*Zoe*
Po zakupach wróciłam do domu. Jak się okazało, Charlotte zasnęła i Margaret obiecała, że przyprowadzi ją, gdy tylko mała się obudzi.
- Wróciłam - odezwałam się do siedzącego w salonie Jamesa, który popijał w szklance zapewne whisky. Mężczyzna tylko kiwnął głową, jakby go to wcale nie interesowało.
- Przywieźli twoje zakupy. Trochę zaszalałaś - stwierdził i spojrzał w moją stronę. Z jego wzroku nie mogłam niczego wyłapać. Nie miałam pojęcia czy był zły, czy też nie.
- Ja przepraszam, byłam z twoja mamą i ona powiedziała, żebym kupiła parę nowych rzeczy. - Próbowałam się wytłumaczyć. - Oddam ci te pieniądze - powiedziałam cicho. Zrobiło mi się strasznie głupio, że tyle wydałam. Pod koniec zakupów nawet nie sprawdzałam już cen tylko po prostu kupowałam to, co Margaret uważała za idealne dla mnie.
- A czy ja powiedziałem, że masz coś oddawać? - pokiwał głową z rozbawieniem. - Dając ci swoją kartę, liczyłem się z tym. - Wstał z sofy i podszedł w moja stronę. - Musisz się jakoś prezentować. - Oblizał swoje wargi. - Już wcześniej miałem cię wysłać na zakupy, ale ciągle coś innego się działo. - Odłożył whiskówkę na stół, który znajdował się obok nas.
- Dziękuje. - Musiałam mu podziękować, bo tak naprawdę nie musiał tego robić. Umowa nie obejmowała tego, że Ward płacił za moje zakupy. Miało to być tylko małżeństwo na papierze, ale coś chyba poszło nie tak.
***
Pakowanie od zawsze było dla mnie koszmarem. Nigdy nie wiedziałam, co mam zabrać. Wszystko nagle wydawało mi się potrzebne, a później kończyło się tym, że cały czas chodziłam w kilku ulubionych rzeczach. Teraz niestety miało być inaczej. Musiałam zabrać odpowiednią liczbę ubrań, aby jakoś wyglądać. Nie chciałam też narobić Jamesowi wstydu. Nie po to miałam tam jechać.
Spakowałam do nowej, złotej walizki parę ubrań. Rzeczy tak naprawdę to nie wiem, jakim cudem się tam zmieściły. Bagaże były małe, ale idealnie spełniały się w roli bagażu kabinowego. Nie chciałam narażać Jamesa na dodatkowe koszty za rejestrowaną torbę. Od samego początku obiecałam sobie, że zmieszczę się tylko i wyłączenie w jednej i tak też zrobiłam.
- Spakowałam już wszystko - odezwałam się, gdy mężczyzna wszedł do garderoby. Kiwnął głową, a następnie wyminął mnie i zdjął z wieszaków parę swoich rzeczy, które po chwili wylądowały w jego czarnej walizce. Zdążyłam zauważyć, że wyjątkowo zabrał ze sobą luźniejsze rzeczy, co nie powiem zdziwiło mnie.
Dałabym sobie rękę uciąć, że będzie w gorącej Hiszpanii chodzić w swoich cholernie drogich garniturach, a tu taka niespodzianka. Nie powiem, bo wcześniej nie miałam okazji obserwować go w takim wydaniu, więc to będzie dla mnie nowość, ale sądzę, że bardzo przyjemna.
Tak naprawdę nie mogłam się doczekać, aż pójdziemy na plażę. Może było to dziwne, ale chciałam zobaczyć jego wyrzeźbione ciało i móc, przyglądać mu się bez krępacji. Po naszej wspólnej nocy pragnęłam coraz to więcej i więcej jego.
Gdzieś w głębi liczyłam, że taki wyjazd nam pomoże, szczególnie po tym wszystkim, co działo się w naszym życiu ostatnio.
Gdy mężczyzna zapiął swoją walizkę i zabezpieczył szyfrem, podszedł do mnie i złapał moją walizkę za rączkę.
- Tylko jedna? - zdziwił się. No tak, pewnie liczył się z tym, że zabiorę ze sobą pół szafy i do tego ze trzy walizki. Nie tym razem. Nie było mi to potrzebne do szczęścia. Kilka tych rzeczy zdecydowanie powinno mi wystarczyć, bo przecież nie jechaliśmy tam na miesiąc.
CZYTASZ
Find Happiness
RomanceMłoda kobieta z ogromną ilością problemów na głowie, nie wie już, co ma zrobić ze swoim życiem. Długi nie pozwalają jej normalnie funkcjonować, dorywcze prace za bardzo nie pomagają, wtedy jej przyjaciel wpada na genialny pomysł, który wszystko zmie...
