*Zoe*
- Oszukujesz! - krzyknęłam, rzucając kartami na koc. Miałam dosyć tej gry. James niby miał mnie nauczyć, ale jakoś mu nie wyszło albo zrobił to specjalnie. Za każdym razem przegrywałam, przez co Ward pozbył się tylko koszulki przy pierwszej rozgrywce, w której najprawdopodobniej dał mi wygrać. Natomiast ja siedziałam już w samej bieliźnie i teraz znowu musiałam ściągnąć kolejną część garderoby.
- Taka gra - zaśmiał się. - Ściągaj ten stanik - stwierdził, odkładając na bok karty. - Ewentualnie mogę ci pomóc - dodał i na kolanach przybliżył się do mnie.
- Poradzę sobie - mruknęłam i starałam się odrobinę od niego odsunąć, co było dosyć ciężkim zadaniem. Ward miał nieco inne plany. Złapał mnie za biodra, tym samym sprawiając, ze nie mogłam się ruszyć.
- Nie uciekaj mi kochanie. - Zaczął składać pocałunki na mojej klatce piersiowej. Jedną rękę położył na plecy, szukając zapięcia od biustonosza. Zaśmiałam się cicho, ale nie skomentowałam tego. Czekałam, aż sam się zorientuje, o co chodził.
- Z przodu - westchnęłam, gdy już miałam dosyć tego, jak desperacko starał się je odnaleźć. Dopiero po chwili zrozumiał sens tego, co powiedziałam, a dokładniej w momencie, w którym sama zabrałam się za rozpięcie bielizny.
- Zostaw - odezwał się, zabierając moje dłonie do tyłu. - Sam to zrobię. - Uśmiechnął się i już po chwili mój biustonosz leżał na kocu, obok nas. Nie czułam się skrępowana. Ward już niejednokrotnie miał okazję widzieć mnie nago, więc nie przeszkadzało już mi to za bardzo.
Za pierwszym razem miałam obawy. Wstydziłam się przebywać przy nim bez ubrań, bo doskonale zdawałam sobie sprawę z jakimi kobietami miał wcześniej do czynienia. Jednak za każdym kolejnym razem było już lepiej, bo skoro nie brzydził się ze mną sypiać to nie mogło być źle z moją osobą.
- Chodź. - Wstał i podał mi dłoń, którą bez wahania złapałam. Pomógł mi wstać, a następnie skierowaliśmy się w stronę wejścia do kabiny. Miałam nadzieję, że nikt z załogi nas nie widział, wtedy byłoby mi wstyd.
***
Wszystko kiedyś musiało się skończyć. Tak bardzo nie chciałam wracać do Londynu. Podobało mi się strasznie w Hiszpanii, odżyłam w niej. Wiedziałam, że po powrocie do domu, wszystko ulegnie zmianie. Nie będziemy spędzać z Jamesem tyle czasu razem. On wróci do pracy, gdzie będzie miał pewnie sporo pracy, biorąc pod uwagę fakt, że miał teraz tydzień wolnego.
Ja natomiast musiałam rozglądać się za miejscem, w którym będę mogła odbyć praktyki zawodowe. Nie miałam jeszcze pojęcia, jak pogodzę ze sobą pracę, naukę, wychowywanie dziecka oraz dom.
Nie wiedziałam również, jak będzie wyglądać moja relacja z Wardem. Czy w końcu wszystko zacznie się układać tak, jak na Ibizie, czy też wrócimy do naszej relacji sprzed wyjazdu, czego bardzo nie chciałam.
- Uśmiechnij się. - James podszedł do mnie i pocałował mnie w nos, przez co się uśmiechnęłam. - Co się dzieje? - zapytał z troską, którą mogłam wyczuć w jego głosie.
- Nie chcę wracać - westchnęłam i oparłam głowę o jego ramię. Zdecydowanie mogłam tutaj zostać na zawsze. Przynajmniej w tym miejscu nie czułam, jak szybko płynął czas. Wszystko działo się w swoim odpowiednim tempie.
- Spójrz na mnie - poprosił mnie, dlatego tez po chwili zrobiłam to. Patrzyłam mu prosto w oczy. - Wrócimy tutaj jeszcze - powiedział, jakby czytał mi w myślach. - Weźmiemy Charlotte, ucieszy się - dodał, a następnie przytulił mnie. Jego naprawdę ktoś podmienił, ale nie miałam zamiaru go oddać.
CZYTASZ
Find Happiness
RomansaMłoda kobieta z ogromną ilością problemów na głowie, nie wie już, co ma zrobić ze swoim życiem. Długi nie pozwalają jej normalnie funkcjonować, dorywcze prace za bardzo nie pomagają, wtedy jej przyjaciel wpada na genialny pomysł, który wszystko zmie...
