*Zoe*
Siedziałam na sofie, czekając, aż wróci James. Minuty mijały, a ten cały nastrój powoli przemijał. Nie czułam już takiego podniecenia, jak parę minut wcześniej. Naprawdę byłam gotowa spędzić z nim miło czas. W końcu zrozumiałam, że warto zaryzykować nawet, gdybym okazała się tylko zabawką w jego rękach.
Nie mogąc dłużej wysiedzieć już w miejscu, wstałam, a następnie skierowałam się w stronę pokoju Charlotte. Stanęłam w drzwiach i przyglądałam się tej dwójce. Dziewczynka stała boso na krześle, wpatrując się uważnie w to, co robił James. Śledziła każdy nawet najmniejszy ruch mężczyzny.
Zaśmiałam się cicho, widząc Warda leżącego na podłodze z włączoną latarką w telefonie. Świecił nią tak, aby sprawdzić czy nie na pewno nie ma żadnego potwora, schowanego pod łóżkiem mojej córki.
- Tam jest - pisnęła przerażona Charlotte, tupiąc nóżkami. Usłyszałam tylko westchnięcie męża, który od nowa zaczął zabawę w łapanie nieistniejących potworów. Mogłam się domyślić, że to również nie było dla niego wymarzone zajęcie.
- Uważaj, bo spadniesz. - James podskoczył, gdy wypowiedziałam te słowa, co spowodowało, że czubkiem głowy uderzył w ramę łóżka.
Przyłożyłam dłoń do ust, aby się nie roześmiać, co było dosyć ciężkie, szczególnie, gdy zobaczyłam jego minę.
- Charlotte, tata sprawdził i nie ma żadnego potwora, kładziesz się spać. - Wzięłam ją na ręce i położyłam na łóżku. Nie miałam ochoty ani czasu na taką zabawę z nią. Nie chciałam, aby cała atmosfera prysła i już nie wróciła. - Przyniosę Ci lód. - Wyszłam z pokoju, zostawiając ich samych. Miałam nadzieję, że Ward jakimś cudem sprawi, że Char zaśnie i uda mu się to bez mojej pomocy.
Po wyjściu z pomieszczenia od razu skierowałam się do kuchni. Kucnęłam, aby mieć lepszy dostęp do zamrażalki. Po chwili już przeszukiwałam całą w celu znalezienia obecnego lodu, ale niestety nie było. żadne z nas nie pomyślało wcześniej, aby zamrozić wodę, chociażby do jakiś napoi.
Przeszły mnie niemiłe ciarki, gdy poczułam dużą dłoń na swoim pośladku. Nigdy nie lubiłam okazywania jakichkolwiek uczuć w ten sposób. Jednak kiedy tylko spojrzałam w stronę sprawcy tego całej sytuacji, zmieniłam zdanie. Wcześniejsza niechęć szybko zniknęła, zostając zastąpiona przez całkiem przyjemne uczucie.
Pragnęłam, aby ręce Jamesa dotykały każdego nawet najmniejszego kawałka mojej skóry. Pragnęłam go całego.
- Teraz mamy czas dla siebie - mruknął, gdy podniosłam się z niewygodnej pozycji i stanęłam na równi z nim. Czekałam na jakiś ruch z jego strony, ale chyba nie miałam na co liczyć. Wpatrywał się we mnie wzrokiem, którego jeszcze nigdy nie doświadczyłam.
Postanowiłam sama rozpocząć grę wstępną. Nie było sensu marnować czasu, szczególnie, gdy oboje tego pragnęliśmy.
Zbliżyłam się delikatnie, aby być, jak najbliżej mężczyzny z moich snów. Stanęłam na palcach, wplątując palce w jego ciemne, miękkie włosy. Delikatnie zaczęłam masować skórę jego głowy, a następnie zbliżyłam swoje usta do niego. Praktycznie wymusiłam na nim pocałunek, ale nie czułam się z tym ani przez chwilę źle.
Uśmiechnął się przez pocałunek, kiedy to moje ręce, zaczęły mocniej ciągnąc za jego kosmyki. Nie odczułam nawet, gdy powoli kierowaliśmy się w stronę sypialni. Na początku miałam ochotę przestać, ze względu na to, ze chyba nie komfortowo bym się czuła, uprawiając z nim seks w sypialni, która należała do jego dziadków. Jednak, jak szybko te myśli się pojawiły, tak szybko zniknęły. Nie liczyło się nic innego niż James.
CZYTASZ
Find Happiness
RomanceMłoda kobieta z ogromną ilością problemów na głowie, nie wie już, co ma zrobić ze swoim życiem. Długi nie pozwalają jej normalnie funkcjonować, dorywcze prace za bardzo nie pomagają, wtedy jej przyjaciel wpada na genialny pomysł, który wszystko zmie...
