Zapraszamy na 1 rozdział Christmas Miracle!
*James*
Byłem zdenerwowany i nie potrafiłem się opanować. Nie rozumiałam, jakim cudem ktoś mógł dać temu kretynowi prawo jazdy skoro bez problemu uderzył w nas na prostej drodze. A gdyby było to coś poważnego? Do cholery nie jechałem sam tylko z dwoma najważniejszymi kobietami w moim życiu. Nie wybaczyłbym sobie gdyby coś im się stało podczas tej stłuczki.
Odetchnąłem z ulgą, gdy zaparkowałem w końcu pod apartamentem w Londynie. Nie chciałem jechać do domu, bo pewnie rodzice od razu chcieliby o wszystkim wiedzieć, a ja miałem ochotę spędzić jeszcze kilka chwil z Zoe oraz Charlotte. Niedługo będę musiał poświęcić się w większości pracy oraz mojej terapii. Miałem nadzieję, że ona pomoże wyjść mi z problemów i na nowo czuć się swobodnie. Zależało mi na tym, aby wrócić do normalności.
- Jesteśmy - powiedziałem, wysiadając z samochodu. Skierowałem się od razu w kierunku tylnych drzwi, aby wypuścić Char z samochodu. Nachyliłem się nad nią i doznałem szoku.
Na siedzeniu była ogromna ciemna plama. Przejechałem po niej ręką i najgorsze było to, że nie chciała zejść. Cholera! Miałem jednak nadzieję, że po jakimś specjalnym, chemicznym czyszczeniu zejdzie.
- Co to jest? - zapytałem, starając się zamaskować swoje zdenerwowanie, bo przecież nie będę wściekał się na małe dziecko. To nie miałoby sensu.
- Ups - powiedziała cichutko Char i spojrzała na mnie, uśmiechając się przy tym słodko. Chciała mnie udobruchać. Kochałem samochody, ale teraz miałem ważniejsze osoby, które darzyłem tym uczuciem. Mówi się trudno. Jak nie zejdzie to po prostu kupie nowy samochód, jeżeli nie będzie innego wyjścia.
- Co wylałaś? - zadałem kolejne pytanie, chcąc dowiedzieć się prawdy. Modliłem się, aby to była zwykła woda do picia. przez myśl nawet przeszło mi, że dziewczynka nie wytrzymała i zrobiła siku, zostawiając plany, ale przecież bym to zauważył, a raczej poczuł.
- Soczek - odpowiedziała. - Z porzeczki! - dodała. Boże to nie mogła być prawda. Były małe szanse, żeby to zeszło.
- Ile razy mówiłem, żebyś nie piła niczego innego oprócz wody? - Musiałem panować nad sobą, żeby nie wybuchnąć. Milion razy je prosiłem, aby w moich samochodach nie pić soków, a już szczególnie podczas jazdy!
- Przepraszam tatusiu - szepnęła cichutko, spuszczając wzrok w dół. Nie mogłem patrzeć na nią, kiedy była smutna. Bolało mnie wtedy serce i pragnąłem, aby się uśmiechnęła chociaż na chwilę.
- Nic się nie stało księżniczko. - Wziąłem ją na ręce, a następnie pocałowałem w policzek. - Coś wymyślimy, żeby się tego pozbyć, prawda? - Wysiliłem się na uśmiech, chociaż nie miałem do tego żadnego powodu.
- Tak! - pisnęła radośnie, klaszcząc prze tym w ręce. Uwielbiałem, kiedy była taka radosna.
- Chodźmy do mieszkania - powiedziałem, stawiając dziewczynkę na chodniku, a sam wziąłem walizki z bagażnika. Zoe po krótkiej chwili również wysiadła z samochodu. Widziałem, że ledwo stała. Była zmęczona po nieprzespanej nocy i wcale jej się nie dziwiłem, że chciała spać. Sam najchętniej wskoczyłbym do łóżka i odpoczął, ale po wypiciu trzech kaw oraz kilku napojów energetycznych nie czułem, aż takiej potrzeby. Zmęczenie dopiero później mnie dopadnie.
- Jestem zmęczona - jęknęła kobieta, kiedy weszliśmy do apartamentu. Usiadła wygodnie na sofie i zabrała się za ściąganie butów. Następnie położyła się i nie miała już chyba zamiaru wstawać.
- Nie lepiej jest iść do sypialni? - zapytałem. Tutaj przecież nie będzie jej za wygodnie.
- Tylko chwilę poleżę i będę wracać z Charlotte do domu - stwierdziła, a już po chwili zasnęła. Chyba jednak nie wróci dzisiaj, tak jak planowała, ale dla mnie to lepiej. Będę mógł spędzić więcej czasu z nimi.
- Pobawimy się? - Charlotte podeszła do mnie i złapała mnie za rękę, zmuszając tym samym, abym na nią spojrzał. Uśmiechnąłem się do niej i kiwnąłem twierdząco głową.
- Najpierw zaniosę mamę do sypialni i później się pobawimy, dobrze? - Pomogłem jej ściągnąć kurtkę oraz buty, a następnie podszedłem do Zoe. Delikatnie wziąłem ją na ręce i zaniosłem do sypialni. Tam jej będzie zdecydowanie wygodniej i przynajmniej faktycznie odpocznie. Gdyby tam została to pewnie śmiech Char by ją obudził, a to by tylko źle na nią wpłynęło.
Wróciłem, jak najszybciej do dziewczynki, która siedziała w pokoju na dywanie i wysypała wszystkie swoje zabawki z małego plecaka, który jej towarzyszył przez cały nasz wyjazd. Westchnąłem, widząc lalki i niechętnie usiadłem obok niej. Może jakoś przeżyje i nie będzie tak źle.
Charlotte, co parę minut denerwowała się, a już szczególnie wtedy kiedy przestawałem się angażować w zabawę. Boże, ile bym dał żeby ona była chłopcem. Mógłbym grać z nią w piłkę i nie musiałbym teraz bawić się tymi wszystkimi dziewczyńskimi zabawkami.
- Tato! Baw się! - powiedziała wyraźnie zdenerwowana, a mi się chciało śmiać, obserwując ją. Była w takich sytuacjach tak bardzo podobna do mnie. Zdecydowanie podpatrzyła moje zachowanie i teraz to doskonale naśladowała. Może nie była do mnie podobna pod względem wyglądu, ale charakterem już bardziej mnie przypominała. Podobało mi się to.
- A może zrobimy sobie krótką przerwę? - zaproponowałem. - Zrobię ci herbatkę i pooglądasz bajki? - To było jedyne wyjście, żeby się uwolnić od tej zabawy. Było pewne, że się zgodzi, bo nie zawsze mogła oglądać telewizję tak często, jak by chciała.
Dzięki mojemu genialnemu pomysłowi, dała mi spokój i w ciszy siedziała na sofie, wpatrując się w telewizor. Chwila spokoju. W końcu. Podałem jej ostudzony już napój i sam usiadłem niedaleko niej. Włączyłem laptopa i postanowiłem odrobinę popracować, korzystając z wolnego od zabawy. Gdybym tego nie zrobił dzisiaj, to jutro pewnie siedziałbym od rana do nicy nad tym, a nie miałem na to jakoś szczególnie ochoty. Wolałem spędzić ten czas z bliskimi.
W momencie, kiedy Charlotte zaczęła się głośno śmiać, to skierowałem swój wzrok na nią, aby się upewnić czy wszystko było w porządku. Uśmiechnąłem się sam do siebie, widząc roześmianą dziewczynkę. Mógłbym mieć codziennie taki widok i nawet chciałbym, ale zdawałem sobie sprawę, że tak łatwo nie wprowadzą się do mnie ponownie. Zraniłem je, ale w końcu zdałem sobie z tego sprawę i starałem się coś z tym zrobić. Musiałem przyznać, że w mojej opinii całkiem dobrze mi to wychodziło. Swoją drogę zawsze potrafiłem oczarować kobiety, więc w tym wypadku będzie tak samo. Niedługo już ponownie będziemy razem tworzyć prawdziwą rodzinę. Liczyłem również na to, że Zoe ponownie zostanie panią Ward.
~~~
Taka mała niespodzianka dla Was, żebyście nie pomyślały, że całą swoją uwagę teraz skupiamy na Christmas Miracle.
Jeżeli ktoś jeszcze nie czytał to zapraszamy na świąteczne opowiadanie, które znajdziecie na naszym profilu. Rozdziały tam będą pojawiać się codziennie!
Pozdrawiamy
Eve i Nika:*
CZYTASZ
Find Happiness
Storie d'amoreMłoda kobieta z ogromną ilością problemów na głowie, nie wie już, co ma zrobić ze swoim życiem. Długi nie pozwalają jej normalnie funkcjonować, dorywcze prace za bardzo nie pomagają, wtedy jej przyjaciel wpada na genialny pomysł, który wszystko zmie...
