Rozdział 6

6.3K 730 133
                                        

W końcu musiał nastąpić ten dzień, a mianowicie mojej przeprowadzki do domu Jamesa. Cały czas zastanawiałam się czy dobrze robię, czy poradzę sobie, odnajdę się w tej całej, nowej sytuacji. Przerażał mnie też fakt praktycznie codziennego spotykania matki mężczyzny - Margaret, co prawda jest przemiła, ale z drugiej strony trochę jak na mój gust zbyt nachalna. Chciałaby, aby wszystko było po jej myśli, narzuca swoje poglądy innym i ma nadzieję, że każdy będzie tańczył, tak jak ona mu zagra. Oczywiście mam świadomość, że pragnie dla swojego syna wszystkiego, co najlepsze, ale są pewne granice i czas, kiedy matka nie powinna wtrącać się w wybory życiowe własnego dziecka.

– Boję się. – Usłyszałam cichutki głos mojej córeczki, przerwałam pakowanie najpotrzebniejszych rzeczy, a następnie kucnęłam przy niej. Przytuliłam córeczkę mocno do siebie, w kółko powtarzając, że będzie dobrze. Nie mogłam patrzeć na nią w takim przestraszonym stanie, serce mnie bolało, jest taka malutka, a już tyle przeszła w swoim życiu. Ta cała przeprowadzka zapewne nie wpłynie na nią za dobrze, ale czy miałam wybór? Charlotte tak samo, jak i ja, będzie czuć się obco, poczucie jej bezpieczeństwa diametralnie spadnie, ale moim zadaniem jest zapewnienie jej tam wszystkie, aby czuła się jak w domu. Praktycznie wszystko było już spakowane oraz gotowe do zabrania, czekało na mnie nowe życie, zdecydowanie lepsze pod niektórymi aspektami.

James przyjechał po nas i pomógł znieść wszystkie walizki do jego samochodu. Mała nadal nie była przekonana i cały czas na jej twarzy widniała smutna mina, była praktycznie gotowa, aby w dowolnym momencie wybuchnąć płaczem. Moje słowa nie działały na nią, tak samo, jak hmm... mojego narzeczonego.

– Char obiecuję, że będzie fajnie, dostaniesz swój własny pokój, a pan miś jest już spakowany i strasznie się cieszy. – Mężczyzna wziął ją na ręce i starał się jak najdokładniej wytłumaczyć, wszystko, co miało mieć miejsce. Niestety nawet urok Jamesa nie podziałał, nadal była na nie, niby mogłam nie zwracać uwagi na jej zachowanie i na siłę zmusić ją do siedzenia w samochodzie, ale jaką byłabym wtedy matką? Robić coś wbrew swojemu dziecku, nie jest odpowiednim zachowaniem. – Popływamy w basenie.– Nadal starał się ją jakoś zachęcić i teraz byłam pewna, że pójdzie wszystko po naszej myśli. Charlotte uwielbiała bawić się w wodzie. Czasami udawało mi się zabrać ją na jakiś basen w ramach nagrody albo w dniu jej urodzin, takie dni nie zdarzały się często, ale jednak się starałam. Tak jak myślałam, od razu pokiwała twierdząco główką, a smutek został zastąpiony radością, jeden problem z głowy.

–Jesteś jakaś zestresowana Zoe – odezwał się James, kiedy ruszyliśmy spod mojego domu. No co ty nie powiesz, a kto nie byłby w takim stanie? Trzęsę się jak galareta, a do tego martwi mnie fakt, że jego rodzice nadal nie wiedzą nic o Charlotte, a teraz zostaną po prostu postawieni przed faktem dokonanym. Nie chciałam, aby postrzegali mnie w negatywny sposób, a przez takie kłamstwo, właśnie tak mogą o mnie sądzić.

– To dla mnie nowa sytuacja, nic już nie będzie takie jak było, zaraz całe moje życie i Charlotte wywróci się do góry nogami James. Nie nadaję się chyba do takiego życia, zaraz wszyscy w tym domu mnie zjedzą. –Spojrzałam w jego kierunku, byłam ciekawa jego reakcji, liczyłam na jakieś słowa otuchy, ale się pomyliłam.

– Nic na to nie poradzę, zgodziłaś się i nie masz innego wyjścia. – Kiwnęłam głową, miałam tego świadomość, nie musiał mi o tym przypominać na każdym kroku. – Wybierz sukienkę i tyle, resztą zajmie się odpowiednia firma. – Wzruszył ramionami i skupił się na prowadzeniu pojazdu, tak jakbym ja już nie istniała.

– Tutaj jest problem – mruknęłam cicho, patrząc przez okno na budynki, które mijaliśmy. Każdy ładnie urządzony, w dobrym stylu, pasujący do tej okolicy. Ewidentnie na pierwszy rzut oka widać, że dzielnica należy do jednych z bogatszych w całym Londynie. Będąc małą dziewczynką, marzyłam o wystawnym życiu, nigdy nie brakowało mi niczego, rodzice starali się zapewnić mi wszystko, co tylko było potrzebne małej dziewczynce do normalnego funkcjonowania w codziennym życiu. Niestety wiadomo nie od dziś, że media społecznościowe, do których należy telewizja, nie odzwierciedlają rzeczywistego obrazu życia w społeczeństwie, jest to po prostu fikcja i zakłamanie, ale jako kilkuletnie dziecko, nie potrafiłam tego odróżnić, więc chciałam żyć jak ludzie ukazani w filmach czy programach o bogaczach. Każdy tam żył na godnym poziomie, nie muszą martwić się, co przyniesie im jutro, a pieniądze mogły wystarczyć im do końca życia, bez konieczności pracowania. Z każdym kolejnym mijanym domem, czułam, że te marzenia teraz mogą w jakimś stopniu się spełnić. Nie będzie to rzeczywistość, ale iluzja, która pozwoli mi właśnie na życie na dobrym poziomie, mam taką nadzieję.

– Problem?! Wiesz, jaki masz problem? Długi, a co za tym idzie? Opiekę społeczną, która może w każdej chwili zabrać ci dziecko! – uderzył dłonią o kierownice, widziałam, że wyprowadziłam go z równowagi, ale po co od razu wyładowywać swoje złe emocje na mnie? Nic takiego nie zrobiłam, to on ma wyraźnie problemy ze sobą i jak zdążyłam zauważyć, panowanie nad własnym zachowaniem nie jest jego mocją stroną. – Więc teraz grzecznie pojedziesz po tę sukienkę i nawet pojedziesz do Paryża, jeżeli będzie taka potrzeba, rozumiesz?! – zachowywał się jak opętany, z jednej strony chciałam przemilczeć jego wybuch, ale nie potrafiłam nie skomentować tego, jaki jest w stosunku do mnie.

– Tutaj też coś znajdę – odezwałam się pewnie, nie okazywałam strachu, nie chciałam dać mu satysfakcji. – Nie zostawię mojej córki samej - Nie wyobrażam sobie przecież podróży z małym dzieckiem do kraju, który jest tak bardzo oddalony od Anglii.

– A kto niby z nią zostaje, jak ty idziesz do pracy? Wynajmę niańkę dla niej i po kłopocie. –Pokręciłam przecząco głową, nie ma opcji, żeby Charlotte była pod opieką jakiejś obcej osoby, nie zgadzam się na to.

– Najczęściej Patrick, ewentualnie sąsiadka – powiedziałam zgodnie z prawdą. Zazwyczaj prosiłam przyjaciela, aby zostawał z nią, mieli dobry kontakt, oboje zachowywali się jak dzieci, ale to już inna kwestia. Charlotte uwielbiała swojego wujka i to ze wzajemnością.

– Jak możesz zostawiać z nim dziecko? Powinnaś wziąć kogoś odpowiedniego, a nie jakiegoś alkoholika. – To podziałało na mnie jak płachta na byka, jak on to sobie wyobraża? Skąd mam wytrzasnąć środki, aby opłacić wykwalifikowaną nianię dla swojej córki. Nie każdego po prostu stać na takie luksusy. – Wiesz co, przeraża mnie twoje płytkie myślenie i nie dziwi sytuacja, w jakiej się znalazłaś. Nie znasz mnie, a oceniasz przez pryzmat pieniądza, zastanów się i popracuj nad sobą, bo wyraźnie masz skrzywione postrzeganie ludzi.

– Znam cię od tygodnia i jakoś cały czas zachowujesz się, jakbyś był wyprany z uczuć, więc jak mam cię oceniać? Wiesz, jest coś takiego jak efekt pierwszeństwa, więc wyraźnie skorzystałam z tej teorii. – Spojrzałam w jego stronę.

– No to skoro dajemy sobie dobre rady, to popracuj nad szacunkiem do innych kochanie. – Wysiadłam z samochodu i już po chwili stałam pod ogromną bramą, znajdującą się przed moim nowym, tymczasowym domem.

– Może w końcu przestaniesz mnie obrażać i zaczniesz doceniać to, że chcę ci pomóc, uwierz mi, nie będzie dla mnie problemem znaleźć kogoś innego na twoje miejsce. – Może ma odrobinę racji, ale przecież mu się nie przyznam, nie ma takiej nawet najmniejszej możliwości. Nie pozwolę na takie zachowanie w stosunku do mnie, sama nie jestem fair, ale to jest dla mnie chora sytuacja i boję się tego wszystkiego. On powinien mi jakoś pomóc, nie oczekuję za wiele, ale chyba na tyle mogłoby go stać, w końcu to jemu zależy na firmie. Byłam gotowa wrócić do domu i zapomnieć o tym wszystkim, naprawdę tego pragnęłam.

~~~

Cześć! To już kolejny rozdział, tym samym dziękujemy za 1.7k wyświetleń, 710 gwiazdek to dla nas niesamowite, nie spodziewałyśmy się, że przypadnie Wam do gustu nasze opowiadanie.

Liczymy na Wasze:

komentarze, gwiazdki oraz polecanie naszego opowiadania innym.

Kolejny rozdział? Na pewno w sobotę, ale czy wcześniej nie mamy pojęcia, zależy od naszych obowiązków.

Pojawiła się również propozycja maratonu, więc na 100% będzie miało to miejsce, ale nie wiemy dokładnie kiedy.

Dziękujemy jeszcze raz za śliczną okładkę KatyS122

Miłego wieczoru

Eve i Nika:*

Find HappinessOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz