Rozdział 21 (II)

3.9K 512 137
                                        

Upewnij się, że przeczytałeś rozdział 83:*

*Zoe*

Nie przespałam całej noc. Cały czas się obawiałam, że James tutaj mógł wrócić albo też włóczyć się po Londynie. Spacerowałam od okna do okna, denerwując się przy tym.

Wzięłam do ręki telefon i w myślach obliczyłam ile czasu minęło od momentu, gdy wsiadł do taksówki. Nie liczyłam na to, że to on da mi znać, że cały dotarł do domu. To było poniżej jego godności.

Mimo wahania wybrałam numer mężczyzny i miałam nadzieję, że odbierze. Chciałam usłyszeć jego głos.

- Odbierz - mówiłam sama do siebie. Czekałam dłuższą chwilę, bo domyślałam się, że mógł mieć problem ze znalezieniem telefonu.

- Ta? - usłyszałam bełkot ze strony byłego męża. - Halo? - zapytał, a po chwili usłyszałam głośny huk, któremu towarzyszyło przekleństwo. W tamtym momencie żałowałam, że puściłam go samego i to w środku nocy.

- Jesteś już w domu? - próbowałam się czegokolwiek dowiedzieć, ale naprawdę bardzo ciężko się z nim rozmawiało.

- Ona nie chciała mnie wpuścić do domu - powiedział cicho, tak że ledwo usłyszałam. Zatkało mnie, nie wiedziałam, co mam mu na to odpowiedzieć.

- Wysiadłeś już z taksówki? - nie mogłam dać się ponieść emocjom. Chciałam się tylko dowiedzieć czy dotarł do domu i nic więcej. W tym stanie nie nadawał się do rozmowy, a jego marudzenie tylko mnie w tym jeszcze bardziej uświadomiło.

Ward ponownie mruknął coś czego nie potrafiłam rozszyfrować. Ta rozmowa zdecydowanie nie miała większego sensu.

- Co widzisz dookoła? - zadałam pytanie, na które miałam nadzieję, że odpowie jakoś sensowniej niż do tej pory. Innego wyjścia z tej sytuacji nie widziałam, a nie zamierzałam w środku nocy budzić Charlotte i jechać na drugi koniec miasta.

- Domy - zaśmiał się. - I samochody - dodał, a mi opadły ręce. Naprawdę nie wiedziałam, co zrobić. Na dobrą sprawę powinnam go olać i pozwolić mu robić, co tylko chcę, ale z drugiej strony nie potrafiłam przejść obojętnie, gdy ktoś potrzebował pomocy. Dlatego też chciałam zostać prawnikiem, żeby pomagać ludziom.

- Usiądź gdzieś i się nie ruszaj - powiedziałam stanowczym głosem. - Zaraz będę - dodałam, a następnie się rozłączyłam. Musiałam działać szybko.

Mimo że nie chciałam tego robić, to poszłam obudzić Charlotte, bo nie mogłam zostawić jej samej w domu.

- Spać - mruknęła cicho dziewczynka i wtuliła się w moje ciało. Ubrałam jej kurtkę i już po chwili posadziłam w samochodzie. Zapięłam ją w foteliku, a sama zajęłam miejsce kierowcy.

W szybkim tempie dojechałam pod dom rodzinny Jamesa. Zaparkowałam samochód praktycznie na środku ulicy i zaczęłam się rozglądać za mężczyzną, którego nie mogłam zlokalizować.

Odwróciłam się do tyłu, sprawdzając czy Charlotte spała, a następnie opuściłam samochód, wcześniej zamykając go.

- James! - krzyknęłam. Miałam nadzieję, że usłyszy i jakimś cudem się tutaj zjawi i nie będę musiała go szukać po całej okolicy. - Ward! - odeszłam kawałek od samochodu.

- Kochanie? - usłyszałam za sobą głos byłego męża. Odwróciłam się w jego kierunku, stał oparty o metalowy płot. - Zgubiłem się - powiedział, a ja się cicho zaśmiałam. Jak mógł zabłądzić, stojąc pod domem? To chyba tylko on potrafił.

- Nie odzywaj się i chodź. - Stałam i czekałam, aż podejdzie do mnie, co trwało chyba parę minut. W międzyczasie parę razy by upadł, ale jakimś cudem udało mu się zachować równowagę.

Otworzyłam przednie drzwi od strony pasażera przyglądałam się, jak James próbował wsiąść do środka. Gdy w końcu mu się to udało, zamknęłam drzwi i mogliśmy pojechać do mojego domu.

W międzyczasie, gdy usiadłam za kierownicą i ruszyłam to Charlotte się obudziła, twierdząc, że już się wyspała

- Kto to? - w lusterku zobaczyłam, jak wskazuje na przedni fotel, na którym siedział Ward. Dziewczynka próbowała wychylić się, żeby coś zobaczyć, ale pas bezpieczeństwa jej to skutecznie uniemożliwiał.

- James - westchnęłam cicho. Nie zamierałam nazywać go jej tatą, bo to nie miało sensu. Mój były mąż sam na własne życzenie z tego zrezygnował.

- Nie chce - mruknęła, a następnie zaczęła kopać swoimi nóżkami w oparcie mężczyzny. Małej sprawiało to radość, a mój były mąż za bardzo nie wiedział, co się dzieje, więc nie zareagował tylko siedział wpatrzony w przednią szybę.

- Może ja poprowadzę? - zapytał, a ja go od razu wyśmiałam. Chyba sobie żartował. W życiu nie pozwoliłabym pijanej osobie prowadzić samochód.

- Wybij sobie to z głowy. - Zrzuciłam jego rękę, którą położył parę sekund wcześniej na skrzyni biegów, przez co jęknął niezadowolony.

Myślałam, że w końcu odpuścił i zajął się sobą, ale po chwili poczułam jego dłoń na swoim kolanie. Tego było już za wiele.

- Ward! - krzyknęłam, nie przejmując się tym, że mogłam w jakiś sposób wystraszyć Charlotte.

W mieszkaniu najpierw zajęłam się córką, którą położyłam w swojej sypialni i przeczytałam bajkę, żeby chociaż jeszcze na chwilę zasnęła. Dopiero później wróciłam do salonu, gdzie na puchowym dywanie siedział Ward i bawił się pluszakiem Charlotte.

- Kładź się. - Podeszłam do niego i pomogłam mu usiąść na kanapie, na której miał spędzić dzisiejszą noc.

- A rozbierzesz mnie? - zapytał, uśmiechając się przy tym. Chyba naprawdę za dużo wypił, bo alkohol nieźle mu namieszał w głowie.

- Śpij, James - powiedziałam, kiedy w końcu się położył. Z szafy wyciągnęłam koc, którym przykryłam mężczyznę. Domyślałam się, że będzie mu zimno, więc chociaż odrobinę chciałam uśmierzyć mu ból, który juro będzie mu zapewne towarzyszył.

- Nie idź - mruknął cicho i starał się mnie złapać za rękę, ale skutecznie szybko mu ją zabrałam. To nie był czas ani tym bardziej miejsce na czułości. Nie z nim i nie po tym, co mi zrobił. Niech znajdzie sobie inną naiwną.

- Dobranoc. - Opuściłam mały salon i skierowałam się do swojego pokoju. Od razu weszłam do środka i zamknęłam drzwi na klucz, żeby czasem nie wszedł tutaj, bo przecież wszystko było z nim możliwe.

Położyłam się na łóżku obok Charlotte, sprawdzając wcześniej godzinę. Dochodziła czwarta, więc za dużo czasu na sen to już nie miałam.

Gdy już prawie zasypiałam, wtulona w poduszkę, usłyszałam huk który dochodził z salonu

- Kurwa! - do moich uszu dotarł krzyk Warda. Mogłam się założyć, że znowu coś sobie zrobił. Cudownie, zapowiadała się nieprzespana noc.

~~~

Eve i Nika;*

Find HappinessOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz