*Zoe*
– Kiedy ty się nauczysz, że nie rusza się moich rzeczy? – Tym razem mi nie odpuścił i jestem prawie pewna, że każdy, kto przebywał na terenie tego obiektu, był w stanie usłyszeć jego krzyk.
– Ja chciałam ci tylko przynieść telefon, myślałam, że to coś ważnego. – Spojrzał na ekran swojego urządzenia. Mogłam dostrzec cień uśmiechu, który pojawił się na jego twarzy, jednak tak szybko, jak się pojawił, tak w błyskawicznym tempie zniknął.
– Nigdy więcej tego nie rób! – krzyknął – niby studiowałaś prawo, ale chyba ominęłaś początkowe zajęcia! Polecam przeczytać ponownie artykuł ósmy Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
– James...ja. – Nie wiedziałam, co mam powiedzieć na swoją obronę. Za długo, nawet nie mogłam się zastanowić, ponieważ ponownie zaczął wygłaszać swój monolog.
– Bo przypominam ci, że proces wychodzenia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej dopiero się zaczął, a to nie jest jednoznaczne, z tym że prawo europejskie nas już nie dotyczy. – Pokiwałam głową, bałam się odezwać, ponieważ on nigdy wcześniej nie odzywał się do mnie w ten sposób.
– James. – Chciałam jakoś się wybronić, ale nie było to możliwe, ponieważ, jak mogłam zauważyć Ward, miał dzisiaj wyjątkowo dużo do powiedzenia.
– Przestań! Pamiętasz ten artykuł?! – spojrzał na mnie.
– Nie – powiedziałam ledwo słyszalnym głosem, jednak on nadal czekał na moją odpowiedź, której nie dostał. Nie mam na co dzień styczności z tymi wszystkimi ustawami, więc chyba mam prawo nie pamiętać dokładniej treści każdej z ustaw.
– Nie?! To ja ci chętnie przypomnę. Artykuł ósmy Europejskiej Konwencji Praw Człowieka wyraźnie podkreśla w ustępie pierwszym, że każdy podkreślam, każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego, jak i swojej korespondencji, a ty to naruszyłaś. – Rozumiem, że jest zły, ale po co od razu mi przedstawiał wszystkie normy prawe? Atakuje ustawami, jakby to coś zmieniło. Brakuje jeszcze, aby przytoczył mi cały kodeks cywilnoprawny, w którym tylko znajdzie się jakiś artykuł właśnie o poszanowaniu prywatności. Doskonale wiem, że nie można ruszać czyjejś korespondenci i tego nie robię. James po prostu wszedł tutaj w złym momencie i zobaczył tylko część tego, co chciałam zrobić, a nie rzeczywisty obraz tego, co miałoby miejsce. Miałam jednak świadomość, że nie uda mi się przekonać do niczego, w jego głowie pojawił się obraz, schemat, którego będzie się trzymał i za nic w świecie nie odpuści, nawet nie postara się mnie zrozumieć w jakimś minimalnym stopniu, bo przecież po co.
– Przepraszam. – Może to w małym stopniu załagodzi już i tak wystarczająco napiętą sytuację, która miała miejsce pomiędzy nami. Zrobiło mi się odrobinę głupio, ale nie miałam w planach go zdenerwować, jednak nie przyznam się teraz do błędu, nie dam mu tej satysfakcji, nie ma mowy. Twardo będę trzymała się swojego zdania, innego wyjścia nie widzę.
– Powiedz, co mi po twoim głupim przepraszam? – wzruszyłam ramionami, a następnie spuściłam głowę. Miałam dosyć tego, w jaki sposób mnie traktuje. Najgorsze było to, że nie mogłam mu się postawić, bo w końcu mamy umowę.
– Masz ochotę iść z nami do głównego budynku? Mają zaraz odbyć się tam jakieś pokazy, może być ciekawe. – Zaproponowałam, chciałam zmienić temat na jakiś łagodniejszy. Tak naprawdę zapytałam po to, aby mieć czyste sumienie, wiedziałam, że tak i tak z nami nie pójdzie. To przecież wstyd pokazać się w miejscu publicznym ze mną i Charlotte. Nie myliłam się, odmówił, ale w grzeczny sposób, wykręcając się złym samopoczuciem, w co szczerze wątpiłam. No chyba to, że dotknęłam jego telefon, spowodowało pojawienie się bólu głowy, czy czegoś podobnego. Nie pozostało mi nic innego, jak przebrać Charlotte w coś innego, niż strój kąpielowy i pójść z nią, aby zobaczyć coś nowego, być może interesującego. Nie widziałam sensu siedzenia cały czas w naszym domku, przecież to mijało się z celem poznawania nowego miejsca. Chciałam jak najwięcej zobaczyć tego, co miało do zaoferowania to miejsce, a wycieczki organizowane przez resort były w tym bardzo pomocne. Codziennie była opcja popłynięcia na sąsiednią wyspę, bo w końcu Malediwy składają się z ponad dwustu wysp, które moim zdaniem watro zwiedzić, no przynajmniej większość z nich. Szczególnie przypadły mi do gustu nietypowe miejsca, których nie można zobaczyć w Londynie. Park Sułtana, jak i Muzeum Narodowe miały coś w sobie zachwycającego, a sama świadomość, że w tym miejscu mogłam zobaczyć ogromną kolekcję eksponatów w tym szaty, bronie czy też trony sułtańskie, była zachwycająca. Możliwość podziwiania rzeczy, które nie są dostępne w moim miejscu zamieszkania, tym bardziej zachęcała mnie do pochłonięcia, jak najwięcej z dostępnej tutaj kultury.
CZYTASZ
Find Happiness
RomanceMłoda kobieta z ogromną ilością problemów na głowie, nie wie już, co ma zrobić ze swoim życiem. Długi nie pozwalają jej normalnie funkcjonować, dorywcze prace za bardzo nie pomagają, wtedy jej przyjaciel wpada na genialny pomysł, który wszystko zmie...
