Rozdział 1

11.5K 1K 359
                                        

*James*

Trzymałem w dłoniach dokumenty, które przyniósł mi dzisiaj listonosz i nie wierzyłem własnym oczom. Nie rozumiałem, jakim cudem mój własny ojciec był zdolny do czegoś takiego. Zawsze wiedziałem, że coś jest z nim nie tak, ale żeby zdecydować się na taki krok? Trzeba mieć coś z głową, albo to ja jestem za młody, aby to zrozumieć.

Zgniotłem kawałek papieru w małą kulkę i ze złością rzuciłem nią tak, że odbiła się od białej ściany. Palcami stukałem w drewniany stolik, znajdujący się pośrodku przestronnego salonu. Wszystko w nim było utrzymane w nowoczesnym, ale eleganckim stylu. Tak samo zresztą wyglądał cały mój dom. Od zawsze taki wystrój był bliski memu sercu, odzwierciedlał on zdecydowanie mój charakter.

Na ścianie, niedaleko drzwi, które prowadziły do ogrodu, wisiał duży telewizor, gdzie bez problemu siedząc na sofie mogłem oglądać jakieś mecze, czy też filmy. Jednak było to rzadkością, ponieważ moja praca nie pozwalała mi na odpoczynek, jakby nie patrzeć to całe swoje życie podporządkowałem pracy i odpowiadało mi to. Nie czułem się źle ze świadomością, że zaniedbuje w jakimś stopniu życie prywatne. Moim celem było tylko i wyłącznie rozwijanie siebie w dziedzinie, w której czuję się najlepiej.

Zdenerwowany praktycznie wybiegłem z domu, wcześniej podnosząc z jasnej podłogi kawałek papieru, który tak mnie zdenerwował. Musiałem jak najszybciej wyjaśnić całą tą sprawę i w tej chwili ogromnie się cieszyłem, że drugą połowę domu, albo raczej willi, zajmują właśnie moi rodzice. Nie musiałem przynajmniej jechać na drugi koniec Londynu, aby coś z nimi wyjaśnić. Bez pukania wszedłem do ich mieszkania.

– James? Co ty tutaj robisz? – moja matka była wyraźnie zdziwiona moim przybyciem. W sumie to nie zdziwiła mnie, aż tak jej reakcja, bo w końcu nie odwiedzałem ich za często. Miałem ważniejsze sprawy na głowie.

– Muszę porozmawiać z ojcem – powiedziałem, siadając na sofie w salonie. Musiałem się trochę uspokoić, jeżeli chciałem przeprowadzić z nim rozmowę. Zdawałem sobie sprawę, że jego stan zdrowia nie był najlepszy, dlatego też nie chciałem go pogorszyć. To nie było moim celem.

– O czym? – zajęła miejsce obok mnie i uważnie zaczęła mi się przyglądać, jakby starała się coś wyczytać z mojego wyrazu twarzy. Kiedy miałem już zamiar zacząć opowiadać jej o całej tej sprawie do salonu weszła gosposia moich rodziców i postawiła przed nami dwa kubki z kawą. Skinieniem głowy podziękowałem jej i dałem do zrozumienia, żeby opuściła już to pomieszczenie, tym samym dając mi swobodnie porozmawiać z matką.

– Sama zobacz. – Podałem jej pognieciony kawałek papieru. – Powiedź, że to jest jakiś kiepski żart z waszej strony. – Spojrzałem w jej oczy, czekając na odpowiedź. Jednak głucha cisza panowała w tym pomieszczeniu. Nie zamierzała mi chyba tak szybko udzielić odpowiedzi.

Wziąłem łyk gorącego napój i zacząłem zastanawiać się nad tym wszystkim. Nie rozumiałem, dlaczego on zdecydował się na takie zagranie. Czemu bije od niego, aż taka nienawiść względem mnie? Do cholery jestem jego synem, więc powinien mnie wspierać i pomagać, a nie stawiać przede mną jakieś wymagania wzięte chyba z kosmosu. Tak chyba nie powinna działać relacja na linii ojciec-syn albo się mylę.

– James, proszę to wola ojca i nie kłóć się z nim teraz – powiedziała, nie spuszczając ze mnie wzroku. – Doskonale wiesz, że jego stan z każdym dniem się pogarsza. – Błagalny ton mojej matki zaczął na mnie działać z każdą sekundą coraz bardziej, ale nie mogłem tego odpuścić. Nie tym razem. Sprawa ta nie należała do tych błahych, ale była poważna, ponieważ chodziło tutaj o przyszłość całej mojej rodziny. Firma w której pracuję została założona przez mojego pradziadka, więc teraz nie mogłem dopuścić do sytuacji, w której wpadnie ona w niepowołane ręce. Nikt kto nie należał do rodziny Wardów, nie miał prawa, aby kierować tą kancelarią. Tutaj chodziło o tradycję, która miała być kultywowana przez moją rodzinę.

Find HappinessOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz