo zacznie się Mivi :D Mam już pomysł na to, co będzie się tam działo so... hehe już niedługo się dowiecie! :D

Lov U♥

I hate that I want you ✉ C.HOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz