*Zoe*
Przeszukałam jeszcze raz każde pomieszczenie, ponieważ miałam nadzieję, że gdzieś jest Charlotte. Denerwowało mnie zachowanie Jamesa, małe dziecko zaginęło i nie wiadomo gdzie jest, a ten niewzruszony siedzi zapatrzony tylko w ten głupi telefon. Zero pomocy z jego strony, czy on nie czuje takiej potrzeby, aby coś zrobić? Wybiegłam na patio, które znajdowało się z tyłu domku. Sprawdzałam każdy zakamarek, nawet zaglądałam do wody, jednak miałam nadzieję, że tam nie znajdę swojej córki. To byłby dla mnie ogromny cios i do końca życia nie wybaczyłabym sobie tego, że nie potrafiłam zaopiekować się córką. Miałam łzy w oczach, kiedy nigdzie jej nie widziałam, a co jak ktoś ją porwał? Przecież mnie nie stać, aby zapłacić okup porywaczom. Boże, dlaczego w moim życiu znowu mają pojawić się problemy, a na dodatek takiej wielkości?
– Charl... – urwałam w połowie wymawiania imienia córki, kiedy zauważyłam ją, leżącą skuloną na leżaku pod jednym z ogromnych parasoli przeciwsłonecznych. Odetchnęłam z ogromną ulgą, gdy moje małe słoneczko się odnalazło, przecież ja nie przeżyłabym kolejnego dnia bez niej. Szybkim krokiem podeszłam do córeczki i wzrokiem sprawdziłam, czy jest cała, czy nie ma żadnych ran na ciele. Na szczęście nic takiego nie znalazłam, co również wywołało u mnie uczucie ulgi. Przykryłam ją kocem, który leżał obok na stoliku. Tak bardzo się o nią bałam, każda matka na moim miejscu czułaby, przecież to samo. Strach przed utratą dziecka jest najgorszym uczuciem na świecie.
– Znalazła się – powiedziałam, wchodząc do środka budynku. Chciałam tylko zabrać swój telefon i wrócić na dwór, aby obserwować mojego śpiącego aniołka. – Śpi na leżaku. – Myślałam, że to, chociaż na niego wpłynie, wywoła jakąś reakcję, zrobi cokolwiek, ale jednak nic, nadal cisza. Zrezygnowana skierowałam się w stronę dużych drzwi prowadzących na patio.
- No tak w sumie to szła w tamtą stronę. - Kiedy usłyszałam wypowiedziane przez niego słowa, zamurowało mnie, czy on siebie do cholery słyszy? Rozumiem, że mnie może nienawidzić, cokolwiek, ale to tylko małe dziecko, które niczemu nie jest winne. Czy on nie myśli? Przecież mogło jej się coś stać tam, kiedy sama była tak blisko wody, która jest szczególnie niebezpieczna dla małych dzieci pozostawionych bez opieki.
– Żartujesz sobie?! Mogło jej się coś stać idioto! – nie panowałam nad swoimi słowami, miałam ochotę go zabić.
– Daj spokój, miałem na nią oko i nic jej się nie stało. – Miałam nadzieję, że on w tej chwili sobie ze mnie żartuje. Patrzył na to, co robi Charlotte? Wątpię. Cały czas siedział ze wzrokiem wpatrzonym w ekran małego urządzenia, jakby otaczający go świat nie istniał i tylko telefon był priorytetem. Naukowcy dobrze mówią, że korzystanie z komórek powoduje uzależnienia i jest to choroba dwudziestego pierwszego wieku. Zgadam się z tym w stu procentach. Przerażające jest to, że małe dzieci od najmłodszych lat korzystają z urządzeń elektronicznych. Nie potrafią jeszcze dobrze mówić, ale obsługę telefonu, czy tabletu znają perfekcyjnie.
Charlotte na szczęście nie miała takiej możliwości, oczywiście oglądała bajki w telewizji, ale tylko pod moim nadzorem, czy też Patricka. Chciałam, aby to, co oglądała, miało charakter edukacyjny, a teraz jest z tym ciężko. Wszystko produkowane jest masowo, tylko po to, aby sprzedać jak najwięcej egzemplarzy, czy też odcinków. Moim zdaniem brakuje prawdziwych bajek dla najmłodszych, które ich czegoś nauczą, pokażą świat w sposób rzeczywisty, a nie poprzez ukazanie w filmach animowanych nierealnych postaci. Moja córka nie korzystała z innych urządzeń elektronicznych, nie widziałam takiej potrzeby, aby dawać jej do zabawy mój telefon komórkowy czy komputer. Nie o to chodzi w dzieciństwie, aby je zmarnować na całodzienne granie w jakieś durne rzeczy na urządzeniach mobilnych.
CZYTASZ
Find Happiness
RomanceMłoda kobieta z ogromną ilością problemów na głowie, nie wie już, co ma zrobić ze swoim życiem. Długi nie pozwalają jej normalnie funkcjonować, dorywcze prace za bardzo nie pomagają, wtedy jej przyjaciel wpada na genialny pomysł, który wszystko zmie...
