*Zoe*
Widziałam, jak James waha się, zastanawiał, co ma mi odpowiedzieć. To coś nowego, przecież cały czas miał gotową odpowiedź, która niezmiennie brzmiała nie.
– Szykuj się, a ja załatwię jakąś opiekunkę dla Charlotte – powiedział spokojnym głosem.
– Naprawdę? – ledwo z siebie wydusiłam te słowa.
– Tak, w końcu jej raczej nie zabierzemy w takie miejsce. – Zaskoczona przyglądałam się Wardowi. Nie byłam przygotowana na taką odpowiedź, ale nie powiem miłe zaskoczenie. Może zrozumiał, że jego zachowanie nie należało do najlepszych przez te parę dni i postanowił to zmienić? Szczerze, nawet tak nie sądziłam, ale, jednak chciałam w to wierzyć. Od razu na moich ustach uformował się szeroki uśmiech.
– Nawet nie wiesz, jak się cieszę – spojrzałam na niego – dziękuję, mam dosyć siedzenia wieczorami tutaj – powiedziałam zgodnie z prawdą.
– Taa. – Jakoś szczególnie nie przejął się moimi słowami. Nie podobało mi się to, że każdy wieczór spędzałam w tym domku, ewentualnie na patio, ale ile można? O ile przez pierwsze dwa dni było to coś niesamowitego, tak teraz zdecydowanie znudziło mi się to i chciałam odkryć coś nowego.
– Nikt ci nie kazał tutaj siedzieć – prychnął i to by było chyba na tyle z miłego oblicza Jamesa, no cóż, chociaż przez chwilę mogłam tego doświadczyć.
– Jakbyś nie wiedział, to nie mogłam – odpowiedziałam.
– Bo? – zapytał wyraźnie zdziwiony.
– Charlotte nie miałaby siły na kolejne wieczorne spacery, a z tobą bym jej nie zostawiła.
– Niby dlaczego? – czy on mógł nie zadawać mi głupich pytań?
– Raz już nie mogłam jej znaleźć, bo wolałeś bawić się telefonem, niż zwrócić uwagę na małe dziecko, któremu mogło się coś stać. – Taka była prawda. Gdyby tylko zainteresował się tym, co działo się wokół niego, może zobaczyłby, jak mała dziewczynka sama wychodzi na patio, które nawet nie jest otoczone żadnym płotkiem czy czymś, aby odgrodzić je od dostępu od wody. Nie czekałam na odpowiedź z jego strony, wiedziałam, że miał już przygotowany argument, na który nie potrafiłabym nic powiedzieć.
Skierowałam się do sypialni, w której spałam przez cały pobyt, była do mojej dyspozycji, Ward zdecydował, że będzie spał w jednym z dodatkowych pokoi, aby nie naruszać mojej przestrzeni osobistej. Tutaj nie było nikogo, kto mógłby nas kontrolować, mogliśmy zachowywać się tak, jak tylko chcieliśmy, bez obaw, że ktoś odkryje nasz mały sekret. Rozejrzałam się po całej szafie, którą zapełniłam swoimi rzeczami, żeby wybrać coś odpowiedniego na ten wieczór. Miałam świadomość, że mój mąż zapewne włożył jakiś drogi garnitur, więc nie mogłam od niego odstawać, nie tym razem. Przekopałam wszystkie możliwe sukienki, starając się znaleźć tą idealną, która będzie się nadawała do tego, aby pokazać się z samym Jamesem Wardem. Tym razem postawiłam na ognistą czerwień, która miałam nadzieję będzie się dobrze prezentować przy jego praktycznie całym, czarnym ubiorze. Czy to dziwne, że chciałam wyglądać perfekcyjnie? Nawet nie dla niego, ale dla samej siebie. Dobrałam do tego wszystkiego czarne sandały na obcasie. Nie wyobrażałam sobie ubrać klasycznych szpilek. W sumie to nawet ich nie zabrałam tutaj, leciałam na wakacje, a co za tym idzie, nie miałam zamiaru męczyć stóp w wysokich butach, które tylko źle wpływały na organizm człowieka. Całość dopełniłam mocniejszym makijażem, który idealnie nadawał się na piątkowy wieczór. Zrezygnowałam z podkreślenia ust czerwoną szminką, nie wyglądałoby to dobrze, dlatego też pomalowałam je matową pomadką w odcieniu nude. Włosy zostawiłam w takim stanie, jakim były, delikatnie tylko przeczesałam palcami, ale lekko je poprawić. Odpowiadały mi fale, które znajdowały się na mojej głowie, pasowały do finalnego efektu.
CZYTASZ
Find Happiness
RomanceMłoda kobieta z ogromną ilością problemów na głowie, nie wie już, co ma zrobić ze swoim życiem. Długi nie pozwalają jej normalnie funkcjonować, dorywcze prace za bardzo nie pomagają, wtedy jej przyjaciel wpada na genialny pomysł, który wszystko zmie...
