Rozdział 16

5.5K 644 126
                                        


*Zoe*

Nie miałam pojęcia, jak mam się zachować, po czyjej stronie stanąć. Wybrać swojego najlepszego przyjaciela, czy też męża. Nigdy wcześniej nie miałam styczności z taką sytuacją, co tym bardziej wszystko komplikowało. Musiałam jednak zareagować, przecież inaczej oni się pozabijają.

– James przestań! – krzyknęłam, a następnie szybko do nich podbiegłam. Starałam się odciągnąć Warda, aby nie wyrządził Patrickowi jeszcze większych obrażeń, ponieważ zdecydowanie widać, że to on obrywa. – To twój przyjaciel! Przestań! – nic nie było w stanie go zatrzymać. Zachowywał się, jakby w jednej chwili wstąpił w niego jakiś demon, który za wszelką cenę pragnie siać zniszczenie. Jestem przekonana, że kiedy ochłoną, będą żałować tego, co tutaj się stało. W końcu to najlepsi przyjaciele, więc takie zachowanie jest karygodne.

– Nie wpieprzaj się w nieswoje sprawy Zoe! – zrobiło mi się przykro. Jak niby mam się nie wtrącać, jeżeli ta sprawa ewidentnie również dotyczy mnie. Rozumiem, że jest to ich w jakimś stopniu prywatna kwestia, bo to oni dają sobie w twarz, ale w tym momencie zachowują się, jak dzieci. Zamiast wyjaśnić powstałe nieporozumienie, wolą je rozstrzygnąć przy pomocy wyzwisk i przemocy. Nigdy nie popierałam tego typu zachowania i nie mam zamiaru, a już szczególnie w domu, gdzie przebywam z małym dzieckiem. Spojrzałam na Patricka błagalnym wzrokiem. Chciałam, aby chociaż w małym stopniu ustąpił i odsunął się od Jamesa na bezpieczną odległość. Miałam świadomość, że Grey ma do mnie słabość i w tej chwili miałam nadzieję, że mi ulegnie.

– Koniec – odezwał się po chwili mój przyjaciel, a ja mogłam odetchnąć z ulgą. Przynajmniej jeden z nich okazał się tym mądrzejszym. Przesunął się w moją stronę, pokazując mojemu mężowi, że pora zakończyć tę całą bijatykę.

–Pieprzcie się! Jesteście siebie warci! – praktycznie wykrzyczał te słowa, a później kolejne czynności działy się strasznie szybko. Ponownie wziął zamach i nie zwracając uwagi na to, że stoję koło Patricka, uderzył go. Widziałam, że użył prawdopodobnie całej swojej siły, co spowodowało zachwianie Greya. Zauważyłam pulsujące żyły na szyi mojego męża, jak i zaciśnięte mocno pięści. Pokręciłam tylko głową, kiedy James odwrócił się i opuścił to pomieszczenie, a następnie dom.

– Nic ci nie jest? Boli cię coś? - skakałam wokół przyjaciela, chciałam mu jakoś pomóc. Nie mogłam patrzeć na niego w takim stanie. Krew kapiąca na deskę podłogową, która znajdowała się w salonie, przerażała mnie. Jej odcień czerwieni był bardzo intensywny, co spowodowało, że plama była bardzo wyraźna na jasnej podłodze. – Zaraz wrócę, nie ruszaj się. – Praktycznie pobiegłam do łazienki, aby zabrać z niej apteczkę i chociaż w małym stopniu opatrzyć rany, które znajdowały się na jego twarzy. Miałam nadzieję, że nie zostaną żadne blizny. Jak na złość, prawdopodobnie ze stresu, cała jej zawartość wysypała się na kafelki, co spowodowało, że w pomieszczeniu zrobił się niezły bałagan. Szybko zebrałam wszystkie rzeczy, które wydawały mi się najpotrzebniejsze i wróciłam do przyjaciela. Starałam się, jak najdokładniej opatrzyć mu wszystkie rany. Nie zaprzestawałam swoich czynności, nawet gdy Patrick syczał z bólu. Doskonale wiedziałam, że jest nieprzyjemne uczucie, ale mógł się nie bić. To tylko i wyłącznie wina jego, jak i Warda.

– Delikatniej Zoe. – Cały czas marudził, ale ja nie mogłam nic z tym zrobić, przecież nie mogłam przyśpieszyć tego procesu.

– Skończyłam – powiedziałam z uśmiechem. Widziałam, jak mężczyzna wyraźnie odetchnął z ulgą.

***

– W przyszły weekend lecimy na Malediwy. – Usłyszałam słowa Jamesa, kiedy tylko przekroczył próg domu. Zdziwiłam się, ponieważ zawsze wracał z pracy wieczorem, a tutaj taka niespodzianka i już po trzeciej był w mieszkaniu.

Find HappinessOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz