Upewnij się, że przeczytałeś rozdział 87:*
*Zoe*
- Dla mnie priorytetem była kancelaria i to w niej mogłem spędzać całe dnie, a Megan chciała mieć prawdziwą rodzinę - zaczął sam z siebie kontynuować temat i to bez mojej prośby.
- Jeżeli nie chcesz to nie mów - powiedziałam. Chciałam dać mu do zrozumienia, że ja do niczego go nie zmuszałam i to wszystko działo się z jego inicjatywy. Nie powinien czuć się zobowiązany do tego.
- Poczekaj. - Wziął do ręki mój kieliszek z winem i napił się odrobinę.
- Zwariowałeś?! - krzyknęłam i wyrwałam mu z ręki naczynie. - Prowadzisz - dodałam. Nie miałam zamiaru pozwolić mu tutaj zostać, aby spędził w moim mieszkaniu kolejną noc.
- Wrócę taksówką. - Wzruszył ramionami. - Więc Megan zależało na tym, żebym wracał do domu równo o czwartej i poświęcał jej, jak najwięcej czasu - powiedział, a ja musiałam przyznać, że rozumiałam jego byłą żonę. Chciała mieć po prostu męża dla siebie.
- A tobie to nie odpowiadało - stwierdziłam. Za dobrze go znałam i wiedziałam, że nie byłby się w stanie poświęcić dla kogoś.
- Byłem młody, miałem duże ambicje. - Spojrzał na mnie. - Dopiero zaczynałem pracę w kancelarii ojca, więc rodzina była u mnie na drugim miejscu, wiesz. - Złapał mnie za rękę, której nie zdążyłam zabrać. - czasami żałowałem, że związałem się z nią, bo może gdybym zaczekał to wszystko potoczyłoby się inaczej - dodał.
- My byśmy się nie poznali - powiedziałam cicho, a następnie spuściłam wzrok. Gdyby jej się później oświadczył to może teraz by tworzyli szczęśliwą rodzinę i mieli dzieci. Nie koniecznie wtedy musiałoby się to wszystko zakończyć rozwodem.
- Poznalibyśmy się, bo w końcu jesteś przyjaciółką Patricka. - Nie wiem czy starał się mnie pocieszyć, ale nie wychodziło mu to za bardzo. - Chciałbym cię przeprosić za tą całą sytuację, gdy kazałem się wam wyprowadzić. Zbyt pochopnie postąpiłem. - Kiwnęłam galową, chcąc przyznać mu rację. Nie porozmawiał ze mną nawet, zachował się, jak gówniarz.
- Dlaczego to zrobiłeś? - tak naprawdę nie miałam pojęcia czym się kierował tamtego dnia. Do tej poru to było dla mnie jedną wielką zagadką, która miałam nadzieję, że dzisiaj się wyjaśni.
- Mój brat przyniósł mi teczkę, której zawartość mnie przeraziła. Nie wiedziałem, co miałem zrobić - zaczął opowiadać.
- Teczkę? - nie rozumiałam, co takiego mogła zawierać, żeby tak brutalnie wyrzucić mnie z domu i się ze mną rozstać bez możliwości wyjaśnień. - Co w niej było? - zadałam w końcu to pytanie.
- Akta Bermoth'a - wypowiedział te słowa, patrząc mi prosto w oczy. Automatycznie zbladłam. Wiedziałam, że brat Jamesa miał dostęp do takich informacji, ale nie sądziłam, że przekaże je komuś dalej.
- Wiesz już? - zabrałam swoją dłoń z jego uścisku i położyłam ją na swoim kolanie.
- Wiem - powiedział. - Chcesz mi to wszystko wytłumaczyć? - zapytał. - Bo informacje o nim były dosyć ciekawe. Co cię z nim łączyło? - wiedziałam, że będę musiała mu wszystko wyjawić, ale niestety nie przygotowałam sobie żadnej mowy, którą mogłabym przestawić.
- Z nim nic takiego. Z początku był najlepszym przyjacielem mojego chłopaka, jednak później wbił mu nóż w plecy i to dosłownie. - Mimo że to były tylko wspomnienia to nadal odczuwałam ból po stracie ważnej osoby. - Na pewno były tam informacje o Alexie. - Ward kiwnął twierdząco głową. - Zaczęliśmy się spotykać, gdy byłam na studiach. Tworzyliśmy naprawdę zgraną parę i planowaliśmy razem resztę życia. Do dzisiaj pamiętam jego radość, gdy dowiedział się, że będziemy mieli dziecko. - Uśmiechnęłam się, gdy w mojej wyobraźni pojawiła się scena, kiedy powiedziałam ukochanemu o dziecku. - Rodzice od samego początku mówili mi, że to nie był odpowiedni chłopak dla mnie, ale nikogo nie słuchałam i dlatego nasz kontakt się zepsuł. Oni nie chcieli mieć nic wspólnego z moim chłopakiem. - Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę musiała komuś to opowiadać.
- Jak to się stało, że on również ma tak barwne akta? - zapytał.
- To Andrew go w to wplątał. Nie wystarczało mu normalne, spokojne życie, więc postanowił je sobie urozmaicić. Z początku sprzedawał małolatom narkotyki oraz inne używki, co mi już się nie spodobało, ale Alex nie zauważał w tym nic złego. - W moich oczach pojawiły się łzy. Ciężko było się zwierzać komuś takiemu, jak Ward. Nie mogłam nawet liczyć na współczucie z jego strony.
Doskonale wiedziałam, że on już to wszystko wiedział i gdy tylko skończę opowiadać, wyśmieje mnie i powie jaką byłam idiotką wierząc w to wszystko.
- Alex w końcu uległ namowom przyjaciela oraz chęcią na szybki zarobek i sam zaczął pakować się w to całe gówno - kontynuowałam. - Oczywiście na samej sprzedaży nie mogło się skończyć. Doszły do tego kradzieże oraz jakieś porachunki z rosyjską mafią, o czym dowiedziałam się dopiero od twojego brata.
- Co w tym wszystkim robił Christian? - usłyszałam kolejne pytanie z ust Jamesa.
- Był prawnikiem Bermoth'a. Miał mu pomóc, gdy sytuacja stała się zbyt niebezpieczna. Andrew oraz Alex zaczęli pomagać mafii w przemycie pieniędzy do ich kraju. Zresztą na pewno o tym słyszałeś.
- Faktycznie coś było parę lat temu na ten temat, ale dokładnie nie pamiętam. - Zaczął się zastanawiać. - Wiem, że miało to związek z nieruchomościami.
- Dokładnie, chodziło o to, że zakup nieruchomości był napędzany przez zagranicznych kupców, którzy przez to mogli prać brudne pieniądze - powiedziałam mu tle ile sama widziałam na ten temat.
- Jak to się stało, że Bermoth siedzi w więzieniu, a Alexander nie żyje? - mężczyzna usiadł wygodniej na kanapie.
- Po prostu Andrew nie mógł znieść, że Alex miał zamiar stworzyć rodzinę. Bał się, że zostanie z tym wszystkim sam, jednak zapomniał o najważniejszym, że nawet jeżeli Alex chciałby się od tego uwolnić to nie mógł, bo chyba zdajesz sobie sprawę z tego jak działa rosyjska mafia. Jeżeli raz wkręcisz się w to towarzystwo to już z niego żywy nie wyjdziesz.
- Zabili go? - zapytał.
- Nie oni, ale Bermoth. To on zabił ojca Charlotte i moją miłość. Nienawidzę go i żałuję, że nie ma kary śmierci. - Naprawdę gdybym tylko mogła to nawet sama zabiłabym osobę, która zniszczyła mi życie.
~~~
Kolejny rozdział dzisiaj :)
Jutro już niestety rozpoczynamy zajęcia, więc nie będziemy mogły dodawać codziennie rozdziałów, bo nie będziemy miały na to czasu. Nie potrafimy się określić, jak często one będą się pojawiać, ale będziemy robić wszystko, żeby nie było zbyt długich przerw pomiędzy rozdziałami.
Mamy nadzieję, że podobał Wam się prawie miesiąc codziennych rozdziałów :*
Eve i Nika:*
CZYTASZ
Find Happiness
RomanceMłoda kobieta z ogromną ilością problemów na głowie, nie wie już, co ma zrobić ze swoim życiem. Długi nie pozwalają jej normalnie funkcjonować, dorywcze prace za bardzo nie pomagają, wtedy jej przyjaciel wpada na genialny pomysł, który wszystko zmie...
